Śladami Arki Przymierza

Autor tekstu: Leszek Matela          (zdjęcia z internetu)



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 12 z 2011 roku.


----------------------------------------------


Zgodnie z opisem zawartym w Biblii, Arka Przymierza to ozdobna skrzynia, w której przechowywane są tablice z tekstem Dekalogu. Przemawiający do Mojżesza na Górze Synaj Bóg kazał mu zbudować arkę i umieścić w niej kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań. Do tego celu użyto drewna akacjowego, które obito z obu stron złotą blachą. Wszystko miało zostać wykonane ściśle według instrukcji Jahwe. Także wymiary arki zostały podyktowane z Góry. Niestety, co do nich nie można mieć pewności, gdyż różne źródła podają tu odmienne parametry. Według niektórych wymiary te wynosiły: 134 x 80 x 80 cm, natomiast inni twierdzili, że arka była większa.



Komentarz Zbicha (Z. Ch.): Biblia w Księdze Wyjścia 25/10 i 37/1 podaje wymiary arki: długość – dwa i pół łokcia, wysokość i szerokość – półtora łokcia. Te wymiary od wieków są niezmienne. Pozostaje kwestia jaką długość w miarach metrycznych miał starożytny łokieć. Tu właśnie nie ma pewności, gdyż nie wiadomo jaki łokieć miał na myśli autor Księgi Wyjścia, egipski czy babiloński (Mojżesz z oczywistych względów posługiwał się łokciem egipskim, ale Księgi Mojżeszowe były zredagowane po raz pierwszy w Babilonie). Wymiary wymienione w artykule 134 x 80 x 80 dotyczą łokcia o długości około 0,535 m. Z taką miarą nigdzie się nie spotkałem.

1 łokieć babiloński = 0,503

1 łokieć babiloński zwykły = 0,518

1 łokieć babiloński królewski = 0,550

1 łokieć egipski zwykły = 0,450

1 łokieć egipski królewski = 0,525

1 łokieć egipski „święty” = 0,636

1 łokieć hebrajski stary = 0,444

1 łokieć hebrajski nowy = 0,518



Aby umożliwić jej przenoszenie, po bokach umieszczono złote pierścienie, w które wsuwano pozłacane drążki. Na pokrywie znajdowały się dwie złote rzeźby cherubinów, zwróconych do siebie twarzami Ich rozpostarte skrzydła tworzyły rodzaj bożego tronu. Rozmawiając z Mojżeszem Jahwe pojawiał się między skrzydłami aniołów.



Uważano, iż arka, jako znak przymierza Boga z człowiekiem, przekazuje na Ziemię emanacje z niematerialnego świata i posiada niezwykłe właściwości. Według filozofa i teologa żydowskiego Filona z Aleksandrii, sama skrzynia świętego artefaktu stanowiła boski wzorzec dla każdej stworzonej rzeczy i była podstawą zrozumienia świata (biblijne dzieje Arki Przymierza do VI wieku p. n. e. całkowicie przeczą tej opinii – przyp. Z. Ch.).


Jeśli przyjmiemy, że Arka Przymierza rzeczywiście została przekazana człowiekowi przez Boga, nic dziwnego, iż jej opis przekracza często możliwości ludzkiego pojmowania (Nie została przekazana człowiekowi. Została wykonana przez człowieka na polecenie Mojżesza i boga Jahwe, Księga Wyjścia 37/1 – 9, przyp. Z. Ch.). Jahwe przebywał w niej – a jednocześnie poza nią. Była ona skrzynią zawierającą dwa kawałki kamienia albo kamienne płyty, ale uważano ją za istotę żywą. Inni postrzegali arkę jako obiekt prowadzący ludzi ze świata materialnego do Boga. Co ciekawe, w niektórych opisach traktowana jest jak...kobieta. Istnieją też źródła podające, że Bóg stworzył arkę, zanim powstał świat (tekst Biblii dotyczący arki jest dowodem, że są to tylko absurdalne opinie późniejszych osób mocno zaangażowanych religijnie – przyp. Z. Ch.).


Z opisów biblijnych wynika, że cudowny przedmiot sam decydował, dokąd ma się udać i gdzie pozostać. Dawał moc i ochronę, ale mógł też uczynić krzywdę tym, którzy używali go w niewłaściwy sposób lub okazywali się niegodni, by przebywać w jego pobliżu (tym razem autor tego artykułu popuścił wodze fantazji, gdyż z opisów biblijnych nic takiego nie wynika. O wszystkim decydował Mojżesz – Księga Liczb 9/15 - 23. Arka nie dawała żadnej ochrony, wprost przeciwnie – musiała być sama chroniona przez plemiona izraelskie na ustalonych dookoła niej pozycjach – Księga Liczb 10/13 - 28 – przyp Z. Ch. Czytaj moje artykuły biblijne z cyklu Mojżeszowego).


W odniesieniu do dziejów arki panuje wielkie zamieszanie. Wiadomo, że towarzyszyła Izraelitom w trakcie wędrówki do Palestyny i już wówczas stanowiła centrum kultu. Biblia zawiera też opis, jak obnoszono ją wokół murów Jerycha, chcąc zdobyć miasto. Wierzono, że jest potwierdzeniem obecności Boga i zawartego z nim przymierza. Jahwe ponadto miał objawiać się w tajemniczym obłoku nad skrzynią, bądź zasiadać na niej jak na tronie. Posiadanie arki zapewniało ponoć zwycięstwo nad wrogami.


Z opisów biblijnych wynika, że arka znajdowała się przez pewien czas w Szilo, a potem w Betel. Gdy Filistyni zdobyli święty artefakt w wojnie z Izraelitami, po pewnym czasie oddali go prawowitym właścicielom, gdyż na ich obóz spadły nieszczęścia. Uznali, że to arka i przemawiający przez nią Jahwe decydują w czyich rękach ma pozostać.


Gdy wróciła od Filistynów do Izraela, była przechowywana przez Obededoma z plemienia Lewi, a następnie król Dawid przeniósł ją na górę Syjon. Kiedy Salomon wybudował Świątynię Jerozolimską (968 – 961), została umieszczona w najświętszym miejscu Przybytku Bożego, do którego wstęp miał tylko arcykapłan. W VI wieku p. n. e., gdy zapanował kult bałwochwalczy, została usunięta ze świątyni, ale po reformach religijnych Jozjasza (ok. roku 626 p. n. e.) powróciła na poprzednie miejsce (w Biblii nie ma żadnej wzmianki o usunięcia arki ze świątyni przed panowaniem Jozjasza – przyp. Z. Ch.).



Wzgórze Moria w Jerozolimie, gdzie spoczywała kiedyś święta relikwia.


Niektórzy badacze przypuszczają, iż arka uległa zniszczeniu w 586 r. p. n. e., kiedy to Babilończycy zburzyli Świątynię Jerozolimską. Istnieje jednak wzmianka w Drugiej Księdze Machabejskiej, iż Jeremiasz zdołał ją wywieźć i ukryć w pieczarze na górze Nebo. O tym co się z nią później stało, Biblia milczy.


Trzeba też dodać, że według najnowszych badań biblistów pochodzenie relikwii od Mojżesza wcale nie jest pewne. W dwóch najstarszych tradycjach, zwanych jahwistyczną i elohistyczną, nie ma na ten temat żadnej wzmianki. W takim ujęciu Arka Przymierza jest boskim darem, ale niekoniecznie musi być ozdobną skrzynią zawierającą kamienne tablice mojżeszowe. Wydaje się natomiast zaawansowanym urządzeniem technicznym.


Jedna z hipotez głosi, iż arka mogła być generatorem energii elektrycznej o zdolności wytwarzania napięcia rzędu 7000 woltów i miała zwielokrotniać naturalne pole elektryczne Ziemi. Drewniane drążki, na których ją noszono, umożliwiały transport bez narażania ludzi na możliwość porażenia prądem. W Księdze Wyjścia znajdujemy ostrzeżenie, że Bóg poraża piorunem każdego, kto ośmieli się dotknąć świętej skrzyni. Współczesne interpretacje sugerują, że kontakt z arką był ograniczony nie tylko dlatego, iż stanowiła ona boską relikwię, ale również z powodu niebezpieczeństw, jakie stwarzało nieumiejętne obchodzenie się z nią. Artefakt rozbłyskiwał niekiedy oślepiającym światłem, które mogło zabijać.


Przed laty z ciekawą tezą wystąpili angielscy badacze Rodney Dale i George Sassoon. Według nich tajemnicza skrzynia zawierała urządzenie do produkcji manny, którą Żydzi żywili się przez czterdzieści lat wędrówki przez pustynię (dla ścisłości to nie byli Żydzi tylko Izraelici i nie wędrowali przez pustynię czterdzieści lat, ale zaledwie przez dwa lata, a przez 37 lat zamieszkiwali w okolicach Kadesz-Barnea, gdzie mogli kupować żywność od licznej miejscowej ludności – patrz mój artykuł Wypadki w Kadesz – przyp. Z. Ch.).


Miała ona gromadzić wodę z nocnej rosy, a następnie mieszać ją z drobnym gatunkiem glonów zwanych zielenicami (chlorella). Dzięki temu można było wyprodukować duże ilości manny – pokarmu bogatego w białko i umożliwiającego przetrwanie w drodze do Ziemi Obiecanej. Żywność z glonów powstawałaby wówczas pod wpływem promieniowania, a generatorem energii był minireaktor jądrowy. Z arką należało więc obchodzić się ostrożnie i zachowywać środki bezpieczeństwa. Obsługiwali ją kapłani pokolenia Lewiego, którzy znali zasady użytkowania. Kiedy ludzie potrafiący się nią posłużyć odeszli, arka utraciła praktyczne znaczenie i stała się relikwią z zamierzchłych czasów.


Słusznie zauważył kiedyś badacz dziejów Etiopii Stuart Munro-Hay, iż w Aksum silniej odczuwa się obecność arki niż gdziekolwiek indziej, łącznie ze Wzgórzem Świątynnym w Jerozolimie. Tutejsza duchowość i tradycja nie istniałyby bez Arki Przymierza. Każdy etiopski chrześcijanin jest przekonany, że oryginalna arka jest przechowywana w Aksum. W przeciwnym razie ich Kościół straciłby prestiż.


Etiopia to jedyny kraj na świecie, w którym kult tej relikwii jest ciągle żywy. Mało tego, tylko tu stanowi ona podstawę życia duchowego. W każdej świątyni znajduje się jej kopia obnoszona w procesjach w trakcie najważniejszych uroczystości kościelnych. Nawet podczas mszy polowej odprawianej dla mieszkańców kilku wiosek, w której kiedyś uczestniczyłem, w namiocie umieszczona była również arka. Etiopczycy, mimo iż żyją przeważnie w nędznych warunkach, czują się spadkobiercami pełnego chwały starożytnego królestwa. To z ich ust pada stwierdzenie: Afryka dzika, a nasza cywilizacja rozkwita od trzech tysięcy lat.


Łaski ujrzenia cudownego przedmiotu nie doświadczyli nawet etiopscy cesarze, nie mówiąc już o zwykłych kapłanach czy tez wiernych. Ponoć jedynym wyjątkiem był Iyasu Wielki, monarcha panujący w latach 1682 – 1706. Według legendy kazał on duchownym przynieść skrzynię, ponieważ chciał do niej przemówić. Arka otworzyła się przed nim sama. Kapłani nie potrafili tego uczynić. Sześć zamków, które zabezpieczały cenną relikwię, nie przysporzyły problemów, ale ostatni, siódmy pozostawał ciągle zamknięty. Kroniki opisują, że kiedy skrzynię z arką postawiono przed cesarzem, ostatni z zamków sam się otworzył, co uznano za znak, iż Bóg uznał władcę za godnego i przygotowanego duchowo, aby z nim rozmawiać.


Źródłem, w którym możemy znaleźć wiele informacji o Arce Przymierza, jest etiopski epos napisany w języku geez zatytułowany Kebra Nagast, co można przetłumaczyć jako Chwała królów. To liczące 117 rozdziałów dzieło traktuje się jako rodzaj świętej księgi etiopskiego chrześcijaństwa. W 1956 r. została ona przetłumaczona na język polski, jednak w naszym kraju stanowi trudnodostępny rarytas. Łatwiej odnaleźć w internecie angielską wersję: http://www.sacred-texts.com/chr/kn/.


Księga opowiada m. in. historię królowej Saby, narodziny i dokonania jej syna Menelika, a nawet zawiera proroctwa dotyczące przyszłości Etiopii.




Wynika z niej jednoznacznie, że cesarze tego kraju pochodzą od króla Salomona. Wszystko stało się w X wieku p. n. e. za sprawą panującej wówczas w tym kraju królowej Makedy, zwanej też Sabą (Makeda, zwana też Bilkis była królową kraju o nazwie Saba – przyp. Z. Ch.) i jej wizyty, którą złożyła w Jerozolimie. Przybywając na dwór żydowskiego (dokładniej izraelickiego – przyp. Z. Ch.) króla przywiozła ogromne ilości darów. Orszak władczyni liczył 797 wielbłądów oraz wiele mułów i osłów, które transportowały liczne podarunki, a świta składała się z trzystu osób.


Salomon zgotował królowej i orszakowi wspaniałe przyjęcie, a że był oczarowany jej urodą, postanowił ją uwieść. Makeda nie chciała jednak spędzić z nim nocy. Władca użył więc, według legendy, chytrego podstępu. Postawił warunek, aby po wieczornym przyjęciu etiopska królowa nie brała niczego, co do niego należy, bo w przeciwnym razie będzie musiała mu się oddać. W związku z tym kazał podać na stół same słone potrawy i postawić przy łóżku dzbanek z wodą. Etiopska władczyni sięgnęła po niego po kolacji, aby zaspokoić pragnienie. W ten sposób nie dotrzymała warunku postawionego przez króla i została jego kochanką.


Kronikarze utrzymują, że Makeda bardzo przypadła Salomonowi do gustu, w efekcie czego na pożegnanie obdarzył ją mnóstwem prezentów. Aby je przetransportować, potrzebowano aż sześciu tysięcy wielbłądów. Wśród darów były też niezwykłe pojazdy, m. in. – jak podaje księga Kebra Nagast w rozdziale dwunastym – jeden, który pędził w powietrzu. Czyżby rodzaj samolotu czy pojazdu kosmicznego?


Ze związku Salomona i królowej Saby narodził się syn Ebna la-Hakim, późniejszy król Menelik I. Gdy dorósł i zdobył wykształcenie, w wieku ok. 22 lat miał udać się do Jerozolimy, aby poznać ojca.


Salomon przyjął potomka na swoim dworze bardzo serdecznie. Pozostawał on tam trzy lata, aby studiować Torę, a na koniec król obdarował go wspaniałymi prezentami. Menelik chciał jednak czegoś więcej. Pragnął zawieźć matce Arkę Przymierza.


Istnieją dwie wersje opowieści, jak syn Makedy wszedł w posiadanie przyszłej relikwii. Według pierwszej z nich towarzyszący Menelikowi syn najwyższego kapłana Jerozolimy o imieniu Azariasz miał sen, w którym Bóg polecił mu wykraść arkę i przywieźć do Etiopii, gdyż w przeciwnym razie zostanie zabrana i zniszczona przez wrogów. Początkowo Menelik opierał się wypełnieniu woli bożej, ale w końcu na to przystał.


Inna wersja głosi, że syn Makedy wywiózł arkę za cichym przyzwoleniem samego Salomona. Król ponoć zgodził się na to pod warunkiem, że nikt się o tym nie dowie. W Jerozolimie miała pozostać jej wierna kopia, a cała akcja odbywała się w ścisłej tajemnicy. Cenny obiekt ukryto na wozie pomiędzy naczyniami, brudną bielizną i połamanymi sprzętami. Gdy orszak Menelika znalazł się w bezpiecznej odległości od Jerozolimy, skrzynię z arką przeładowano na inny wóz. Zaczął on wtedy – jak głosi legenda – unosić się nad ziemią i sam oddalił się w stronę Etiopii.


Po pewnym czasie kapłani z Wielkiej Świątyni w Jerozolimie, gdzie przechowywano cenną relikwię, zorientowali się, że mają do czynienia z jej kopią, ale utrzymywali ten fakt w tajemnicy, bojąc się negatywnych konsekwencji. Gdy Menelik przekroczył z arką granice Etiopii, odtańczył wokół zdobytego obiektu taniec radości, podobnie jak to uczynił kiedyś król Dawid. Makeda przekazała tron swemu synowi i tak została zapoczątkowana nowa dynastia etiopska wywodząca się od króla Salomona.


Dzieje arki prześledził na przełomie lat 80. i 90. XX wieku angielski pisarz i badacz Graham Hancock. Wyniki swoich prac przedstawił w książce Znak i pieczęć. Początkowo był sceptycznie nastawiony do hipotezy, że cudowna skrzynia dotarła do Etiopii, ale studiując to zagadnienie prawie przez dziewięć lat, zmienił zdanie. Według niego podróż arki do królestwa Saby odbywała się etapami, a zaczęła się dopiero w V wieku p. n. e. Najpierw cenna relikwia trafiła na położoną na Nilu niedaleko Asuanu wyspę Elefantynę. W owym czasie miała tam funkcjonować świątynia żydowska, w której wnętrzu bezcenny obiekt przewieziony z Jerozolimy mógł być przechowywany przez prawie dwa wieki. Kościół jednak zniszczono, a arkę przetransportowano na wyspę Tana Kirkos, położoną na jeziorze Tana, największym zbiorniku wodnym Etiopii.


Wyspy na tym jeziorze stanowią znakomite miejsce do prowadzenia pustelniczego życia. Nic dziwnego, że do dziś znajdują się tam liczne klasztory. Relikwię umieszczono na wyspie w zwykłej świątyni, gdzie zgodnie z przypuszczeniami Hancocka, pozostawała przez sześć lub osiem wieków służąc kultowi etiopskich żydów. Po przyjęciu chrztu przez Etiopię w 331 r. n. e., została ponoć na rozkaz cesarza Ezany przeniesiona do Aksum. W średniowieczu mieli tu dotrzeć nawet templariusze. Czy inni badacze potwierdzą hipotezę autora Znaku i pieczęci, trudno powiedzieć. Przedstawione przez niego dzieje arki mają zarówno licznych zwolenników, jak i przeciwników.


W Aksum arkę umieszczono w kościele NMP z Syjonu wybudowanym przez Ezanę. Obecna budowla pochodzi z 1665 roku i została wzniesiona za czasów innego monarchy: Fasilidasa. W obiekcie tym odbywają się koronacje cesarzy Etiopii, a w jego pobliżu urządzono muzeum, w którym pokazywana jest część skarbów koronacyjnych. W tym miejscu stały również wcześniej dwa kościoły. Widoczne są nawet ich fundamenty, ale nie zostały one dotychczas zbadane. Mówi się też, że istniała tu jakaś świątynia w czasach przedchrześcijańskich (ok. IV wieku p. n. e.). Święty krąg wokół aksumskiego kościoła NMP z Syjonu nazywano dabtara. Taką samą nazwę stosowano zresztą w stosunku do namiotu, w którym przechowywano arkę i święte przedmioty, jak też używano jej dla określenia kapłanów odprawiających sakramenty.


Kościół św Marii z Syjonu w Aksum, miejsce koronacji cesarzy

Kaplica Tabotu w Aksum, gdzie według etiopskiej tradycji przechowuje się obecnie Arkę Przymierza


W 1955 r. cesarz Haile Selasje kazał wznieść obok starego kościoła nową, obszerniejszą katedrę, która byłaby w stanie pomieścić większą liczbę pielgrzymów przybywających do tego świętego miejsca. Również dla arki zbudowano w Aksum specjalną kaplicę, w której spoczęła słynna relikwia. Nazwano ją Kaplicą Tabotu. Umieszczono też w niej krzyż, z którego kapie uzdrawiająca woda. Przybywają tam pielgrzymi, aby poprosić mnichów o napełnienie butelek.


Do kultu arki w tym kraju przyczynili się także święci eremici, którzy napłynęli z Syrii. To ich pisma stały się inspiracją dla mnichów i pustelników etiopskich. Z licznych opisów wynika, że wspomniani święci posiadali różnego rodzaju paranormalne zdolności. Nic dziwnego, że wiele źródeł opisuje ich jako istoty nieziemskie. Potrafili np. unosić się w powietrzu, stać całymi latami nieruchomo na jednej nodze oraz zjawiać się w dwóch miejscach jednocześnie. Umieli też czynić cuda, rozumieli mowę zwierząt i byli długowieczni.


Popularność arki w Etiopii opiera się nie tylko na tradycjach chrześcijańskich, ale jak należałoby oczekiwać, posiada również korzenie żydowskie. Ma to ścisły związek z etiopskimi czarnymi żydami Falaszami, nazywającymi siebie Beta Esrael (Dom Izraela). Są oni uważani przez wielu badaczy za zaginione plemię Izraela, które zawędrowało do Etiopii. Zachowali zwyczaje starohebrajskie, ale jednocześnie przyjęli pewne elementy chrześcijańskie.


Falaszowie nie znają Talmudu, a swoje prawo religijne opierają jedynie na Torze. Co ciekawe, w liturgii nie posługiwali się hebrajskim, lecz staroetiopskim językiem geez, natomiast na co dzień używali języka kwara, zaliczanego do afroazjatyckich.


Na przełomie lat 1984 – 1985, a potem w 1991 r. rząd izraelski uzyskał zgodę na ewakuację Falaszów, aby ocalić ich od panującego w tamtych latach w Etiopii głodu i terroru komunistycznego. Mosty powietrzne pod kryptonimami „Mojżesz” i „Salomon” były udane, ale później pojawiły się pewne przeszkody. Czarni Żydzi mieli bowiem trudności z asymilacją w nowych warunkach ze względu na kolor skóry, a prace kilku badaczy izraelskich zanegowały ich żydowskie pochodzenie. Wśród Falaszów kult arki był bardzo silny. Uważano ją za bezsprzeczny dowód obecności Boga w narodzie wybranym, za który uważają się nie tylko Żydzi, ale też Etiopczycy.


Jako jeden z dowodów mocy ochronnej arki mieszkańcy Etiopii przytaczają fakt, iż ich kraj nigdy nie został podbity jak inne państwa afrykańskie (z małym wyjątkiem, gdy był okupowany przez faszystowskie Włochy w latach 1935 – 1941). Trwał jako niezależne cesarstwo, co miał zawdzięczać przechowywanej w Aksum skrzyni z najświętszą relikwią. Także chrześcijaństwo w Etiopii rozwijało się bez przeszkód, czego nie można powiedzieć np. o Syrii czy Egipcie.


Gdy śledzimy dzieje arki w Etiopii, najdziwniejsze jest to, że mamy do czynienia z wieloma tego typu relikwiami, czy jak są one tu nazywane, tabotami. To nie tylko kopie tablic mojżeszowych, ale taboty związane z Matką Bożą, Jezusem i świętymi etiopskiego kościoła. W dużych, starych świątyniach rozsianych po całym kraju znajduje się po kilka tabotów. Np. kościół Debre Damo mieszczący się na terenie najstarszego, działającego do dziś etiopskiego klasztoru (VI w), posiada taboty Najświętszej Marii Panny oraz swego założyciela, świętego starca Abuny Aragawi, który miał zostać po śmierci zabrany przez aniołów do Nieba. Z kolei w wykutym w skale kościele Wukro Cherkos przechowuje się aż cztery taboty. Związane są one z Najświętszą Marią Panną, Chrystusem, Michałem Archaniołem i Archaniołem Gabrielem. Jak podaje w swojej książce o Lalibeli i Yimrehane Kirstos etiopski archeolog Deacon Mengistu Gobezie, każdy kościół skalny w okolicach Lalibeli i w rejonie Tigray posiada większą liczbę tabotów.


Świątynie wykute w skale uważano za szczególnie dobre miejsca do przechowywania tego typu relikwii. Nikt prócz wyznaczonych kapłanów nie może ich dotykać. W kościołach umieszczone są one w niedostępnym zwykłym śmiertelnikom świętym miejscu wewnętrznego sanktuarium zwanym maqdas, a w czasie procesji, dwa lub trzy razy do roku, kapłani noszą je zawinięte szczelnie w ozdobne płótna.


Radiestecie doświadczonemu w badaniu energii kamieni łatwiej jest niż historykowi zrozumieć, czym może być arka czy też arki, z którymi mamy do czynienia w kościołach etiopskich. Gdy przeanalizujemy subtelne wibracje, które emitowane są z maqdas z umieszczonymi tam tabotami, możemy dojść do wniosku, że tutejsze arki to naenergetyzowane kamienie.


Pochodzą one z miejsc związanych z działalnością konkretnego świętego, albo też naładowano je subtelnymi energiami poprzez położenie na kamiennej płycie odpowiedniej relikwii.


Warto zdać sobie sprawę z faktu, że kamienie bądź kamienne płyty od zarania dziejów pełniły bardzo ważną rolę w religiach. Budowano z nich ołtarze, wznoszono świątynie i grobowce, słowem traktowano jako coś znacznie ważniejszego niż tylko materiał budowlany. Niezwykle istotny był ich aspekt ezoteryczny. Kamienie pomagały w różnego rodzaju rytuałach i obrzędach inicjacji. Wierzono w ich leczniczą i magiczną moc. Sądzono, że mają swoistą pamięć i rejestrują wibracje otoczenia – szczególnie, gdy znajdą się tam, gdzie następuje koncentracja energii Ziemi i Kosmosu, czyli w miejscach mocy. Uważano, że energie skupione w kamieniach potrafią przeniknąć organizm człowieka oraz stanowią ochronę przed szkodliwymi promieniowaniami.


Jeżeli chodzi o tabot, który znajduje się w kaplicy w Aksum, to jak wynika z badań radiestezyjnych, emituje on subtelne wibracje w kolorze białym. Są one wyraźnie wyczuwalne wokół kaplicy. Do jej wnętrza mają wstęp wyłącznie mnisi, a pomieszczenia z arką pilnuje jeden z nich. Do tej funkcji wybiera się najbardziej godnego strażnika, który powierzoną misję sprawuje całe życie. Jest to zatem jedyny świadek istnienia tak ważnego, zarówno dla żydów, jak i chrześcijan przedmiotu. Tylko strażnik arki może wchodzić do pomieszczenia, gdzie się ją przechowuje. Osoby nieprzygotowane moc świętej relikwii mogłaby porazić.


Zbliżając się do niej, strażnik przewiązuje się sznurem. To zabezpieczenie na wypadek, gdyby zemdlał lub nagle zmarł. Można go wówczas wyciągnąć z pomieszczenia z arką za pomocą liny.


Oryginalna święta skrzynia od co najmniej 50 lat nie jest wynoszona na procesje. Podczas najważniejszych świąt na widok publiczny wystawia się jedynie jej kopię przysłoniętą szczelnie ozdobnym płótnem. Kapłan nosi ją podczas procesji na głowie, przytrzymując rękoma. Dodatkową ochronę stanowi ceremonialny parasol.


Teren, na którym pobudowano Kaplicę Arki w Aksum, to silne miejsce mocy i prawdziwy ziemski czakram. Promieniowanie przekracza tu, według moich pomiarów, 100 000 jednostek Bovisa i oddziałuje całą gamą subtelnych promieniowań na przebywających w pobliżu ludzi. Według stosowanej w badaniach miejsc mocy skali B-S-M (Bovis-Simoneton-Matela), promieniowania przekraczające poziom 50 000 jednostek Bovisa stymulują wszystkie z siedmiu subtelnych warstw energetycznych (ciał) człowieka. Dla porównania – korzystne oddziaływania zaczynają się już od 6 500 jednostek we wspomnianej skali.


Z wnętrza kaplicy w Aksum emitowane jest stymulujące biopole człowieka promieniowanie w kolorze białym. Powoduje ono wzrost biowitalności i powiększenie się aury. Gdy w pobliżu Kaplicy Arki zagłębimy się w medytację, zjawiają się symbole przedstawiające dwa zazębiające się ze sobą okręgi. Można to interpretować jako znak dwóch krzyżujących się rzeczywistości świata duchowego i materialnego, które w tym miejscu przenikają się.



Cesarz Fasilides wybudował w Gonder także łaźnie. Znajdują się one nieco na uboczu miasta. Dziś odbywają się tu główne w kraju uroczystości z okazji święta Timket. W XVII wieku, obiekt, mimo swej nazwy, był użytkowany również tylko podczas religijnych ceremonii.

Świątynia nie jest okrągła czy ośmiokątna (jak większość kościołów dawnej Abisynii), lecz prostokątna. Nadano jej taki kształt, gdyż zamierzano przenieść tu znajdującą się w Aksum (podobno, bo kto wie, czy ona tam rzeczywiście jest?) etiopską świętość - Arkę Przymierza.



A co z oddziaływaniem innych tabotów znajdujących się w etiopskich kościołach? Jeśli, zgodnie z moją hipotezą, są one kamieniami naładowanymi silną energią, można z ich pomocą energetyzować wodę. Tak dzieje się na przykład podczas święta Timkat obchodzonego na pamiątkę chrztu Jezusa w rzece Jordan 19 stycznia. Jedne z większych uroczystości organizowanych tego dnia odbywają się w tzw. Łaźniach Króla Fasilidesa w Gonderze. Znajduje się tu rytualny basen ze zwykłą wodą. Jednak po tym, jak w wigilię wspomnianego święta przynosi się do kaplicy przy basenie sześć tabotów pochodzących z kościołów Gonderu, woda zmienia swoje właściwości. Nabrana do butelek nawet po wielu dniach wykazuje podwyższoną biowitalność i promieniuje uzdrawiającym kolorem białym. Pielgrzymi są nią skrapiani, a wielu z nich ma okazję odnowić chrzest poprzez zanurzenie.


Arka Przymierza z pewnością będzie jeszcze przez długi czas fascynowała kolejne pokolenia badaczy. Powstaną też różne nowe teorie na ten temat. Nie jest wykluczone, że jej zagadka nigdy nie zostanie rozwiązana, pozostając pięknym symbolem przymierza człowieka z tym, co najświętsze i nieprzeniknione.


------------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów