Wąż w raju

Autor tekstu: Zbigniew Chorąży



W trzecim rozdziale Księgi Rodzaju na scenie biblijnego raju pojawia się wąż. Jaką rolę miałby on tu pełnić? Biblijny przekaz nie wspomina o żadnych zwierzętach przebywających na stałe w ogrodzie. Czyżby tylko wąż miał wypełniać atrybuty rajskiego ogrodu?

Dzięki staraniom swoich egzegetów współczesny chrześcijanin zdążył już zakodować w swojej świadomości, że biblijny wąż to późniejszy Szatan, uosobienie imperium zła. Ale skoro tak, to konsekwentnie trzeba uznać, że ogród w Edenie nie był żadnym rajem dla Adama i Ewy. Tu bowiem czyhało na ludzi największe dla nich zagrożenie. I któż im zgotował taki los? Całe szczęście, że niechlubna rola biblijnego węża to tylko dowolna interpretacja wyznawców boga Jahwe. Według starożytnych przekazów ten wąż był potężnym i najmądrzejszym z bogów. Te starożytne przekazy są dużo starsze od Biblii. W Wedach, świętych księgach Hindusów, bóg Wisznu był kosmicznym wężem nieskończoności. W Egipcie, według tebańskiej literatury, wąż Kematef na początku dziejów wyłonił się z praoceanu i wydał na świat węża Irtę. Ten dopiero stał się właściwym stwórcą świata. Z niego zrodziło się ośmiu następnych węży. Jednym z nich jest znany nam Amon. Ta egipska relacja pochodzi z III tysiąclecia p.n.e. W Egipcie Dolnym, w kosmogonii heliopolitańskiej, centralną rolę pełnił wielki bóg Atum. Pierwotnie posiadał on postać węża. Jeden z rozdziałów egipskiej Księgi Umarłych wspomina węża Sa-ta, tzn. „Syna Ziemi”. Jego wizerunkiem był wąż z brodą jako postać na ludzkich nogach. Na papirusach towarzyszył motywom o stwarzaniu. Ta księga podaje też, że Atum na początku i na końcu świata był i będzie wężem pływającym w praoceanie. Na terenie Mezopotamii w III tysiącleciu p.n.e., sumeryjski bóg wegetacji przedstawiany był pod postacią węża. Był opiekuńczym bóstwem króla Gudei i nazywano go „Panem dobrego drzewa”. W eposie „Gilgamesz i Enkidu” czytamy:


„...drzewo wyrosło olbrzymie (w sadzie czystej Inany), wąż głuchy na zaklęcia, założył swe gniazdo w jego korzeniach.”

W eposach mezopotamskich potężny bóg Enki, prawdziwy stwórca ludzkości, kochający ludzi i czuwający nad ich bezpieczeństwem, często występował w postaci węża. Tenże Enki miał równie potężnego brata, boga Enlila, który przejął władzę nad światem. Enlil nie darzył ludzi miłością, choć starał się rządzić sprawiedliwie. W imię tej sprawiedliwości łatwo skazywał ludzi na śmierć. Stał się wzorcem Ela, boga Kananejczyków i Jahwe, boga Izraelitów.

Zrozumiała staje się zatem obecność boskiego węża w biblijnym raju. Był to czczony przez Izraelitów bóg Samael, wzorowany na sumeryjskim Enki. Wąż Samael był w biblijnym raju u siebie, choć Księga Rodzaju tego nie potwierdza. Tu sprawował opiekę nad prawidłowym rozwojem pierwszych ludzi. Późniejszy jahwizm funkcje Samaela przeniósł na boga Jahwe, a Samaela jako bezimiennego już węża postawił w opozycji do jedynego boga Jahwe, choć wcale nie nazwał go Szatanem w dzisiejszym pojęciu. Dlatego dzisiaj można jedynie wywnioskować obecność boga Samaela w księgach biblijnych. Świętą liczbą zarówno boga Enki, jak i Samaela była liczba „40”. Częste jej występowanie w tekstach Biblii jest dowodem wielowiekowej czci okazywanej Samaelowi przez Izraelitów:


40 dni

Rdz 7/4

40 lat

Joz 14/7


40 lat

Rdz 25/20

40 lat

Sdz 3/10


40 lat

Rdz 26/34

40 lat

Sdz 4/4


40 dni

Rdz 50/3

40 lat

Sdz 8/28


40 dni

Wj 24/18

40 lat

Sdz 13/1


40 dni

Wj 34/28

40 lat

1 Sm 3/20


40 dni

Lb 13/25

40 lat

1 Sm 4/18


40 lat

Lb 14/33

40 lat

1 Krl 2/11


40 lat

Pwt 1/3

12 x 40 lat

1 Krl 6/1


40 lat

Pwt 8/2

40 lat

1 Krl 11/42


40 dni

Pwt 9/9

40 dni

Mt 4/2


40 dni

Pwt 9/25

40 lat

Dz 13/21


W eposach mezopotamskich Enlil nie miał wstępu do siedziby boga Enki. Jest to zrozumiałe, gdyż w systemach religijnych opartych o zasadę wielobóstwa, bogowie rywalizują ze sobą, ale zazwyczaj nie przekraczają wyznaczonej im domeny. Natomiast autor źródła J, zagorzały wyznawca jahwizmu, religii monoteistycznej, uznał, że bóg Jahwe jako jedyny stwórca ma pełnię władzy nad innymi bogami panteonu. Dlatego bez skrupułów umieścił boga Jahwe w siedzibie Samaela w Edenie. Bóg Jahwe zakazał Adamowi spożywać owoce drzewa wiedzy pod karą utraty życia. Jednak wąż Samael ujawnił Ewie, że zjedzenie owocu nie spowoduje śmierci. Samael od początku sprawował kontrolę nad przekazywaniem wiedzy Adamowi. To Jahwe przejawił nieuzasadnioną ingerencję w zadania Samaela, aby wykazać swoją władzę. Ewa uwierzyła Samaelowi, zjadła owoc i nic złego się nie stało. Zakazany owoc zjadł również Adam. W ten sposób Samael symbolicznie przekazał ludziom niezbędną dla nich wiedzę. Musiał to zrobić, aby ludzkość mogła się rozwijać. Działał w dobrze pojętym jej interesie i zgodnie ze swoją mądrością. Nie okłamywał ludzi, ponieważ nie był ich wrogiem. Wprost przeciwnie. Będąc rzeczywistym ojcem Adama, starał się go chronić przed okrucieństwami boga Jahwe. Kiedy Jahwe dowiedział się, że ludzie uzyskali wiedzę dzięki Samaelowi, przeklął węża, a nieposłusznych ludzi usunął z raju. W istocie przekleństwo rzucone na węża niczego złego nie spowodowało. Było po prostu absurdalne. Rzekomy kusiciel nie został usunięty z raju, gdyż był również bogiem i była to jego siedziba. Natomiast ludzie zostali pozbawieni dostępu do owoców drzewa życia. Można by powiedzieć, że za cenę uzyskania wiedzy stracili możliwość wiecznego życia. Ale skoro posiedli wiedzę, uzyskali świadomość, że biologiczna możliwość ich życia od początku była ograniczona. Dzisiaj gerontolodzy autorytatywnie stwierdzają, że granica ludzkiego życia to 110 - 120 lat i że ludzki organizm nigdy nie podlegał innemu prawu. Taką opinię wyraziła też apokryficzna Księga Jubileuszów w 5/8 oraz Biblia w Rdz 6/3:


„...niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat.”

Była to w rzeczywistości opinia żydowskich redaktorów, ale umieszczona w niewłaściwym miejscu.

Powracając do wydarzeń w Edenie, pozostała kwestia natury moralnej - kto w biblijnym raju skłamał?

W Strażnicy 1/1971 na str 5 KR pisze:

„Któż jednak dopytywał się o zakazane drzewo? Sądząc z zewnętrznych pozorów, pytał pewien wąż. Ale węże nie mówią ludzkim głosem. Stąd głos musiał pochodzić od jakiejś niewidzialnej osoby, która posłużyła się wężem. Ewa nie domyśliła się, że pytającym był niewidzialny duch. Przy tej sposobności wypowiedziano pierwsze kłamstwo. Dzisiaj wszyscy wiemy, że było to kłamstwo (węża), ponieważ wszyscy umieramy i każdy z nas podlega śmierci.”

Nieporadność i naiwność powyższej argumentacji wprost poraża. KR głosi dogmat, że boga Jahwe nigdy nie widział żaden człowiek. Stąd wniosek, że w raju bóg Jahwe musiał rozmawiać z ludźmi będąc również niewidzialnym duchem. KR wie, że jakiś niewidzialny duch posłużył się wężem rozmawiając z Ewą. A zatem KR wie więcej, niż wiedział wówczas bóg Jahwe. Ten rzekomo wszechwiedzący Jahwe przeklął węża zamiast niewidzialnego ducha. Zapewne też dał się zwieść. Tylko wówczas nie należy potępiać Ewy, że nie mogła się domyśleć, kto z nią rozmawia. Przecież nawet nie była uprzedzona (Adam zresztą też), że w raju może być inny duch poza duchem boga Jahwe. Z wywodu KR wynika, że bóg Jahwe też o tym nie wiedział. A nieco dalej KR kłamstwo przypisał wężowi mimo, że węże nie mówią ludzkim głosem. Czy członkowie KR mają świadomość, że za powyższą głupią argumentację ośmieszającą boga Jahwe, na Sądzie Bożym nie uzyskają daru życia wiecznego?

W efekcie jest to nieudana próba odwrócenia ról przez KR. Biblijny przekaz ani słowem nie wspomina o kłamstwie węża. Natomiast z tego przekazu jasno wynika, że Jahwe nie ujawnił Adamowi całej prawdy. Adam powinien być poinformowany, że owoce drzewa życia są po to, aby przedłużały ludziom życie. Za to o drzewie poznania dobra i zła Bóg powiedział w Rdz 2/17:


„...Bo, gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.”

(BT i BW)


„ W dniu, w którym zjesz, umrzesz.”

(BG, BNŚ, [1], [2] )

Każdy, kto by usłyszał takie słowa rozumiałby, że śmierć będzie skutkiem natychmiastowym lub w ciągu kilku godzin tego samego dnia. Adam posługiwał się ziemską miarą czasu. Dobrze wiedział, źe dzień to maksymalnie 24 godziny w dzisiejszym rozumieniu, czyli od jednego zachodu Słońca do następnego. Księga nie wspomina, że Jahwe ujawnił Adamowi jakąś inną miarę czasu. A zatem wąż Samael nie skłamał, mówiąc Ewie „napewno nie umrzecie” (Rdz 3/4). Zjedli owoc, nie umarli i długo jeszcze płodzili liczne potomstwo poza rajem. Wąż Samael nie powiedział, że po zjedzeniu owocu będą żyli wiecznie. Nie zapewniał też, że nadal będą w raju. Powiedział natomiast, że będą znali dobro i zło tak jak Bóg (Rdz 3/5). Nie powiedział więc niczego, co nie było zgodne z prawdą. Prawdziwość wypowiedzi węża potwierdził sam Jahwe w Rdz 3/22:


„I rzekł Jahwe Bóg:'Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki.”

Ten werset warto przeczytać kilkakrotnie, aby uświadomić sobie, co Bóg ujawnił czytelnikom Biblii. Otóż człowiek utracił możliwość życia wiecznego nie dlatego, że złamał zakaz boży, ale dlatego, że został pozbawiony dostępu do owoców drzewa życia. To znaczy, że długowieczność nie była u niego zakodowana genetycznie. To znaczy, że zarówno w raju jak i poza nim człowiek był istotą śmiertelną. Przedłużenie życia mogły powodować tylko owoce drzewa życia. Kiedy Bóg przeklinał węża (Rdz 3/14 - 15), nie postawił mu zarzutu kłamstwa. Natomiast, kiedy mówił Adamowi o zakazie spożywania rajskiego owocu, nie uprzedził go, że karą za nieposłuszeństwo będzie wypędzenie z raju. Adam wiedział od Jahwe, że karą za nieposłuszeństwo będzie śmierć, ale nie miał wiedzy, że ta śmierć będzie skutkiem wypędzenia z raju. To dowodzi, że bóg Jahwe okazał się nieuczciwy.

Aby wybrnąć z tej trudnej sytuacji i bronić reputacji Boga, KR (jak też Kościół Katolicki) posłużyli się wersetami Ps 90/4 i 2 P 3/8, które mówią, że u Boga tysiąc lat to jak jeden dzień. Rzeczywiście Adam przeżył tylko 930 lat, czyli według boskiej rachuby nie przeżył pełnego dnia. Zapewne byłoby to dobre wyjaśnienie, gdyby swoją rachubę czasu Jahwe ujawnił Adamowi w raju. Ponieważ tak się nie stało, Adam poczuł się oszukany (bo każdy na jego miejscu tak by się poczuł). Nie utracił życia, ale razem z Ewą musiał opuścić rajski ogród. Bóg wydał zakaz, ale nie ujawnił jego prawdziwego sensu ani wszystkich konsekwencji. Takie postępowanie słusznie ocenił później Jezus w Mt 5/37:


„Niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nad to jest, pochodzi od Złego.”

Gdyby ktoś miał wątpliwości, Jezusowi chodziło o jasność i uczciwość wypowiedzi. A ze względu na uczciwość dotyczy to tym bardziej bogów mających obowiązki wychowawcze wobec podległych im ludzi.


Świadkowie Jehowy głoszą dogmat o tzw. kwestii spornej. Rzekomo ujawniła się ona w momencie nieposłuszeństwa Adama w raju. Stworzony został pogląd, że wtedy Szatan zakwestionował praworządność władzy boga Jahwe. Jahwe nie zdławił jednak buntu w zarodku, gdyż postanowił udowodnić wszystkim w niebie i na ziemi, że świat rządzony przez Szatana nie przyniesie ludziom żadnych korzyści. Dopuścił więc, aby Szatan rządził Ziemią. Z takiego założenia musi wypływać wniosek, że został określony czas, w którym ta sporna kwestia powinna być rozstrzygnięta.

W książce „Jak znaleźć prawdziwy Pokój i Bezpieczeństwo?” na str 53 KR pisze:


„...Jehowa Bóg już dawno temu ze zdumiewającą dokładnością określił, które pokolenie miało ujrzeć, jak On oczyści wszechświat z wszelkiego buntu przeciw swej Boskiej władzy.”

Ponieważ w Biblii nie ma ani jednego słowa o buncie przeciw Jahwe na innych planetach wielkiego Kosmosu, więc wiadomości wręcz sensacyjne o „oczyszczeniu wszechświata” KR zaczerpnął z doniesień pozabiblijnych. Powyższa opinia pochodzi z roku 1988. Wiemy jednak, że zapowiadana przez Świadków Jehowy wojna Jahwe z siłami Szatana w roku 1975 nie nastąpiła. Czyżby na przestrzeni 13 lat coś się w biblijnych tekstach zmieniło? W którym znów miejscu Biblii objawiła się ta „zdumiewająca dokładność”? Okazuje się, że nieszczęsny rok 1975 niczego nie nauczył Świadków Jehowy. Nadal wypowiadają „z palca wyssane” fałszywe opinie.

Skoro została określona kwestia sporna, należy rozumieć, że bóg Jahwe zawarł z Szatanem swoisty układ na uczciwych warunkach. Szatan ma przecież udowodnić, że jego rządzenie światem jest dla ludzi korzystniejsze. Z tego dalej wynika, że każdy z boskich przeciwników ma prawo agitować ludzi do swoich racji. Można więc śmiało założyć, że Szatan nie będzie dążył do zniszczenia Ziemi, gdyż wówczas przegra z własnej woli. To byłoby nielogiczne. Szatan nie będzie też zabijał ludzi, skoro to oni mają orzec, pod czyją władzą czują się lepiej. A czy w międzyczasie mogłyby mieć miejsce akty dywersji? Zapewne tak, ale byłyby to działania nieuczciwe.

W Strażnicy 22/1971 na str 4 czytamy:


„Od chwili stworzenia człowieka Stwórca przez cały czas przejawia zainteresowanie ludźmi i śledzi ich postępowanie, aby zapobiec udaremnieniu swego wiekuistego zamierzenia względem ludzkości.”

Wynika stąd jasno, że rządy Szatana na Ziemi mogą okazać się tak dobre, że wiekuiste zamierzenia boga Jahwe staną się bezprzedmiotowe. Bóg Jahwe zostanie wówczas na pozycjach przegranych. Bóg Jahwe pilnuje, aby takiej sytuacji zapobiec. Tyle, że to także byłoby nieuczciwe. Miałaby miejsce dywersja ze strony boga Jahwe. Jeżeli bóg Jahwe ma przeciwdziałać swojej przegranej, to trudno mówić o kwestii spornej, kto ma panować nad światem. Szatan nie może niczego udowodnić, bo bóg Jahwe czuwa i nie pozwoli na to. Potwierdza to też opinia KR ujawniona na str 3 tej Strażnicy:


„Kiedy (Jehowa - przyp.aut.) stwarzał Ziemię i osadził na niej człowieka, nie pracował na próżno, nie zakładał z góry możliwości niepowodzenia ani udaremnienia swoich planów przez siłę zewnętrzną.”

Po pierwsze – KR zupełnie nie panuje nad swoim słowem pisanym. Ani Szatan, ani człowiek nigdy nie byli siłami zewnętrznymi. Według dogmatu Świadków Jehowy dopiero w roku 1914 Szatan zrzucony został z nieba na ziemię. A to oznacza, że był przeciwnikiem wewnętrznym w zastępach boga Jahwe albo był samym bogiem Jahwe.

Po drugie – od początku rywalizacja Boga i Szatana jest bezsensowna, a jej ofiarami byli i są tylko ludzie.

Według innego dogmatu Świadków Jehowy bóg Jahwe po zniszczeniu Szatana wyeliminuje z życia ludzi choroby i śmierć. We wszystkich rozmowach ze Świadkami przebija ich przekonanie, że praprzyczyną chorób jest Szatan. A to jest pogląd całkowicie niebiblijny. Przyczyną chorób są wirusy, bakterie, drożdżaki, pasożyty i inne mikroorganizmy. One musiały być też stworzone przez boga Jahwe, gdyż należą do świata roślin i zwierząt. Szatan nie mógł ich stworzyć, bo nigdy nie miał mocy stwórczych. A zatem ludzkie choroby nie mają żadnego związku z kwestią sporną. Bóg Jahwe wcale nie musi czekać na zniszczenie Szatana, aby przeciwdziałać chorobom.

Często powtarzana jest przez Świadków Jehowy opinia, że Szatan dysponuje narzędziami śmierci. Zapewne wynika ona z Hbr 2/14:


„... On (Jezus Chrystus – przyp.aut.) także bez żadnej różnicy stał się uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła...”

Ale w 1 Sm 2/6 czytamy:


„To Jahwe daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza.”

Władzę nad śmiercią posiadał tylko bóg Jahwe, ponieważ był Stwórcą. Biblia nigdzie nie wspomina, że bóg Jahwe scedował tę władzę na swojego zbuntowanego anioła, czyli Szatana diabła. Pozostaje więc przyjąć, że Szatanem diabłem, który dzierżył władzę nad śmiercią, był sam bóg Jahwe. I rzeczywiście, był to godny pozycji Jezusa Chrystusa przeciwnik, władca tego świata, którego należało pokonać swoim duchowym zmartwychwstaniem.

W Strażnicy 12/2002 na str 5 KR pisze:


„U zarania dziejów człowieka, nasi prarodzice Adam i Ewa przyłączyli się do Szatana Diabła w buncie przeciw Bogu. Chcieli się uniezależnić i uzyskać prawo samodzielnego decydowania, co jest dobre a co złe. Zgodnie z miernikami sprawiedliwości Boga musieli za to zostać usunięci z Jego rodziny i utracili więź, która ich z Nim łączyła. W ten sposób pogrążyli całą ludzkość w niedoskonałości, czego opłakane następstwa odczuwamy po dziś dzień. Ktoś mógłby zapytać, czemu Bóg im na to pozwolił? Dlaczego nie użył swojej potężnej mocy, by przeforsować swoją wolę i tym samym zapobiec cierpieniom i udrękom jakich doznajemy obecnie? Rozumowanie takie może się wydawać logiczne. Ale właściwie o czym świadczyłoby to bezpardonowe użycie siły? Czy podziwiałbyś i pochwalał osobę, która widząc nawet najmniejsze oznaki sprzeciwu, natychmiast pozbywa się oponentów, i tylko dlatego, że dysponuje odpowiednią mocą? Z pewnością nie.”

Oto jak bałamutny może być wywód KR, aby udowadniać, że czarne jest białym. Zapewne nikomu ze Świadków Jehowy nie przyjdzie do głowy zasadnicze pytanie: dlaczego w rajskim ogrodzie znalazł się Szatan w postaci węża i zostało posadzone drzewo wiadomości dobra i zła? Przecież to nie jedyny biblijny przykład, jak niemoralnych sposobów używał bóg Jahwe, aby się przekonać o wierności swoich wyznawców. Dlaczego boże mierniki sprawiedliwości spowodowały usunięcie z bożej rodziny Adama i Ewy, a nie spowodowały usunięcia z niej Szatana Diabła? Przecież on dalej pozostał w zastępach boga Jahwe, o czym świadczy historia Hioba. No to do diabła z takimi miernikami sprawiedliwości. Ten szatan Diabeł został wyrzucony z nieba, wbrew opiniom KR, ponad 4000 lat później z inicjatywy Jezusa (Łk 10/18 i J 12/31). Jezus zrobił to raczej bezpardonowo. KR zapewne nie podziwia i nie pochwala Jezusa za to, że taką krzywdę wyrządził Szatanowi.

Żeby samemu decydować, co jest dobre, a co złe, Adam z Ewą musieliby najpierw poznać boże mierniki. A takiej wiedzy przed spożyciem zakazanego owocu jeszcze nie mieli. A zatem nie mogła u nich wystąpić chęć uniezależnienia się od Boga. Adam z Ewą najzwyczajniej dopuścili się tylko nieposłuszeństwa.

Czy rzeczywiście bóg Jahwe nie mógł użyć swej mocy, aby pozbyć się rzeczywistych oponentów? Mógł i robił to nawet często i to nie z powodów natury moralnej. Biblia daje przecież tego przykłady. Bóg Jahwe nie chciał usunąć Szatana, gdyż ten był bogu potrzebny i wygodny w zadaniach specjalnych (historia Hioba, spis Izraelitów przez Dawida).

Dlaczego bóg Jahwe dopuścił do sytuacji zaistniałej w Edenie? Pośredniej odpowiedzi udzielili Piotr w 1 P 1/18 - 20 i Paweł w Ef 1/4 - 5:


„Wiecie bowiem, że z waszego odziedziczonego po przodkach złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach objawił się ze względu na was.”


„W nim (w Chrystusie - przyp.aut.) bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed jego obliczem.”

Dwie istotne dla chrześcijaństwa osoby zgodnie stwierdziły bez żadnych wątpliwości, że Jezus w swoim przedziemskim bycie, jeszcze przed założeniem świata, był zaplanowanym przez Boga (duchowego Ojca Jezusa) odkupicielem grzechów wszystkich potomków Adama. To również znaczy, że Bóg zaplanował śmierć cielesnego Jezusa jako okup za grzechy ludzkości. A więc wszystkie wypadki zaistniałe w raju były przez Boga przewidziane.

KR stara się nie dopuścić do takiego rozumienia opinii Piotra i Pawła i w Strażnicy 12/2002 na str 5 pisze:


„ Jehowa powziął swe zamierzenie już dawno temu. Jak wyjaśnia Paweł, stało się to 'przed założeniem świata'. Nie chodzi tu o stworzenie Ziemi czy Adama i Ewy. Świat był wtedy „bardzo dobry” i nie doszło jeszcze do żadnego buntu. Jaki 'świat' miał zatem na myśli apostoł Paweł? Chodziło mu o świat potomków Adama i Ewy – o świat grzesznej, niedoskonałej ludzkości.”

Wydaje się zbędne tłumaczenie, co miał na myśli Paweł wobec oczywistej cechy Boga, którą KR przypomniał w Strażnicy 8/1971 na str 22:


„Ponieważ Bóg z góry zna wynik końcowy każdej sprawy, więc mógł bez trudu przewidzieć...”

Umiejętność przewidywania to inaczej pełna znajomość biegu wydarzeń od początku do końca. Przecież według KR stworzenie świata to dobrze zaplanowane dzieło Boga i jego „mistrzowskiego wykonawcy”. W tym dziele nie mogło być nic przypadkowego. A to oznacza, że ziemska śmierć Jezusa musiała być Bogu wiadoma jeszcze przed stworzeniem Adama. Chyba, że istnieje jakaś inna możliwa wersja.

Jezus ujawnił apostołom istnienie Boga Najwyższego (jak pamiętamy - był nim El Eljon). To właśnie ten Bóg, zdaniem Pawła, wybrał apostołów Jezusa jeszcze przed założeniem świata przez boga Jahwe. To bóg Jahwe, zwany w Mezopotamii Enlilem, podstępnie przejął władzę nad światem i ogłosił się Stwórcą. To o nim powiedział Paweł w 2 Tes 2/4:


„...który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.”

Warto sobie uświadomić, jak po założeniu świata rządził nim bóg Jahwe. W efekcie nastąpił bunt dużej części jego aniołów. Zarządzony przez Jahwe potop okazał się działaniem kompromitującym, bo był aktem dywersji przeciw rzekomemu Szatanowi. Był też dowodem, jak niepopularna była religia propagowana przez Jahwe, skoro tylko Noe z rodziną zasłużyli na ocalenie. Ale rodzina Noego też nie była tak bogobojna, skoro wnuk Noego okazał się osobnikiem zdeprawowanym.

A czy dzisiaj Świadkowie Jehowy nie potrafią dostrzec, że w domenie rzekomego Szatana tworzą się społeczeństwa demokratyczne, w których instytucje prawa chronią swobód religijnych między innymi również Świadków Jehowy? Stąd wniosek, że ten Szatan prowadzi uczciwą rywalizację. A jeżeli mimo wszystko jest to zasługa Jahwe, to co stoi na przeszkodzie, aby demokratyczne warunki zapanowały na całym świecie?

Naiwność głoszonych przez KR argumentów może być niedostrzegana tylko przez gorzej wykształconych ludzi. Nie mniej naiwny pogląd KR wyraził w Strażnicy 20/2000 na str 13:


„To prawda, że Adam i Ewa ulegli wpływowi zbuntowanej istoty duchowej, która stała się Szatanem, ale przecież mieli doskonałe umysły i mogli odrzucić jego niegodziwe podszepty.”

Współczesny człowiek wie, że komputer jest doskonałym narzędziem w umysłowej pracy człowieka. Ale ten komputer okaże się zupełnie bezwartościowy, jeżeli nie włożymy w niego danych, czyli wiedzy. Dokładnie w takiej samej sytuacji był doskonały umysł Adama. Nie mógł niczego ocenić, ponieważ nie otrzymał jeszcze wiedzy z drzewa wiadomości. Jeszcze nie wiedział, co może być dobre, a co złe. Nie miał możliwości oceny, czy podszepty węża były godziwe. Nasuwa się przy tym refleksja: jakim sposobem w raju znalazła się istota duchowa zbuntowana przeciw Bogu? Jeżeli za wiedzą Boga, to Bóg okazał się nieuczciwy wobec Adama, gdyż nie uprzedził go o zagrożeniach. Jako Bóg wszechwiedzący musiał je znać. A jeżeli bez wiedzy Boga, to z kolei świadczyłoby źle o bożej wszechwiedzy. Byłoby też dowodem, że Jahwe nie panuje nad swymi zastępami. Do takiego Boga trudno mieć wówczas zaufanie.

Pogląd KR, że wąż był zbuntowaną istotą duchową w zastępach bożych jest tylko domniemaniem. W księgach Mojżeszowych nie ma o tym ani jednego słowa. A to znaczy, że bóg Jahwe takiej wiedzy nie ujawnił Mojżeszowi.

W książce „Zbliż się do Jehowy” na str 121 KR pisze:


„Ale z powodu kłamstw Szatana wyłoniło się parę ważnych pytań. Czy Jehowa rzeczywiście ma prawo panować nad ludzkością, czy też człowiek powinien rządzić się samodzielnie? Bóg z pewnością mógł użyć swej wszechmocy i od razu zgładzić buntowników. Ale unicestwienie Adama, Ewy i Szatana nie dowiodłoby sprawiedliwości rządów Bożych. Wręcz przeciwnie, wznieciłoby tylko dodatkowe wątpliwości. Jedynie czas mógł pokazać, czy odrzucenie zwierzchnictwa Bożego będzie dla człowieka dobre. Przez minione tysiąclecia ludzie wypróbowali wiele form rządów, między innymi autokrację, demokrację, socjalizm i komunizm.”

Zawarta tu została sugestia, że tylko rząd respektujący boże mierniki może dać pożądane efekty. Jednak w książce „Pilnie zważaj na proroctwa Daniela” na str 50 KR ujawnił:


„Z chwilą zburzenia Jerozolimy w roku 607 ten proroczy pierwowzór rządu Bożego przestał istnieć.”

Oczywiście KR miał na myśli cały okres władzy tego rządu Bożego od Saula aż do Sedecjasza. Należy rozumieć, że to bóg Jahwe desygnował wszystkich królów panujących w Jerozolimie. Ale już na początku wybrani z inicjatywy boga Jahwe Saul, Dawid i Salomon zawiedli. Ostatni zaś król tego pierwowzoru rządu Bożego, Sedecjasz, najzwyczajniej sprzeniewierzył się bogu Jahwe. Został pozbawiony życia z rozkazu króla babilońskiego Nabuchodonozora, (według Jeremiasza) wiernego sługi boga Jahwe. Historycznie rzecz ujmując, ten boży system rządzenia okazał się najmniej udanym wśród innych.

A dlaczego? Odpowiedź jest oczywista. Każda religia zakłamuje rzeczywistość. Dlatego rząd o religijnym charakterze jest z natury rzeczy antyspołeczny. Tylko niektóre jednostki wychowane w religii potrafiły być przydatne społeczeństwu. Nie była to jednak zasługa religii, tylko osobowości takiej jednostki. Niektóre z tych jednostek zostały uznane za świętych.





Użyte skróty w tekście:


BT

Biblia Tysiąclecia


BW

Biblia Warszawska


BG

Biblia Gdańska


BNŚ

Biblia Nowego Świata (świadków Jehowy)


BP

Biblia Poznańska


KR

Komitet Redakcyjny Strażnicy (świadków Jehowy)





Przypisy:


[1]

R. E. Friedman Księga ukryta w Biblii Warszawa 2000 str 78


[2]

A. Sandauer Bóg, Szatan, Mesjasz i... Kraków 1977 str 37



Zbigniew Chorąży, wrzesień 2006


Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów