Unikajcie krwistych befsztyków

Z profesorem Haraldem zur Hausenem, laureatem Nagrody Nobla w 2008 r. w dziedzinie medycyny i fizjologii rozmawia Roman Warszewski



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 6 z 2009 roku.


----------------------------------------------

Harald zur Hausen (ur. 11 marca 1936 r. w Gelsenkirchen) – niemiecki lekarz, laureat Nagrody Nobla. Studiował medycynę na Uniwersytecie w Bonn, Uniwersytecie w Hamburgu i Uniwersytecie w Düsseldorfie. Na tym ostatnim uzyskał w 1960 roku tytuł doktora nauk medycznych. Po studiach pracował przez kilka lat na uniwersytecie w Düsseldorfie. Kolejnym etapem jego kariery naukowej był pobyt na Uniwersytecie Pensylwanii w USA. W roku 1969 zur Hausen habilitował się na uniwersytecie w Würzburgu, gdzie prowadził badania w Instytucie Wirusologii. W roku 1972 objął nowoutworzoną katedrę wirusologii klinicznej na uniwersytecie Erlangen-Norymberga, a w 1977 katedrę wirusologii i higieny na uniwersytecie we Fryburgu Bryzgowijskim. W latach 1983 – 2003 pełnił funkcję prezesa kuratorium Niemieckiego Centrum Badań nad Rakiem w Heidelbergu. Od 1991 jest członkiem zagranicznym Polskiej Akademii Nauk.

Jego badania dotyczyły etiologii raka szyjki macicy. Zur Hausen wykazał, że wywołuje go wirus brodawczaka ludzkiego. Dzięki temu możliwe stało się opracowanie szczepionki obniżającej ryzyko zachorowania na ten nowotwór, jeden z najczęstszych nowotworów złośliwych u kobiet. Za to odkrycie w 2008 roku uhonorowano go Nagrodą Nobla w dziedzinie Fizjologii i medycyny. Źródło Wikipedia



* Czy Pańskie odkrycie – wykazanie, iż rak szyjki macicy powodowany jest przez wirusa papilloma (HPV) – można porównać z dokonaniami np. Fleminga, który przed osiemdziesięcioma laty udowodnił leczniczą przydatność penicyliny, za co także otrzymał Nagrodę Nobla?


– Dzisiejsza perspektywa okazuje się jeszcze zbyt krótka, aby móc dokonać tego rodzaju oceny. Musi minąć znacznie więcej czasu. Może właśnie aż 80 lat? W porównaniu ze stanem z początku stulecia bardzo zmienił się też charakter odkryć w sferze medycyny. Dziś bardziej jest to praca całych zespołów niż badania pojedynczego uczonego. Różnica polega też na tym, że obecnie odkrycia w uprawianej przeze mnie dziedzinie dokonywane są na znacznie bardziej szczegółowym poziomie, wskutek czego okazują się mniej zrozumiałe i spektakularne. Nie oznacza to jednak: mniej istotne.


* Ale nagroda, którą Pan Profesor otrzymał, dotyczy prac prowadzonych przed 20 – 30 laty, nie wczoraj. Czasu minęło więc już stosunkowo dużo. Czy ten okres nie pozwala na ocenę ich wagi?


– W pewnym sensie tak. Tym bardziej, iż owe – nazwijmy je tak – badania podstawowe sprzed kilku dziesięcioleci obecnie zyskały bardzo praktyczny aspekt: dzięki nim stworzona została szczepionka, której stosowanie może zapobiec wystąpieniu raka szyjki macicy. A jest to choroba bardzo rozpowszechniona. Ta szczepionka może uratować życie milionom kobiet na całym świecie. Gdyby nie ona, jak przypuszczam, Nagrody Nobla bym nie otrzymał.


* Jaka jest skuteczność opracowanej przez Pana Profesora szczepionki?


– Wynosi ona około 70 procent. To współczynnik naprawdę niezły zważywszy, iż mówimy o szczepionce zupełnie nowej. Będziemy ją nadal doskonalić.


* Kiedy Pana szczepionka okazuje się najskuteczniejsza?


– Wtedy, kiedy podaje się ją pacjentkom nie zarażonym jeszcze wirusem papilloma. Dlatego zalecamy szczepienie w młodym wieku, najlepiej w przedziale 13 – 15 lat. U kobiet starszych skuteczność jest mniejsza, ale i tak obniża prawdopodobieństwo wystąpienia raka.


* Czy szczepionka posiada jakieś skutki uboczne?


– Nie ma szczepionek nie posiadających skutków ubocznych. To oczywiste.


* Nie stanowi to zatem przeciwwskazania do podawania jej w młodym wieku?


– Nie może go stanowić, ponieważ właśnie młody wiek jest warunkiem skuteczności szczepienia.


* Czy to nie swego rodzaju błędne koło?


– Nie, ponieważ ewentualne skutki uboczne są nieporównywalnie mniej uciążliwe od wystąpienia zmian rakowych.


* Jaką mogą one przybrać postać?


– Np. alergii lub szoku alergicznego. A – jak wiadomo – i jedno i drugie potrafimy leczyć znacznie skuteczniej niż walczyć z rakiem szyjki macicy.


* Szczepionka jest droga...


– Powiem coś, co Pana zdziwi: na szczęście. Na szczęście jest droga! Bo, gdyby nie była kosztowna, nikt nie chciałby jej produkować. I właśnie z tym problemem borykaliśmy się bardzo długo. Badania nad szczepionką przez wiele lat napotykały trudności wskutek tego, iż firmy farmaceutyczne uważały, że szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy nie zapewni im odpowiednich dochodów. O mały włos, a to fałszywe przekonanie doprowadziłoby do wstrzymania prac nad jej powstaniem. To wielki paradoks – coś, z czym trudno jest mi się pogodzić, ale takie niestety są realia rynku farmaceutycznego. Nawet najbardziej altruistycznie nastawiony uczony nie może tego nie uwzględniać.


* Panu Profesorowi udało się jednak przebić ze swym pomysłem...


– Tak, ale trwało to długie lata i w zasadzie graniczyło z niemożliwością. Robiłem to również z pozycji uczonego, bądź co bądź, znanego w środowisku, z bardzo dużym bagażem dokonań i międzynarodowych nagród. Bez tego, w konfrontacji z kalkulacjami firm farmaceutycznych, na pewno bym poległ i zabrakłoby mnie tu, w Sztokholmie.


* Będzie Pan zatem zapamiętany przede wszystkim, jako twórca szczepionki równie ważnej jak szczepionka przeciwko polio...


– Szczerze mówiąc, nie sądzę. W moich pracach pojawia się bowiem problem o wiele ważniejszy.


* Jaki?


– Wynik tych prac każe na nowo spojrzeć na przyczyny zachorowań na nowotwór. Pokazują, iż w o wiele większej liczbie, niż sądziliśmy, rak ma podłoże infekcyjne – wirusowe i bakteryjne. Do tej pory kwestia ta była w zasadzie pomijana. Większą wagę przykładano do uwarunkowań genetycznych. Tymczasem – w moim przekonaniu – bakterie i wirusy są tu znacznie ważniejsze.


* Dlaczego czynnik ten do tej pory pomijano?


– Ponieważ między wystąpieniem infekcji a pojawieniem się nowotworu – jak mi się wydaje – często upływa bardzo wiele lat. Dotąd wykazanie związku przyczynowo-skutkowego było więc bardzo utrudnione. Natomiast według mnie nawet infekcje wieku dziecięcego mogą w znacznie późniejszym wieku prowadzić do pojawienia się nowotworów. To oczywiście tylko hipoteza robocza, ale jestem przekonany, iż za rok, dwa będę w stanie ją udowodnić.


* Geny odgrywają tu jakąś rolę?


– Tak. Geny trzymają w szachu wiele infekcji lub pozostałości, jakie znajdują się w organizmie. Z wiekiem jednak dochodzi do rozregulowania działania genów. Pojawiają się zmiany w chromosomach. Spada odporność. Rak możę zacząć się panoszyć. Ludzie zaczynają zapadać na nowotwory.


* Jak można się przed tym bronić?


– Po pierwsze, trzeba starać się zapobiegać dekompozycji materiału genetycznego w chromosomach, by geny dłużej mogły trzymać w szachu potencjalnie grożącego nam raka. Po drugie – należy wzmacniać system odpornościowy. Po trzecie, powinniśmy rozwijać szczepionki o podobnym mechanizmie działania jak szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy. Taka potrójna garda jest w stanie znacznie zmniejszyć prawdopodobieństwo zachorowania na raka i gwarantować dobre zdrowie do późnej starości.


* Wynika z tego, że bardzo ważne są tu antyoksydanty. To one bowiem bronią materiał genetyczny przed deformacjami.


– Tak. Jestem gorącym zwolennikiem stosowania antyoksydantów i opowiadam się za takim kształtowaniem diety, która dostarcza je organizmowi w odpowiedniej obfitości.

* Antyoksydanty mogą mieć też postać suplementów diety. Pan Profesor nie jest ich przeciwnikiem?


– Nie, ależ skąd – sam codziennie łykam całą ich garść. We współczesnym świecie nie zawsze bowiem jesteśmy w stanie zapanować nad tym, co jemy. Za pomocą suplementów diety możemy natomiast dokonać skutecznego retuszu naszego jadłospisu. Robię to nie tylko ja, także moja rodzina. Nawiasem mówiąc, żona również jest profesorem medycyny.


* Gdzie?


– W Heidelbergu.


* Nie wszyscy są jednak takimi entuzjastami suplementów, jak Pan Profesor. Ustawodawstwo Unii Europejskiej ma w przyszłości znacznie utrudnić do nich dostęp.


– Powiem szczerze, że nic na ten temat mi nie wiadomo i … mam nadzieję, że coś takiego nie nastąpi. Byłby to bardzo poważny błąd, przeciwko któremu bym protestował.


* Słowem – przywiązuje Pan duże znaczenie do diety …


– Oczywiście. Może zabrzmi to nieco trywialnie, ale jesteśmy tym, co jemy.


* Ma Pan Profesor jakieś szczególne, osobiste preferencje dietetyczne wynikające z naukowych przemyśleń?


– Jestem zdecydowanym przeciwnikiem spożywania krwistych befsztyków …


* A to dlaczego?


– We wnętrzu smażonego na „medium” steka temperatura wynosi najwyżej 60 stopni, natomiast wirus papilloma wytrzymuje do temperatury 80 stopni. Zatem wywołujące raka wirusy bez trudu znoszą tego rodzaju obróbkę termiczną, czego konsekwencją mogą być nowotwory: u kobiet rak szyjki macicy, a u mężczyzn – powodowany przez tego samego wirusa np. brodawczak pęcherza lub jamy ustnej.


* Czy to znaczy, że mężczyźni powinni stosować opracowaną przez Pana szczepionkę, pierwotnie pomyślaną jako szczepionka dla kobiet?


– Osobiście gorąco się za tym opowiadam. Oprócz względów zdrowotnych ma to zaletę czysto ekonomiczną: szczepionka będzie mogła być znacznie tańsza, a dzięki temu okaże się bardziej dostępna.


* Dziękuję za rozmowę.


------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów