Nieżywi lekarze nie kłamią

Autor tekstu: Joel Wallach



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 8 z 2008 roku.


----------------------------------------------

Niezwykły – zarówno, jeśli chodzi o formę wypowiedzi, jak i jej zawartość – materiał, który dziś publikujemy, krąży od kilku lat w internecie, zaś w oryginale, wśród wielu innych opracowań, jest dostępny m. in. na stronach www.deaddoctors.com, www.wallachonline.com/drwallach.htm, czy www.thewallachfiles.com/wallach.htm. Jego autorem jest nominowany w 1991 roku do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny amerykański lekarz, dr Joel Wallach. Publikację tę drukujemy po jej dostosowaniu do standardów warsztatowych naszego miesięcznika.                                                                                                                     Redakcja


Wszystkim, którzy urodzili się lub mieszkali przez dłuższy czas na farmie, muszę powiedzieć, że jesteście ludźmi mojego pokroju. Ja właśnie urodziłem się i wychowałem na farmie. Moi rodzice prowadzili hodowlę bydła rzeźnego. Jak zapewne wiecie, by móc zarobić na hodowli, należy produkować własną żywność. W związku z tym uprawiali oni kukurydzę i soję. Raz w tygodniu przyjeżdżał do nas na farmę specjalny samochód z urządzeniem, które rozdrabniało siano, kukurydzę i fasolkę. Do tego dodawaliśmy odpowiednią dawkę witamin oraz minerałów i dopiero taką mieszanką przez okres 6 miesięcy karmiliśmy nasze bydło, a następnie sprzedawaliśmy je do rzeźni.


Ciągle zastanawiało mnie wtedy, dlaczego bydło, które karmione jest wyłącznie naturalną paszą, dostaje suplementy, witaminy i minerały, a ludzie nie. Kiedy zapytałem o to mojego ojca otrzymałem wielce naukową odpowiedź: – Nie gadaj tyle, tylko bierz się do roboty.


Pytanie to jednak nie dawało mi spokoju. Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem na uniwersytet i skończyłem specjalizację żywienia zwierząt. Odpowiedź znalazłem wreszcie na weterynarii. Okazała się prosta.


Mianowicie rolnicy nie mają dodatkowych, specjalnych ubezpieczeń medycznych dla braci mniejszych i nie stać ich na kosztowne leczenie oraz operacje. Stosują więc niezwykle tani, prosty i skuteczny zabieg: podają zwierzętom odpowiednie suplementy. Serwując zaś witaminy i minerały zapobiegamy ewentualnym chorobom zwierząt hodowlanych.


Pełnowartościowe suplementy, witaminy i minerały to najlepsze ubezpieczenie. Jeżeli twój lekarz uważa, że dodatkowe zażywanie suplementów nie jest ci potrzebne, albo że znajdziesz je w codziennym pokarmie – szybko zmień lekarza. Im szybciej tego dokonasz, tym większą masz szansę cieszyć się długim życiem, w zdrowiu i dobrej kondycji.


Po ukończeniu weterynarii pracowałem w Afryce przy leczeniu różnych zwierząt, również tych wielkich, jak słonie, żyrafy i nosorożce. Po dwóch latach otrzymałem telegram z St. Luise z zapytaniem, czy nie chciałbym zatrudnić się jako weterynarz w tamtejszym ZOO. Otrzymało ono bowiem od rządu 4,5 miliona dolarów w celu przeprowadzenia specjalnych badań na zwierzętach, które zdechły w sposób naturalny. Chodziło o to, aby odkryć przyczynę ich śmierci.


Przyjąłem tę posadę i zacząłem pracować w różnych ogrodach zoologicznych w USA. W swoich badaniach miałem zwracać szczególną uwagę na zwierzęta, które były wyczulone na zmiany zachodzące w środowisku naturalnym. Dopiero w latach 50. ub. wieku zaczęliśmy się uczyć o wpływie zanieczyszczonego środowiska na organizmy żywe.


W ciągu 12 lat przeprowadziłem 17,5 tysiąca sekcji zwierząt 450 różnych gatunków, a także uczestniczyłem w sekcjach ponad 3 tysięcy ludzi żyjących wcześniej w okolicach interesujących mnie ogrodów zoologicznych.


Dzięki tym badaniom dokonałem odkrycia, że wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie, których zgony nastąpiły w sposób naturalny, zmarli z braku podstawowych składników odżywczych, jakimi są witaminy i minerały.


Pomimo, że napisałem na ten temat wiele rozpraw naukowych oraz książkę, jak również referowałem ów wątek na licznych spotkaniach, nie mogłem doczekać się należnego zainteresowania i właściwych w tym względzie reakcji. W latach 50. bowiem nikt nie ekscytował się problemami żywienia. Zrozumiałem wtedy, że aby wiedzę uzyskaną przy leczeniu zwierząt móc wykorzystać do właściwego leczenia ludzi, powinienem zostać lekarzem.


Ukończyłem więc studia medyczne i przystąpiłem do pracy jako lekarz. W zawodzie tym pracowałem przez 12 lat. Dziś chcę państwu opowiedzieć, w jaki sposób w procesie leczenia pacjentów zastosowałem prawidłowe żywienie. Jeśli z tego, co przeczytacie, zaakceptujecie choćby tylko 10 %, zaoszczędzi wam to mnóstwa problemów, bólu i pieniędzy, związanych z chorobami i ich leczeniem. Będziecie mogli korzystać z życiowego potencjału przez długie lata, ciesząc się dobrym zdrowiem i kondycją.


Genetyczny potencjał życia człowieka wynosi bowiem od 120 do 140 lat. Obecnie żyje pięć grup ludzi, gdzie średnia życia kształtuje się w tym właśnie przedziale. Jedną z nich są narody Tybetu i Zachodnich Chin. Inne żyją w Pakistanie, Gruzji i Azerbejdżanie.


W 1973 r. National Geographic poświęcił cały numer pisma długowiecznym. Było ich około 35, w tym dwunastu z Azerbejdżanu. Mieszkała tam m. in. kobieta, która miała 136 lat. Na zdjęciu siedzi z wielkim kubańskim cygarem i szklanką wódki, a wokół niej tańczą dzieci, które mają 110 – 120 lat. Ta kobieta nie leżała w przytułku dla starców, nie musiano płacić za opiekę nad nią, była pełna energii i radości. Inne ze zdjęć pokazało Armeńczyka zbierającego tytoń na polu. Miał wtedy 167 lat i był najstarszym człowiekiem na świecie.


W południowym Peru, nad jeziorem Titicaca, żyje plemię indiańskie o takiej samej nazwie. Średnia długość życia wynosi tam 120 – 140 lat.


W maju 1995 roku najstarszą osobą w USA była Margaret Smyth, która zmarła w wieku 115 lat. Okazało się, że przyczyną jej śmierci było niewłaściwe odżywianie się, czyli brak w dostarczanym organizmowi pokarmie odpowiednich składników, a szczególnie wapnia. Doprowadziło to do osłabienia kości i w rezultacie złamania nogi. W ślad za tym pojawiły się inne choroby. Córka zmarłej powiedziała, że matka przed śmiercią miała wzmożone łaknienie, podobnie jak kobiety w ciąży, tzw. zachcianki.


Wódz ludów Nigerii liczył sobie 126 lat. Jedna z jego licznych żon opowiadała, że w tym wieku zachował wszystkie własne zęby. Można przypuszczać, że inne narządy również były sprawne i na swoim miejscu.


Inny człowiek, żyjący w Syrii umarł w wieku 136 lat. On także znalazł się w Księdze Rekordów Guinnessa, ale nie z powodu długowieczności, lecz dlatego że ożenił się ponownie w wieku stu pięciu lat i potem spłodził jeszcze dziewięcioro dzieci.


W listopadzie 1993 roku wyszła na powierzchnię grupa ludzi, która spędziła dwa lata pod ziemią w odpowiednio przygotowanych warunkach sanitarnych oraz mając zapewniony dopływ tlenu, oświetlenie i pożywienie. Trzy małżeństwa biorące udział w eksperymencie zostały następnie poddane wszelkim możliwym badaniom na uniwersytecie w Kalifornii. Wykazały one, że gdyby ludzie ci nadal odżywiali się w ten sposób i przebywali w tak zdrowym środowisku, mogliby dożyć 160 lat.


Obecnie średnia długość życia Amerykanów wynosi 75,5 roku, w tym lekarzy tylko 57 lat. Można z tego wyciągnąć prosty wniosek, że jeśli ktoś chce żyć przeciętnie 20 lat dłużej, niech lepiej odpuści sobie studia medyczne i wykonywanie zawodu lekarza.


Jeżeli chcecie dożyć 120 – 140 lat, są tylko dwie podstawowe rzeczy, które musicie zrobić.


Po pierwsze, chronić się przed wypadkiem, nadmiernym piciem i paleniem, rosyjską ruletką oraz lekarzami. Tak, do tej wielkiej grupy niebezpiecznych czynników zaliczam również wizyty u lekarzy.


To bardzo mocne oświadczenie pragnę podeprzeć raportem grupy ludzi ze stycznia 1993 roku, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich nad przyczynami zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragment tego raportu: ...300 tysięcy ludzi było rocznie mordowanych w szpitalach amerykańskich z powodu źle wykonywanej pracy lekarzy... Raport nie twierdzi, że zgony były przypadkowe, że ktoś się gdzieś przewrócił, udusił, itp. Nie mówi się tam, że stanowiły one konsekwencję zaniedbania bezpieczeństwa chorych. Powiada się tam jednoznacznie: było mordowanych. Jeśli zaś użyto słowa mordowani, autorzy rozumieją to dosłownie. W tej kategorii mieszczą się np. przypadki, kiedy lekarz pomylił przecinki, zaordynował niewłaściwą dawkę lekarstwa lub w ogóle podał zły specyfik, postawił złą diagnozę, itd. w dokumencie tym stwierdza się jednoznacznie: 300 tysięcy ludzi zostało zamordowanych. Jeśli porównamy to z liczbą tych, którzy zginęli w czasie wojny wietnamskiej, gdzie strzelano, bombardowano i używano napalmu, ów wskaźnik przeraża jeszcze bardziej. W ciągu 10 lat wojny w Wietnamie zginęło 56 tysięcy osób, czyli rocznie ginęło ich przeciętnie 5600. I wtedy tysiące ludzi demonstrowały przeciwko wojnie. Dziś, jak orzeka raport, 300 tysięcy jest mordowanych i przyjmujemy to jako coś naturalnego. Nikt przeciwko temu nie protestuje. Nikt nie urządza demonstracji. Nikt nie wznosi haseł, nie taszczy transparentów z napisami: Boże chroń nas przed lekarzami i współczesną medycyną.


Drugą rzeczą jest robienie rzeczy pozytywnych. Zaliczam do nich przede wszystkim dostarczanie organizmowi odpowiednich suplementów, witamin i minerałów.


Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, które powinien pobierać z codziennego pożywienia. W tym powinno znajdować się: 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych elementów może prowadzić do różnego typu chorób, przy czym nie wszystkie z wymienionych przed chwilą składników są dostarczane w pożywieniu organizmowi w optymalnych ilościach.


W trakcie studiów i później, podczas wielu badań, pytałem ludzi, czy zażywają jakieś witaminy. Wielu zapytanych odpowiadało, że tylko witaminę C. Innych najczęściej nie znali. Sprawą prawidłowego odżywiania nie interesują się lekarze zajęci leczeniem chorób często wywołanych niedoborem witamin i minerałów. Na co dzień zajmują się tym reklamy w środkach masowego przekazu, które karmią nas zwykłym śmieciem czy wręcz truciznami.


6 kwietnia 1992 roku w tygodniku Time ukazał się artykuł zatytułowany Potęga witamin. Przedstawione zostały w nim badania naukowe, które wykazują potężny wpływ witamin, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom serca, nowotworom oraz szybkiemu starzeniu się. Tematowi temu poświęcono aż sześć stron. We wspomnianej publikacji znalazła się tylko jedna negatywna wypowiedź lekarza, którego autor tekstu zapytał, co sądzi o wypełnianiu naszej diety witaminami i minerałami. Odpowiedź brzmiała: ...branie dodatkowo witamin i minerałów nie robi nic dobrego dla twojego organizmu...


Wszystkie potrzebne składniki możemy pozyskać z normalnego pożywienia. Jeśli zaczniemy je przyjmować dodatkowo, będziemy mieli tylko droższy mocz. Ludzie z Missouri powiedzieliby po prostu: Nie ma potrzeby sikać dolarami.


Czy ta wypowiedź jest prawdziwa? Muszę wam powiedzieć, że po tych moich 17,5 tysiącach sekcji na zwłokach zwierząt i ludzi, osobiście jestem gotów każdego dnia wysikiwać pół czy dolara dziennie, gdyż jest to i tak najtańsze ubezpieczenie, jakie można sobie wyobrazić.


Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie naszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u takich lekarzy, jak cytowany przed chwilą. Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych. Weźcie przy tym pod uwagę, że z tych pieniędzy ani jeden cent nie pójdzie na badania, lecz wszystkie trafią do prywatnych kieszeni. Owszem, władze każdego kraju wydają dużo pieniędzy na badania medyczne, ale środki te pochodzą z budżetu, który zasilany jest przecież naszymi podatkami.


Rząd amerykański wydaje obecnie około 1,3 miliarda dolarów rocznie na badania zdrowotne. Przy okazji warto sobie uświadomić, że gdybyście te same ubezpieczenia i systemy medyczne stosowali w stosunku do zwierząt, jeden hamburger kosztowałby 250 dolarów. Gdyby natomiast całą sprawę niejako odwrócić, miesięczne ubezpieczenie pięcioosobowej rodziny kosztowałoby tylko 10 dolarów.


Poprzez system ubezpieczeń medycznych bardzo wielu agentów ubezpieczeniowych i lekarzy uczyniliśmy niezmiernie bogatymi ludźmi. Jest to dług, który muszą oni kiedyś nam spłacić. Może powinni zrobić to, co producenci samochodów w stosunku do ich właścicieli i samych aut. Zdarzało się wszak kilkakrotnie, że firmy samochodowe ściągały z całego kraju sprzedaną partię aut, gdyż odkryto w nich poważną usterkę. Tak było np. z Fordem, który swego czasu umożliwił pełną przebudowę, naprawę lub zwrot samochodów Pinto, bowiem wypuszczono je na rynek z istotną wadą. Tu zabija się 300 tysięcy ludzi rocznie i nie słyszymy nawet słowa: przepraszam.


Wielu lekarzy powinno wezwać swoich pacjentów i naprawić to, co zepsuli.


W zasadzie powinni oni wezwać tych, których leczyli z wrzodów żołądka. Prawdopodobnie wszyscy, albo prawie wszyscy, w tym również lekarze, twierdzą, że głównym powodem chorób wrzodowych jest stres. Tymczasem weterynarze już 50 lat temu wiedzieli, że dolegliwości te są wywołane bakterią znaną dobrze specjalistom. Rolników nie stać na kosztowne leczenie zwierząt hodowlanych. Dlatego swoje bydło oraz trzodę leczą i chronią zupełnie inaczej, a przy tym znacznie taniej i skuteczniej.


Weterynarze już dawno wiedzieli, że wrzody żołądka leczy się szczątkowymi ilościami minerałów, z dodatkiem odpowiedniego antybiotyku. Takie lekarstwo pozwala pozbyć się wrzodów natychmiast. Dzięki temu leczenie wrzodów żołądka świni kosztuje 5 dolarów, a nie setki, czy tysiące, jak u ludzi.


W 1974 roku amerykański Instytut Zdrowia podał oficjalnie, że wrzody żołądka nie są wywołane stresem, lecz bakterią – dokładnie tą samą, która już dawno była zwalczana u zwierząt. Przyznano wówczas, że w takich sytuacjach można zastosować to samo lekarstwo. (…)


Jedną z chorób powodujących dużą liczbę zgonów u ludzi jest obecnie rak. Łącznie z rachunkiem za leczenie lekarze powinni dawać wam kopię artykułów na temat nowotworów. We wrześniu 1993 r. Nationale Country Institute wraz z Uniwersytetem w Harvardzie prowadził badania nad problemem nowotworów. Dzięki nim odnaleziono sposób odżywiania się, który zapobiega tej chorobie. Obiektem badań NCI i Uniwersytetu Harwardzkiego były rejony Chin, w których odnotowano szczególną zachorowalność na nowotwory. Do badań przystąpiło 29 tysięcy ludzi. Podawano im przez pięć lat różnego rodzaju witaminy i minerały, sprawdzając wpływ tych suplementów na stan ich zdrowia. Pacjentom ordynowano dziennie dawki dwa razy większe, niż są przewidziane dla człowieka. W grupie, która zażywała witaminy E, C i beta karoten, aż 13 % ludzi uciekło ze szponów raka. Jeśli chodzi o typ nowotworu, który powodował największą śmiertelność w tej prowincji, czyli rak żołądka, poprawa była jeszcze większa, gdyż aż 21 % spośród tych, którzy mieli umrzeć – żyło. Są to bardzo dobre wyniki, biorąc pod uwagę, że w tej dziedzinie za korzystną uważa się poprawę o pół procenta. Uważam, że każdy lekarz powinien wysłać swojemu pacjentowi kopię wyników tych badań.


Zasłużony na niwie medycyny dr Rohn Spohring twierdzi, że jeśli chcemy zapobiec powstawaniu raka oraz go leczyć, musimy przyjmować codziennie 10 000 mg witaminy C. Noblista ma dzisiaj (tj. w momencie powstawania tej publikacji – przyp. NŚ) 94 lata, cieszy się dobrym zdrowiem i świetną kondycją. Pracuje po 14 godzin dziennie na uczelni w San Francisco i na swojej farmie. Lekarze, którzy wyśmiewali się kiedyś z diagnozy Spohringa, zmarli 35 lat temu. Komu więc uwierzysz, Czytelniku? Tym, którzy nie żyją? Wybór należy do ciebie.


Prawie co druga osoba w wieku powyżej 70 lat cierpi dzisiaj na chorobę Alzheimera. Weterynarze i rolnicy już od 50 lat dokładnie wiedzieli, jak chronić przed tym schorzeniem zwierzęta. Aby mu przeciwdziałać wystarczy podać im witaminę E. W sierpniu 1992 roku Uniwersytet w San Diego opublikował dane, z których wynika między innymi, że witamina E redukuje zaniki pamięci. Zadajmy sobie wobec tego pytanie: czy mamy leczyć się u weterynarzy?


Lekarze przyjmujący pacjentów z kamieniami nerkowymi w pierwszej kolejności zalecają zaprzestanie spożycia mleka i jego przetworów. Czyli zmniejszają dostarczaną organizmowi dawkę wapnia. Sądzą oni, że kamienie nerkowe to odkładające się wapno pochodzące z pokarmów. Kiedy jednak w pożywieniu brakuje wapna i magnezu, nasz organizm pobiera wówczas te składniki z kości, które ulegają rzeszotowieniu. Już tysiąc lat temu wiedziano, że aby zapobiec kamicy nerkowej u zwierząt, podaje się im zwiększoną ilość wapnia i magnezu. Krowy i owce mające kamienie nerkowe po prostu zdychają. A my? My zwijamy się z bólu.


Jakieś 5 lat temu postanowiłem zbierać wyniki sekcji zwłok lekarzy i prawników. Przyjrzyjmy się im.


Przeciętna długość życia lekarzy wynosi 57 lat, podczas gdy przeciętnego Amerykanina 75,5 roku. Właśnie ta grupa krótko żyjących ludzi uczy nas, co wolno, a czego nie wolno. Jednocześnie obok nas żyją ludzie do 120 – 140 lat, a my ich nie zauważamy i nie pytamy o receptę na długowieczność. Kto powinien być dla ciebie autorytetem? Krótko żyjący lekarz, czy 140-latek cieszący się dobrym zdrowiem i kondycją?


Wiele chorób i zaburzeń w pracy organizmu jest spowodowanych niedoborem miedzi. Chodzi o siwienie włosów, powstawanie zmarszczek, obwisłą skórę, czy rozszerzenie żył, które często prowadzi do zgonu. W licznych przypadkach problemy te można doraźnie rozwiązać poddając się operacji plastycznej, ale czy nie znacznie taniej i bezpieczniej jest zażywać suplementy zawierające miedź?


Warto zadbać o swoje serce, którego wymiana kosztuje 750 tysięcy dolarów. Jeśli go nie zabezpieczysz, bo nie chcesz mieć drogiego moczu, może czekać cię przygoda za cenę życia.


Rolnicy dobrze znają chorobę łaknienia. Występuje ona bowiem u zwierząt bardzo często. Np. krowy oddając mleko pozbawiają się dużych ilości wapnia i magnezu. Liżą wtedy ziemię, kamienie albo mury obory wybielone wapnem. Dobry rolnik wie, że należy podać im wtedy dodatkowe minerały, bo jeśli tego nie uczyni, musi liczyć się z budową nowej obory.


U ludzi widzimy tę przypadłość równie często. Choroba łaknienia czegoś z powodu niedoboru w organizmie pewnych substancji jest widoczna szczególnie u kobiet w ciąży. Potrafią one np. zbudzić się w środku nocy i ku zdziwieniu męża wysłać go do nocnego sklepu po lody śmietankowe. Dlaczego? Ponieważ brakuje im wtedy składników mineralnych pobieranych z ich organizmu przez ustrój dziecka. Niejednokrotnie też można zaobserwować malucha zjadającego ziemię lub tynk ze ścian. Nie jest on psychicznie chory, lecz po prostu odczuwa niedobór minerałów.


Jeśli zobaczycie u siebie tzw. kwitnienie paznokci, albo plamy na skórze, otrzymaliście w ten sposób sygnał, że wasz organizm potrzebuje selenu. Nie czekajcie więc na atak serca, lecz zaaplikujcie sobie jego dodatkową dawkę. Po 3 – 4 miesiącach plamy znikną i oddalicie od siebie taką groźbę.


Przyczyną zwiększonego poziomu cukru we krwi jest niedobór wanadu i chromu. Kiedy braki te pogłębiają się, stajemy w obliczu zachorowania na cukrzycę.


Oznaką braku cynku jest łysienie. Powiększanie się jego deficytu prowadzi do utraty słuchu. Pierwsze oznaki braku cynku to utrata poczucia zapachu i smaku.


Aby dostarczyć organizmowi potrzebnych składników, musielibyśmy spożywać żywność z odpowiednio czystych ekologicznie upraw i zjadać je w wielkich ilościach. Codziennie powinniśmy spożywać kilka kilogramów mieszanki składającej się z 15 – 20 różnych roślin, owoców, produktów zbożowych i białka. W praktyce jest to niemożliwe. Niektórzy myślą, że jeśli zjedli paczkę chipsów ziemniaczanych lub torebkę popcornu, to spożyli warzywa.


Teoretycznie moglibyśmy wszystkie potrzebne nam dodatki otrzymywać z naszego codziennego pokarmu. W praktyce jest inaczej. Jeśli twoje życie ma dla ciebie taką wartość, jak moje dla mnie, powinieneś upewnić się, czy pobierasz z pożywienia to wszystko, co jest potrzebne twojemu organizmowi, i czym prędzej uzupełnić dietę suplementami: witaminami i minerałami w tabletkach. Gwarantuję, że jeśli nie będziecie spożywać odpowiednich ilości dodatków spożywczych, nie dożyjecie 120 czy 140 lat pozostając ciągle w dobrej kondycji. Tak , to mogę wam zagwarantować.


Obecnie mamy tragiczną sytuację, jeśli chodzi o minerały. Witaminy są wytwarzane przez rośliny – minerały, niestety, nie. Pobierane są one przez rośliny z gleb i wód. Bardzo często jednak ich tam nie ma, bo gleby zostały wyjałowione, zanieczyszczone ołowiem oraz innymi metalami ciężkimi i radioaktywnymi.


W 1936 roku Senat Amerykański na II sesji Kongresu wydał dokument nr 264 stwierdzający, że ziemia w USA jest bardzo uboga, wręcz pozbawiona minerałów. Tak, niestety dzieje się na całym świecie. Czy sytuacja od 1936 roku poprawiła się? Raczej nie. Wręcz przeciwnie.


W trakcie sztucznego nawożenia dostarczamy glebie tylko trzy podstawowe składniki: azot, fosfor i potas. Są one potrzebne do wzrostu roślin, co okazuje się szczególnie ważne dla rolników, gdyż żaden z nich nie zarabia na zawartości witamin w swoich plonach, lecz na ich ilości. Wystarczy więc 5 – 10 lat, aby przy braku odpowiedniego nawożenia całkowicie wyjałowić glebę z wszystkich znajdujących się tam składników.


Jeśli z gleby wyciąga się 60 składników, a dostarcza tylko trzy, bilans jest całkowicie zachwiany. Możesz to porównać z twoim kontem w banku. Pomyśl, co się stanie, jeśli będziesz z niego więcej wypłacał niż wpłacał.


Musimy zatem uzupełniać nasze pożywienie witaminami i minerałami spożywanymi w innej postaci. Dawniej ludzka dieta bazowała wyłącznie na płodach ziemi, której nie nawożono sztucznymi nawozami. Robiła to za nas Natura. Ludzie żyli wśród wielkich rzek, nawadniali swoje pola wodami spływającymi z gór. Starożytni modlili się nie tylko o deszcz, ale i o powódź, gdyż dzięki temu glebę wzbogacały minerały.


Pragnę uświadomić, jakie spustoszenie w organizmie powoduje niedobór minerałów. Brak wapnia może spowodować, czy choćby mieć wpływ na powstawanie aż 140 chorób. Jedną z nich jest reumatyzm. Znajduje się on na 10 miejscu wśród schorzeń powodujących śmierć w USA. W bardzo ciężkich przypadkach wymieniane są pacjentom stawy. Zabieg ten kosztuje w Ameryce 35 tysięcy dolarów.


Ludzie boją się śmierci, gotowi są więc płacić ogromne sumy za leczenie. A przecież wystarczy dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę łatwo przyswajalnego wapnia w tabletkach produkowanych przez firmę zajmującą się dodatkami żywieniowymi.


U zwierząt nie stwierdza się reumatyzmu. Dlaczego? Bo farmer nie ma 35 tysięcy dolarów, aby zapłacić za operację jednego kolana krowy.


Załóżmy, że rolnik wzywa do chorego zwierzęcia specjalistę, czy weterynarza. Ten po zbadaniu go stwierdza reumatyzm i mówi: – jeśli chcesz, ja ci to zoperuję za 120 – 140 tysięcy dolarów. W tym momencie farmer wyciąga broń i strzela do byka czy krowy.

Tak naprawdę jednak rolnik nie dopuści do reumatyzmu u swoich zwierząt, dodając im po prostu codziennie do paszy wapń. Kosztuje go to parę centów, których niestety człowiek żałuje, aby kupić wapń dla siebie.


Również wszelkie bóle kręgosłupa są w 90 % spowodowane brakiem wapnia w organizmie. Lekarze przepisują wtedy środki przeciwbólowe, które oszukują ból, ale nie leczą przyczyny. Wyobraź sobie taką sytuację, że dokręciłeś korek wlewu oleju w swoim samochodzie. W czasie jazdy cały olej został wychlapany, a w aucie zapaliła się czerwona lampka. Ponieważ światełko w pewnym sensie zaczyna cię denerwować, więc odcinasz kabelek doprowadzający prąd do tej lampki. Jak daleko w ten sposób dojedziesz? Czy nie przypomina ci to sytuacji z tabletkami przeciwbólowymi?


Inną niebezpieczną chorobą, mającą przyczynę w braku wapnia, jest wysokie ciśnienie. W pierwszej kolejności lekarz zaleci zapewne wyeliminowanie z pożywienia soli. A co robią w takich przypadkach farmerzy hodujący bydło i leśnicy? Zawieszają bryły soli kamiennej przy paśnikach. Gdyby farmer tego nie zrobił, nie wypłaciłby się weterynarzowi.


Z badań nad grupą 5 tysięcy nadciśnieniowców, którym na okres 20 lat wyeliminowano z diety sól, wynika, że u 99,7 % badanych nie miało to wpływu na zmianę ciśnienia. Ciągła obawa, czy nie przedawkujemy soli, wywołuje stres, który bardziej podwyższa ciśnienie, niż mogłaby to uczynić sól.


A teraz inna informacja. Mianowicie drugiej grupie obejmującej 5 tysięcy nadciśnieniowców, podawano przez okres 6 tygodni zwiększoną dawkę wapnia. W tym okresie u 86 % badanych ciśnienie spadło i uregulowało się. Czy komukolwiek z was lekarz przysłał sprostowanie dotyczące zalecenia w sprawie diety? Czy naprawił swój błąd? Czy zalecił zażywanie soli?


Następną chorobą wynikającą z braku wapnia jest insania. Objawia się ona tym, że człowiek wstaje rano bardziej zmęczony, niż gdy kładł się do łóżka. Aby zagwarantować mocny, głęboki sen lekarze tradycyjnie przepisują odpowiednie pigułki. Efekt? Około 10 tysięcy ludzi umiera rocznie na skutek przedawkowania środków nasennych. Także nocne skurcze mięśni, problemy kobiet w czasie miesiączki, bóle w dolnej części kręgosłupa, na które uskarża się 80 % Amerykanów, to skutek niedoboru wapnia.


Jeśli przeanalizujemy choćby wymienione przed chwilą choroby, skonstatujemy, że do ich leczenia potrzebujemy około 15 specjalistów. Ludzie wydają rocznie od 25 do 250 tysięcy dolarów na leczenie, zabiegi i operacje w sytuacji, gdy w większości przypadków można było to zastąpić stosując odpowiednią dietę bogatą w witaminy i minerały.


Cukrzyca jest w USA chorobą nr 3, jeśli chodzi o przyczynę zgonów. Wywołuje ona ponadto wiele innych schorzeń i niedomagań, jak ślepota czy problemy wątrobowe, łącznie z koniecznością transplantacji całego organu. Cukrzycy żyją też znacznie krócej.


W 1957 roku dowiedziono, że chrom i wanad, występujące jako minerały śladowe, zapobiegają i leczą cukrzycę. W czerwcu 1959 roku miesięcznik Nationale Help przedstawił światu dwa wymienione wyżej minerały. Ze szczegółowych badań Uniwersytetu Medycznego w Vancouver wynika, że w dużym stopniu mogą one zastąpić insulinę.


Oczywiście cukrzycy nie powinni całkowicie porzucać insuliny. Trwa to stopniowo – od 4 do 6 miesięcy. Ale pozytywne skutki oddziaływania chromu i wanadu odnotowano u tysięcy chorych na cukrzycę.


Zwróćcie uwagę na fakt, że kiedy zapytacie firmę produkującą karmę dla zwierząt o zawarte w niej suplementy, okaże się, że jest tam ponad 40 składników odżywczych, witamin i minerałów. W jedzeniu przygotowanym dla szczurów znajduje się 28 takich składników. Zakładam się z każdym z was, że jeśli chodzi o zestawy spożywcze dla dzieci nie znajdziecie dziś formuły, która zawierałaby więcej niż 11 ważnych dla organizmu suplementów. To wręcz kryminał!!!


Chcę wam jeszcze powiedzieć o bardzo ciekawym zdarzeniu. Otóż kiedyś, w czasie wykładów w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnych ubikacji. Opowiedział, co w nich znajduje wśród resztek niestrawionych przez ludzki żołądek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wypuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli kamienie oraz wszelkie nie rozpuszczone sokami żołądkowymi substancje. Mój rozmówca zaprowadził mnie do swojego warsztatu i pokazał stertę czegoś, co nazwał witaminami i minerałami. Zapytałem go, skąd wie, że to witaminy. Odpowiedział, że na tym jest przecież wszystko napisane (np. multiwitamina takiej to a takiej firmy).


Wiele firm produkuje witaminy, które źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym.


Jeśli na opakowaniu przeczytacie np. tlenek żelaza Ferryn Acide, czyli po prostu rdza, nie zawracajcie sobie głowy takimi suplementami i nie obciążajcie nimi żołądka. To nie jest przyswajalne. Lepiej będzie wtedy polizać jakiś zardzewiały płot albo samochód. Właściwą formą żelaza jest Ferrum Ferrudineus. Podobnym przykładem okazuje się Calcium Lacte, czyli wapń, który możemy kupić bardzo tanio w każdej aptece. Jest to źle przyswajalna forma wapnia. Prawidłową postacią jest Calcium Magnesium, czyli wapń z udziałem magnezu, który wpływa na prawidłową przyswajalność potrzebnego nam składnika.


Ktoś może uważać, że elementy te jesteśmy w stanie pozyskiwać w sposób naturalny. Są przynajmniej cztery powody, dla których nie da się asymilować wszystkich potrzebnych składników z pożywienia.


Po pierwsze, musielibyśmy spożywać bardzo duże ilości warzyw i owoców, produktów zbożowych oraz białka – przy założeniu, że zawierają one właściwe ilości suplementów. Jednakże kupowane w sklepach produkty są bardzo ubogie w składniki mineralne, a niektóre wręcz pozbawione ich, na co wpływa wiele czynników, m. in. transport i przechowywanie.


Tu przechodzimy do punktu drugiego. Produkty spożywcze często pokonują daleką drogę między producentem a twoim stołem. Podczas tej podróży mogą utracić część zawartych w nich witamin.


Punkt trzeci – mycie i gotowanie. Liczne witaminy rozpuszczalne w wodzie okazują się wrażliwe na działanie wysokiej temperatury, kwasów i związków alkalicznych. Na przykład brokuły podczas pierwszych 10 minut gotowania mogą utracić 40 % witaminy C.


Wreszcie sprawa ostatnia: przetwarzanie. Ceną, jaką płaci nasz organizm, za wygodę korzystania z przetworzonej żywności, jest gorszy stan odżywiania. Mrożone warzywa często zawierają do 50 % mniej witaminy C niż świeże. Mielone ziarno zbóż może utracić do 90 % witamin. Oferowane klientowi produkty – co w dobie tak dużego zanieczyszczenia wydaje się wręcz oczywiste – mogą być skażone substancjami rakotwórczymi. Nawet sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze oferują pełnowartościowe pokarmy. Niekiedy są one niewiadomego pochodzenia.


Witaminy i minerały to nie antybiotyk, który bierzesz przez tydzień, gdy jesteś chory, a potem przestajesz. Jeśli chcesz cieszyć się dobrym zdrowiem i kondycją, powinieneś przyjmować je stale.


Suplementację kończysz, gdy twój organizm nie ma już zapotrzebowania na tlen.


Jeśli twoje życie jest dla ciebie ważne, zadbaj o swój ustrój, dostarczając mu potrzebnych składników produkowanych przez najlepsze sprawdzone firmy. Funkcjonuje ich bardzo dużo, ale niewiele produkuje naturalne, nie syntetyczne suplementy. Niech cię nie zwiedzie napis na opakowaniu, czy zapewnienie sprzedawcy, że produkt jest w 100 % naturalny, bo w USA, Kanadzie i wielu innych państwach obowiązuje prawo do umieszczania takich napisów, jeśli tylko jeden składnik ma charakter naturalny. Zdarza się również, że główne składniki suplementu są naturalne w 100 %, ale aby je połączyć w tabletkę, używa się chemicznego lepiszcza, które w dużym stopniu, a nawet całkowicie dyskwalifikuje ów produkt jako naturalny. Podobnie ma się sprawa z barwnikami chemicznymi, dodatkami zapachowymi lub kolorystycznymi. Warto zwrócić na to uwagę przed zakupem i zażywaniem suplementu. Należy też sprawdzić, czy firma, która go wyprodukowała, posiada własne plantacje, gdzie one się znajdują oraz w jaki sposób prowadzone są uprawy. Chodzi o to, że przedsiębiorstwa, które swoje suplementy produkują z roślin, warzyw i owoców pochodzących z obcych plantacji, nie mają kontroli nad procesem produkcji. Należy więc poznać historię rozwoju i tradycje danej firmy, jej zaplecze badawcze, system kontroli jakości, a także wielkość produkcji oraz rynek odbiorców.


Słyszy się, że zdrowie w naszym życiu jest najważniejsze, ale tak naprawdę niewiele dla niego robimy. Efekty nieprawidłowego odżywiania się, czyli braku odpowiednich witamin i minerałów, często pojawiają się z opóźnieniem kilku lat. Możesz się przed tym ustrzec. Dobre suplementy, witaminy i minerały to najlepsze i najtańsze ubezpieczenie. Dlatego jeszcze dziś powinieneś zacząć zażywać je sam oraz polecić swojej rodzinie i znajomym. Jest to szczególnie ważne obecnie – w obliczu dużego zanieczyszczenia środowiska i niewłaściwego odżywiania się.


A na zakończenie chciałbym wam powiedzieć bardzo ważną rzecz. Pełnowartościowe suplementy, witaminy i minerały to najtańsze ubezpieczenie. Jeżeli twój lekarz uważa, że dodatkowe zażywanie suplementów nie jest potrzebne, albo że znajdziesz je w codziennym pokarmie – szybko zmień lekarza. Im szybciej tego dokonasz, tym większą masz szansę cieszyć się długim życiem w zdrowiu i dobrej kondycji. Czego życzę ci z całego serca.


--------------------------------------


Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów