Od słodziku do raka?

Autorka tekstu: Elżbieta Bielińska



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 8 z 2008 roku.


----------------------------------------------

Kupujesz napoje w wersji light, żeby nie przytyć? Żujesz gumę bez cukru? W aptece wybierasz tabletki rozpuszczalnej multiwitaminy? Kawę pijesz ze sztucznym słodzikiem? Uważaj, twój wybór może prowadzić do utraty zdrowia, a nawet śmierci!


Tak przynajmniej uważają autorzy kampanii przeciwko sprzedaży sztucznych słodzików, która od kilku lat trwa w internecie i w niezależnych mediach. Przekonuje się w nich, że zwykły cukier dostarcza wprawdzie pewną ilość kalorii, ale na pewno jest zdrowszy od popularnego, słodkiego związku chemicznego o nazwie aspartam, oznaczanego na produktach spożywczych kodem E951.


Do najbardziej aktywnych osób walczących z tym środkiem zalicza się Ron Dodge z Luizjany. Jego żona, Rosemary, pragnęła zrzucić wagę i piła bardzo dużo odchudzającej Coca-Coli bez cukru. W lipcu 1988 r. dostała ataku padaczki, choć wcześniej cieszyła się znakomitym zdrowiem. Po czterech tygodniach okazało się, że cierpi na nowotwór mózgu. Została zoperowana, jednak półtora roku później zmarła. Jej mąż sądzi, że śmierć spowodował aspartam – składnik napojów typu light, które kobieta lała w siebie całymi litrami.


Aspartam jest śmiertelną trucizną, a właściwie trzema truciznami w jednej. Jego skład to kwas asparaginowy, fenyloalanina i metanol. Wszystkie są neurotoksynami i atakują mózg. Niszczą komórki mózgowe oraz wywołują nowotwory piersi, ślepotę i ataki serca. O tym, że to trucizna, wiedziano jeszcze przed wprowadzeniem tego środka na rynek – oświadcza Dodge w filmie Aspartam zabił moją żonę.


Na co uważać?

Aspartam jest składnikiem ogromnej ilości dostępnych na rynku produktów. Sprzedaje się go w sklepach spożywczych i w aptekach. Środek ten można kupić w postaci słodzika do kawy czy herbaty pod nazwą NutraSweet, znajdziemy go też w napojach dietetycznych, niskokalorycznych jogurtach, płatkach śniadaniowych, sosach do lodów, keczupach, ciastkach, batonikach, kakao błyskawicznym, rozpuszczalnej kawie cappuccino, miętowych i odświeżających oddech pastylkach, napojach owocowych, gumach do żucia itp.

Za rządów Platformy Obywatelskiej dopuszczono dodawanie aspartamu do leków dostępnych w Polsce (Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 18 września 2008 roku w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych – Dziennik Ustaw z 3 października 2008 r.) Aspartam można znaleźć m. in. w syropach na kaszel, tabletkach od bólu gardła, tabletkach rozpuszczalnego wapna z witaminą C oraz rozpuszczalnego magnezu.



W 2004 r. na zamówienie kanału telewizyjnego Planete powstał film dokumentalny Sweet Misery: A poisoned World (Słodkie nieszczęście: Zatruty świat) w reżyserii Cori Brackett i J.T. Walbrona. W 2002 r. Brackett, współwłaścicielka firmy producenckiej Sound and Fury Productions, zachorowała na stwardnienie rozsiane i stała się inwalidką. Nie chciała być bierną pacjentką. Próbowała dotrzeć do źródeł swojej choroby. Kojarząc różne fakty, przypomniała sobie, że wcześniej używała bardzo wiele słodzików takich jak NutraSweet, Equal, Spoonful, Canderel i Benevia. Przez dwadzieścia lat dzień w dzień wypijała też sześć do dziesięciu puszek niskokalorycznych napojów gazowanych zawierających aspartam. Ostatecznie doszła do wniosku, że to właśnie ten środek chemiczny wywołał u niej chorobę.


Postanowiła zatem ostrzec społeczeństwo przed aspartamem, który – jej zdaniem – jest groźną dla zdrowia i życia trucizną.


Cori Brackett przejechała z kamerą ponad siedem tysięcy kilometrów. W trakcie podróży rozmawiała o sztucznym słodziku z wieloma osobami: lekarzami, prawnikami i urzędnikami amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, a także z pacjentami, którzy wskazują aspartam jako przyczynę ich schorzeń.


Zawsze byłam tęga i jak szalona piłam napoje dietetyczne. Wcześniej nie chorowałam, ale w latach 80. zaczęły się kłopoty ze zdrowiem. Miałam wysypkę, zaczęłam tracić wzrok i nie mogłam już jeździć samochodem. Słuch pogorszył się tak bardzo, że muszę teraz używać dwóch aparatów słuchowych. Wiele razy znalazłam się w szpitalu. Zaczęłam kojarzyć moje problemy z aspartamem, którym słodzi się napoje dietetyczne. Pytałam wszystkich, co to jest, ale nikt nie umiał mi odpowiedzieć. Znalazłam informacje o nim w internecie i przestraszyłam się. Najbardziej przeraziły mnie 92 symptomy zatrucia aspartamem opublikowane przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków. U siebie zauważyłam 72 z nich – skarży się Lorena Murray, była pracownica pogotowia ratunkowego.


Pracowałem w San Antonio jako asystent sędziego Johna Wooda i jako prokurator w Teksasie, byłem też prezesem Federalnego Stowarzyszenia Prawników. Piłem bardzo dużo dietetycznej Coca-Coli i używałem słodziku Equal, choć słyszałem, że to szkodliwe. W pewnym momencie zaczęło mi szwankować zdrowie. Widziałem podwójnie, traciłem krótkoterminowo pamięć. Rezonans magnetyczny wykazał guza mózgu. Moja kariera prawnicza legła w gruzach – opowiada Ed Johnson, prawnik z San Antonio.


Jednym z najważniejszych ekspertów, których Brackett odpytywała na temat aspartamu, był neurochirurg Russel L. Blylock, pracujący wcześniej w University of Mississippi Medical Center. Jest on autorem wielu prac medycznych, w tym książki o wpływie aspartamu i glutaminianu sodu (składnik sosu sojowego i przyprawy typu maggi) na układ nerwowy człowieka – Excitotoxins: The Taste That Kills (Ekscytotoksyny: Smak, który zabija), wydanej w 1994 r. Według Wikipedii ekscytotoksyczność jest mechanizmem występującym przy udarze mózgu, urazach mózgowia oraz chorobach neurodegeneracyjnych ośrodkowego układu nerwowego, takich jak stwardnienie rozsiane, choroba Alzheimera, stwardnienie zanikowe boczne, choroba Parkinsona i choroba Huntingtona. Innymi stanami, w których może dochodzić do nadmiernej koncentracji glutaminianu wokół neuronów, są hipoglikemia i stan padaczkowy.


Doktor Blylock twierdzi, że jedni ludzie charakteryzują się większą odpornością na aspartam, inni zaś mniejszą. Pierwsze objawy zatrucia mogą okazać się błahe, np. pojawia się jakaś wysypka czy ból głowy. Jednak z czasem aspartam ulega kumulacji i prowadzi do poważnych zaburzeń neurologicznych. Powoduje nieprawidłową syntezę białek, blokuje przewodzenie impulsów w komórkach oraz niszczy DNA. Może też uszkadzać mózg i inne organy. Wiele osób po jego spożyciu ma trudności z zebraniem myśli.


Czy aspartam to rzeczywiście „molekularne Auschwitz”?


Aspartam należy do estrów peptydowych. Składa się z kwasu asparaginowego, fenyloalaniny i metanolu, który stanowi śmiertelną truciznę. Wiadomo, że nikt dbający o zdrowie nie będzie świadomie pił alkoholu metylowego, który oślepia nałogowych alkoholików. Jednak zwykły konsument ma zaufanie do napojów dietetycznych. Wszak według zapewnień producentów mają one przynieść mu same korzyści, a przede wszystkim dopomóc w zrzuceniu zbędnych kilogramów.


Niektórzy sięgają po nie bez umiarkowania. – Po wypiciu butelki metanolu skutek jest natychmiastowy. Aspartam działa inaczej, bo powoduje stan przewlekłego zatrucia. Gromadzi się w organizmie powoli i zaburza układ hormonalny oraz pracę mózgu – mówi występujący w filmie Arthur Evangelista, były inspektor Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków. – Aspartam niszczy neuroprzekaźniki w mózgu, zwłaszcza serotoninę, której brak powoduje bezsenność, problemy z osobowością i kłopoty seksualne – dodaje psychiatra Ralph S. Walton.


Po raz pierwszy usłyszałem o aspartamie w latach 70. ub. wieku. Zajmowałem się wtedy glutaminianem sodu. Według badań doktora Johna Olneya z uniwersytetu w Waszyngtonie, 95 procent niedorozwoju umysłowego u pacjentów spowodowane było występowaniem w środowisku rozmaitych związków chemicznych. Dzięki jego doświadczeniom przestano dodawać glutaminian do produktów przeznaczonych dla dzieci. On też zwrócił moją uwagę na aspartam. Zaniepokoił go fakt, że firma Searle zamierza sprzedawać go jako słodzik. W tamtych czasach nie przypuszczałem, że ten środek zostanie dopuszczony do sprzedaży. Istniały przecież dowody, że jest szkodliwy – wspomina prawnik James Turner, rzecznik amerykańskiego stowarzyszenia konsumentów Consumer.


Aspartam został odkryty przypadkiem. W 1965 r. James M. Schlatter pracował nad wynalezieniem leku na wrzody żołądka na zamówienie koncernu farmaceutycznego G. D. Searle & Company. Podczas doświadczeń w laboratorium złamał przepisy BHP i polizał palec. Okazało się, że badana akurat substancja jest bardzo słodka, około 200 razy słodsza od cukru. Firma G. D. Searle & Company zainteresowała się tym odkryciem. Jednak Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków przez kilkanaście lat nie dopuszczała środka, o jakim mowa, do użytku w Stanach Zjednoczonych. Wyniki eksperymentów na zwierzętach okazały się negatywne. Na siedem małp karmionych aspartamem rozpuszczonym w mleku pięć zachorowało na padaczkę, a jedna zdechła.


Mimo to na początku lat 80. ub. wieku patent na produkcję został wykupiony. W jego posiadanie wszedł Monsanto Company, międzynarodowy koncern specjalizujący się w biotechnologii, monopolista na runku nasiennym, lider w produkcji chemicznych środków do zwalczania chwastów, genetycznie zmodyfikowanych nasion i hormonu wzrostu dla bydła. Wcześniej produkował zakazany obecnie proszek owadobójczy DDT.


Droga aspartamu na rynek amerykański okazała się trudna. Zdaniem Jamesa Turnera, prawnika stowarzyszeń konsumenckich, nie obyło się bez rozmaitych manipulacji i oszustw. Dużą rolę w walce G. D. Searle & Company z Agencją ds. Żywności i Leków odegrał późniejszy sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld, który w latach 1977 – 1985 pełnił funkcję prezesa Searle'a. Turner oskarża go, że w sprawie aspartamu Rumsfeld wszedł w układ z politykami i robił wszystko, aby słodzik został dopuszczony do spożycia. Rzecznik konsumentów podejrzewa nawet, że to na skutek jego machinacji prezydent Ronald Reagan zaraz po swoim dojściu do władzy ograniczył uprawnienia komisarza Agencji ds. Żywności i Leków, która ostatecznie w 1983 r. zezwoliła na użycie aspartamu jako składnika napojów energetyzujących. Później jednak opublikowała spis 92 skutków ubocznych jego spożycia. Należą do nich m. in. bóle i zawroty głowy, zmiany nastroju, nudności, wymioty, bóle i skurcze brzucha, biegunka, otyłość, chroniczne zmęczenie, bezsenność, zaburzenia wzroku, drgawki, konwulsje, kłopoty z pamięcią, zmęczenie, wysypka, kołatanie serca, puchnięcie, swędzenie, trudności z oddychaniem i zaburzenia miesiączkowania.


Producent słodziku nie poddawał się. – Aspartam to najlepiej przebadany dodatek do żywności – stwierdził w 1984 r. Robert Shapiro, ówczesny wiceprezes firmy G. D. Searle & Company, który po przejęciu firmy przez Monsanto Company i zmianie nazwy na NutraSweet Company został jej szefem.


Jednak krytycy mówili co innego: aspartam nigdy nie został rzetelnie przebadany! Ani przed wprowadzeniem go na rynek, ani później. W połowie lat 90. ub. wieku producentowi zaproponowano badania podwójnie zaślepione, jednak koncern Monsanto nie wyraził na nie zgody. Niezależny amerykański naukowiec miał problemy z uzyskaniem próbki substancji potrzebnej do badań, a kiedy już ją zakupiono, okazało się, że w trakcie eksperymentu część wolontariuszy przyjmujących kontrolne dawki aspartamu poważnie zachorowała. Jednemu odkleiła się siatkówka i stracił wzrok, inny doznał krwawienia śródgałkowego.


W 1990 r. ukazała się książka doktora H. J. Robertsa Aspartame (NutraSweet): It is safe? (Czy aspartam jest bezpieczny?), opisująca zagrożenia związane ze spożywaniem tego słodziku. Jej autor przedstawił około 500 przypadków rozmaitych chorób i przypadłości, o których powstanie oskarżył aspartam, a fenyloalaninę, będącą jednym z jego składników, nazwał molekularnym Auschwitz. Amerykańscy działacze konsumenccy alarmują, że od momentu, gdy aspartam dodaje się do napojów, zwiększyła się znacznie liczba zachorowań na nowotwory mózgu i stwardnienie rozsiane. Doktor Betty Martini uważa, że kanadyjski aktor Michael J. Fox, znany z głośnego filmu Powrót do przyszłości, zachorował na chorobę Parkinsona w wieku czterdziestu lat właśnie dlatego, że był uzależniony od dietetycznej Pepsi. David Icke, brytyjski specjalista od teorii spiskowych, uzupełnia, że aspartam to tłumik mózgu. Jego zdaniem pilotom przed lotami zabrania się picia napojów, które zawierają ten środek.


W 1992 r. wygasł patent Monsanto Company na produkcję aspartamu. W tym samym roku substancja została dopuszczona jako składnik płatków śniadaniowych, lodów i słodyczy, a rok później zezwolono na dodawanie jej do soków, koncentratów owocowych oraz ciastek. Produkcja aspartamu przekroczyła granice Ameryki i obecnie wytwarza się go m. in. w Japonii, Francji oraz Holandii. Jest środkiem powszechnie używanym w krajach Unii Europejskiej, niestety także w Polsce.


W 2005 r. nastąpił przełom w badaniach. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywienia otrzymała potwierdzone doświadczalnie informacje, że aspartam to substancja rakotwórcza. Raport na ten temat powstał na bazie doświadczeń przeprowadzonych przez włoski Instytut Ramazzini, gdzie wykonano badania na szczurach, którym przez pół roku podawano słodzik. Jego spożycie wywołało u zwierząt nowotwory i białaczkę. Na razie jednak nikt – ani w USA, ani w Europie – nie odważył się wycofać z rynku produktów zawierających aspartam.


Co się kryje za tym faktem? Czyżby chodziło o jakieś dziwne interesy koncernów farmaceutycznych i spożywczych? I co ma robić zwykły konsument, który nie chce kupować wyrobów zawierających tę szkodliwą substancję? (Co za niemądre pytanie autorki artykułu. Konsument wie co ma robić i nie kupuje takich wyrobów – przyp. Z. Ch.).


Wyjście jest jedno: trzeba dokładnie czytać wymienione drobnym drukiem składniki nabywanych przez nas produktów i szukać oznaczenia E951 albo słowa fenyloalanina. Może warto też zaprzestać demonizowania negatywnej roli cukru w naszym pożywieniu? Ostatecznie, jeśli ktoś go nie lubi, może przerzucić się na alternatywne naturalne słodziki, takie jak miód i słód jęczmienny, czy pochodząca z Ameryki Południowej roślina o nazwie stewia, która jest już uprawiana w Polsce.


---------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów