Abraham

Autor tekstu: Zbigniew Chorąży



Z Biblii nic nie wiadomo, z jakim dobytkiem Abram, znany później jako Abraham, wyszedł z Charanu. Wiadomo, że wychodząc miał 75 lat. Ale to wcale nie znaczy, że tyle samo miał wchodząc do Kanaanu. Między Charanem a północnym Kanaanem była spora odległość. Na drodze wędrówki Abrama leżał bogaty Damaszek, o którym Biblia też nic nie wspomina. A przecież Abram musiał zatrzymać się w Damaszku, skoro jego najwierniejszy sługa Eliezer stąd właśnie pochodził. Późniejszy kronikarz Heroda Wielkiego, Mikołaj z Damaszku, wspomina o dziesięcioletnim pobycie Abrahama w tym mieście.

Można sądzić, że Abram będąc pod specjalną opieką swego boga, powinien w miarę szybko znależć w Kanaanie tereny dogodne do osiedlenia się. Świadkowie Jehowy są święcie przekonani, że bogiem Abrama był Jahwe. Skoro Abram był wybrańcem boga Jahwe, czemu przemierzał cały Kanaan, można rzec - po omacku, aby się osiedlić? Minął piękne ziemie krainy, nazwanej później Galileą, z jeziorem Kinneret. Zapewne dlatego, że były już zasiedlone przez jakieś plemiona Amorytów. Dotarł do Sychem i Betel w środkowym Kanaanie, ale i tu miejscowa ludność była zbyt liczna. Dopiero na pustynnych i suchych terenach Negebu, w południowym Kanaanie Abram znalazł wolne tereny. Cóż z tego, kiedy zaraz nastały lata suszy i głodu. W tej sytuacji Abram zdecydował się iść do Egiptu, aby jakoś przetrwać trudny okres. Skąd wiedział, że Egipt może być ratunkiem? Wiedział, gdyż jego żoną była Saraj, córka Tohwait z rodziny faraonów, którą poślubił Terach, ojciec Abrama.

Kiedy znalazł się już w Egipcie, ukrył przed faraonem, że piękna Saraj jest jego żoną. Oznajmił, że jest jego siostrą, co przecież było po części prawdą. Spowodowało to jednak, że faraon zabrał Saraj do swojego haremu. Po upływie pewnego czasu faraon dowiedział się, że Saraj była prawowitą żoną Abrama. Wszystkie przekłady Biblii jednoznacznie cytują słowa pretensji faraona w Rdz 12/19:


Dlaczego powiedziałeś: ona jest siostrą moją, tak że wziąłem ją sobie za żonę?”

Tylko tłumacz BNŚ zmienił sens wypowiedzi faraona:


...tak, że miałem wziąć ją sobie za żonę?”

Dawniej wcale nie było naganne i nie było niemoralne, że mąż oddawał swoją żonę do haremu władcy. Robił to, aby uzyskać znaczące dobra materialne, ale też i ze strachu przed utratą życia, gdyby się sprzeciwił. To biblijne fałszerstwo potrzebne było Świadkom Jehowy, aby współczesny czytelnik BNŚ nie pomyślał źle o bogu Jahwe, który miałby tolerować niemoralne w dzisiejszym pojęciu obyczaje. Zapewne potrzebnie, gdyż w publikacjach Strażnicy jest wiele opinii i poglądów KR, w których uważny czytelnik znajduje ocenę boga Jahwe w niekorzystnym świetle.

Powyższe tłumaczenie Biblii na użytek Świadków Jehowy stawia też pod znakiem zapytania sprawę natchnienia bożego w BNŚ. Czy sfałszowana treść wersetu biblijnego nadal pozostaje natchnionym słowem bożym? To fałszerstwo wcale nie było potrzebne, gdyż Abram w tym czasie czcił jeszcze boga bezimiennego. Dopiero po upływie dwudziestu czterech lat od wyjścia z Charanu, bóg ujawnił Abramowi (Rdz 17/1) swoje imię El-Szaddaj, co znaczyło „bóg wszechmocny”. Dziś już wiadomo, że był to hebrajski odpowiednik akadyjskiego określenia „Il-Kur-gal”. W czasie niewoli babilońskiej kapłani żydowscy zapożyczyli imię Il-Kur-gal od Babilończyków, zamienili na hebrajską formę Szaddaj i umieścili go w swoim źródle P.

Po upływie kilku lat Abram z Saraj i Lotem powrócili z Egiptu do Kanaanu. Dzięki Saraj Abram uzyskał od faraona znaczne korzyści. Również Lot nie pozostał biedny. Powstała sytuacja, że nie mogli już przebywać razem z powodu ogromu stad bydła. Lot zamieszkał w okolicach Sodomy, natomiast Abram powędrował do Hebronu. Przez cały czas pobytu Abrama w Kanaanie, Bóg zapewniał go o wspaniałej przyszłości jego potomków.

W rozdziale czternastym Księgi Rodzaju znajdujemy nieco informacji typu historycznego. Należą one do źródła P. Dowiadujemy się, że w Kanaanie były miasta, którymi rządzili królowie, podobnie jak w Mezopotamii. Królowie miast mezopotamskich zorganizowali wyprawę wojenną do Kanaanu, aby ukarać władców niepłacących corocznego haraczu. Połączone wojska pięciu królów mezopotamskich pokonały w Kanaanie Refaitów, Zuzytów, Emitów, Chorytów, Amalekitów i Amorytów, a na końcu zbrojne załogi pięciu miast koło Morza Słonego. Lot z rodziną dostał się do niewoli. Kiedy o tym dowiedział się Abram, zebrał swoje siły pod wodzą 318 zaufanych dowódców i wyruszył w pościg za najeźdźcami. Dopadł ich daleko na północy, w okolicach Dan. Odbił Lota i pędził wrogów aż poza Damaszek. Z przekazów biblijnych nie wiemy, jakiej postury był Abram i jego wojownicy. Wiemy natomiast, że Refaici, Zuzyci i Emici byli wielkoludami, potomkami nafidemów. Te narody zostały pokonane przez armię mezopotamską, którą z kolei rozgromił Abram swoimi siłami ze wsparciem Kananejczyków. Można przyjąć, że Abram miał również mocne, techniczno-wojenne wsparcie od swego boga. Takiej ewentualności lepiej nie wykluczać z powodu licznych informacji biblijnych i pozabiblijnych o technicznych możliwościach starożytnych władców.

Świadkowie Jehowy generalnie wierzą w realną pomoc bożą w powyższej historii Abrama. Odmienne zdanie ujawnił KR w Strażnicy 16/2001 na str 18, dając wyraz niewiary w militarną siłę Abrama:


Ale w owym czasie był w tej ziemi Kananejczyk. Ponieważ Kananejczycy byli zdeprawowani pod względem moralnym, Abram musiał bardzo się starać, by chronić rodzinę przed ich szkodliwym wpływem. /.../ Mimo to zbudował on tam ołtarz dla Jehowy /.../ Postawienie takiego ołtarza dowodziło odwagi. /.../ Uderzająco różnił się od ołtarzy używanych przez Kananejczyków. Abram śmiało i publicznie opowiedział się więc po stronie wielbienia prawdziwego Boga, narażając się na nienawiść, a nawet na fizyczne niebezpieczeństwo.”

Tym absurdalnym wywodem KR zlekceważył fakty biblijne. Skoro Abram pokonał armie pięciu królów mezopotamskich, to jakie mogło mu grozić niebezpieczeństwo od Kananejczyków? Wprost przeciwnie. Kananejczycy byli mu niewymownie wdzięczni, że przegonił agresorów z ziemi kananejskiej. W takiej sytuacji żaden Kananejczyk nie śmiałby nawet krzywo spojrzeć na Abrama. Sąsiedzi, Kananejczycy Aner, Eszkol i Mamre (Rdz 14/24) byli przyjaciółmi Abrama i brali czynny udział w wyprawie wojennej Abrama. Abram wcale nie stawiał innych ołtarzy niż Kananejczycy. Zupełnie niewiadomo, skąd KR czerpał takie fałszywe informacje. Biblia w ogóle nie ujawnia jakiejkolwiek różnicy. Wszystkie ołtarze w Kanaanie budowane były na wzniesieniach z kamieni i ziemi.

Kananejczycy w ogólnej masie wcale nie byli bardziej zdeprawowani moralnie niż inne narody, choćby nieco póżniejsi Izraelici (sprzedaż Józefa przez braci, synów patriarchy Jakuba).

Zarówno Abram jak i Kananejczycy czcili tego samego Boga Najwyższego. Kananejczycy nazywali go El-Eljon, Abram nazywał go El-Szaddaj.

Na str 24 w/w Strażnicy KR zasugerował, że Bogiem Najwyższym Melchizedeka był bóg Jahwe. Jeżeli tak, to czy ten Melchizedek, król i kapłan Jebuzejczyków, również narażał się na szykany Kananejczyków? Jeżeli Melchizedek i Jebuzejczycy byli wyznawcami boga Jahwe, to jak KR zechce wytłumaczyć, że po upływie roku bóg Jahwe obiecał Abramowi, że w przyszłości potomkowie Abrahama, Izraelici, będą tępić tych Jebuzejczyków (Rdz 15/21)?

Oto jak religia Świadków Jehowy zapętla się niesamowitym fałszowaniem Biblii.

A niezależnie od tego, obietnica boga Jahwe tępienia przez izraelskich agresorów tubylczych Jebuzejczyków, wyznawców Boga Najwyższego, nie jest aby dowodem moralnego zdeprawowania na poziomie boskim? Nie jest jednak wykluczone, że bóg Jahwe był bogiem pozytywnym, ale żydowscy redaktorzy często zamieniając imiona bogów spowodowali absurdalne sytuacje biblijne.


W Rdz 15/9 - 10, należących do połączonych źródeł E i J dowiadujemy się, że Bóg polecił Abramowi przygotować trzyletnie zwierzęta: jałówkę, kozę, barana oraz synogarlicę i gołębicę. Abram rozpołowił te zwierzęta i poukładał je tak, aby można było przechodzić między tymi połówkami. Był to tzw. „rytuał przechodzenia”, pogański obyczaj znany od dawna wśród narodów Mezopotamii i Kanaanu, zanim ktokolwiek słyszał o bogu Jahwe. Był on jeszcze praktykowany w czasach Jeremiasza (Jr 34/18 - 19). Prawo Mojżeszowe nic o tym obyczaju nie wspominało. W tym konkretnym przypadku Bóg zawierał pierwsze przymierze z Abramem i koniecznością było przejście ich obu między rozciętymi żwierzętami. Według Świadków Jehowy tym bogiem był Jahwe, choć według nich Jahwe nie aprobował pogańskich obyczajów.

W Rdz 15/17 czytamy:


Słońce właśnie zachodziło i nastała gęsta ciemność, a oto dymiący piec i ognista pochodnia, która przesuwała się między tymi częściami.”

Jest to przekład BNŚ, ale pomijając zbędne słowo „gęsta” inne polskie przekłady są niemal takie same w treści. Ten werset opisuje moment fizycznego przechodzenia Boga w swojej chwale, czyli w powietrznym pojeździe między rozpołowionymi zwierzętami. Z dysz tego pojazdu wydobywał się ogień i dym. Starożytny autor nie umiał inaczej opisać tego, co widział. Nie znał słów na określenie samolotu, rakiety lub dyszy. Użył porównania do znanego mu pieca i pochodni. Dzisiejszy obserwator widząc lecący w powietrzu piec, wyrzucający z siebie ogień i dym, bez wahania nazwałby go rakietą.

Świadkowie Jehowy mają z tym wersetem spore kłopoty. Według ich mniemania Abram sam przechodził między rozciętymi zwierzętami, natomiast Bóg przechodzić nie musiał. Czytając Biblię, nie potrafią przyjąć do wiadomości, że to bóg był inicjatorem tego obyczaju i bóg zawierał przymierze z Abramem. A co najważniejsze, to ten bóg był istotą cielesną. Chyba nie wypada traktować lekceważąco treści biblijnej tylko dlatego, że jest ona dla KR nazbyt niewiarygodna i zbyt trudna do zrozumienia. A przy takiej interpretacji należałoby jakoś wyjaśnić, kto i po co używał ogniowo-dymnego pieca.

W Rdz 15/16 Bóg mówi do Abrama:


Twoi potomkowie powrócą tu dopiero w czwartym pokoleniu, gdy już dopełni się miara niegodziwości Amorytów.”

Z historii wiadomo, że Amoryci byli plemionami zachodnio-semickimi, które przybyły w końcu III tysiąclecia p.n.e. z północnej Syrii do Kanaanu i na północne tereny pustyni arabsko-syryjskiej. Stanowili oni podstawową ludność Kanaanu. Według Biblii byli jednym z siedmiu narodów kananejskich. Jednak dokładniejsza analiza tych informacji pozwala sądzić, że Amoryci to ogólna nazwa wszystkich lub większości narodów w Kanaanie. Wśród dziesięciu narodów kananejskich wymieniani są też Kananejczycy (Rdz 15/19 - 21), jako oddzielny naród. Jest to nielogiczne, gdyż Kananejczykami byli wszyscy, którzy mieszkali w Kanaanie. Należy sądzić, że biblijni redaktorzy pod nazwą „Kananejczycy” ukryli zamieszkujących tu Hebrajczyków. Dowodem na to jest fakt, że Izraelici po wejściu z Jozuem do Kanaanu, przejęli od ludności miejscowej między innymi jej język. A był to język hebrajski.

Biblijny przekaz mówi o tajemniczym dopełnieniu się miary niegodziwości Amorytów, sugerując że chodzi o narody w Kanaanie. Trudno jednak dopatrzyć się ich złego postępowania. Nie robili nic gorszego niż Izraelici przyprowadzeni tu póżniej przez Mojżesza i Jozuego. Z informacji biblijnych jasno wynika, że w walkach o Kanaan ginęli tak samo Izraelici jak i Kananejczycy. Z jedną wszak różnicą. Izraelici jako agresorzy z nakazu boga Jahwe mordowali bez opamiętania kobiety i dzieci Kananejczyków, natomiast ci bronili swoich ziem i rodzin, walcząc o wiele bardziej humanitarnie. Wynikało to z oczywistego faktu, że cywilizacyjnie Kananejczycy byli na wyższym poziomie niż Izraelici. Mimo wszystko Izraelici nie zdołali wytępić Kananejczyków i musieli wśród nich zamieszkać. Badacze twierdzą, że Izraelici byli potomkami Hebrajczyków, a ci z kolei byli odnogą populacji Amorytów.


Tylko w Rdz 15/19 - 21 wymienionych jest dziesięć narodów kananejskich, którzy mieli być wytępieni przez Izraelitów. W dalszych miejscach Biblii mówi się już tylko o siedmiu. Dlaczego Bóg ze swojej obietnicy danej Abramowi wycofał trzy narody: Kenitów, Kenizytów i Kadmonitów? W rzeczywistości zrobili to żydowscy redaktorzy z przyczyn obiektywnych.

W Biblii znajdujemy trochę informacji o Kenitach, o Kenizytach mniej, natomiast o Kadmonitach zupełnie nic. W Sdz 4/11 czytamy:


Cheber Kenita oddzielił się od rodu Kaina i od plemienia synów Chobaba, teścia Mojżesza. Rozbił swój namiot koło Dębu w Saannaim, w pobliżu Kedesz.”

Miejscowość Kedesz to Kedesz-Naftali, daleko na północy Kanaanu. Ale w Sdz 1/16 mamy drugą informację (obie ze źródła P):


Synowie Kenity, teścia Mojżesza wyruszyli z synami Judy z Miasta Palm (Jerycho - przyp.aut.) i udali się na pustynię judzką, leżącą w Negebie koło Arad, i tam mieszkali z ludem.”

Oba wersety zawierają sporo niejasności, a ponadto przekłady Biblii różnie je też tłumaczą. Werset 1 Sm 27/10 potwierdza, że Kenici zamieszkiwali w Negebie, a 1 Sm 15/6 precyzuje, że ludem z Sdz 1/16 byli Amalekici. To od nich, jako potomków Kaina, odłączył się Cheber i poszedł na północ.

Kapłanem Madianitów był Jetro według źródła E, lub Reuel (Reguel) według źródła J. Według obu tych źródeł kapłan Madianitów był teściem Mojżesza. Chobab według Lb 10/29 był synem tego kapłana. A zatem dla Mojżesza był on szwagrem, a nie teściem. Chobab był też przewodnikiem Izraelitów w drodze do Kanaanu. W czasach prorokini Debory, żona Chebera Kenity zabiła Syserę, zawziętego wroga Izraelitów. Król Saul oszczędził Kenitów walcząc z Amalekitami. Nie wypadało zatem skazywać Kenitów na wytępienie.

Izraelici nie mogli też tępić Kenizytów, którzy zamieszkiwali okolice Kadesz-Barnea. A właśnie tu Izraelici przebywali bardzo wiele lat przed wejściem do Kanaanu i potrzebowali spokoju. Okazało się też, że Kenizyci wywodzili się z plemienia Judy. W Kadesz-Barnea Mojżesz zaangażował Kaleba Kenizytę i powierzył mu nawet stanowisko naczelnika nad całym plemieniem Judy. Był on znaczącą postacią, skoro część Negebu została nazwana Negebem Kalebidzkim (1 Sm 30/14).
Bibline informacje dotyczące rodowodu Kaleba nie są jasne. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem odtworzyć jego linię rodową. Kaleb urodził się w roku 1336 p.n.e., ponieważ w dwa lata po wyjściu Mojżesza z Egiptu miał lat czterdzieści (Joz 14/6 - 7). Tego Kaleba wymienia 1 Krn 4/15 wśród potomków Judy:



urodz. p.n.e.


Juda

1505


Peres

1466


Chesron

1440


Kenaz

1405


Jefunne

1370


Kaleb

1336

Zapewne dziadek Kaleba, Kenaz, uciekł z Egiptu do Kanaanu i osiedlił się w Negebie, w okolicach Kadesz-Barnea. Dał początek rodowi Kenizytów i spełniał proroctwo, że czwarte pokolenie powróci do Kanaanu. Biblijni redaktorzy uszczuplili kroniki tak, aby zasugerować, że to Izraelici Mojżesza byli tym czwartym pokoleniem.

Wydaje się, że Kadmonitami z Rdz 15/19 byli znani później Fenicjanie. Według Herodota (V wiek p.n.e.) i Pliniusza (I wiek p.n.e.) Kadmos był wodzem Fenicjan w XIV wieku p.n.e. Naród ten zamieszkiwał tereny wybrzeża Morza Środziemnego na północ od siedzib Kananejczyków. Ich miastami były Tyr, Sydon, Ugarit, Gubal, Byblos, Arwad i Berytos. Według Księgi Jozuego ziemie Fenicjan mieli zająć potomkowie Asera. Jednakże Izraelitom nigdy się nie udało odebrać tych terenów Fenicjanom, czyli Kadmonitom.

Pozostałe siedem narodów zamieszkujących w Kanaanie to: Chetyci (Chetejczycy), Peryzyci (Peryzejczycy), Refaici, Amoryci, Kananejczycy (Hebrajczycy), Girgazyci i Jebuzyci (Jebuzejczycy). Łukasz w Dz 13/19 pisze:


I wytępiwszy siedem szczepów w ziemi Kanaan oddał im (Izraelitom - przyp.aut.) ziemię ich w dziedzictwo.”

Tę opinię potwierdza Pwt 7/1. Ale w Wj 3/8, 23/23, 33/2, 34/11 wymienia się już tylko sześć narodów. Nie ma tu Refaitów i Girgazytów, natomiast są dodani Chiwwici. W Wj 13/5 nie wymienia się też Peryzytów. Można sądzić, że byli oni potomkami Peresa, syna Judy. Podobnie jak Kenaz, uciekli z Egiptu na wiele lat przed Mojżeszem. Wbrew powyższej opinii Łukasza, Izraelici nie wytępili Kananejczyków. Nie spełnili oczekiwań boga Jahwe, gdyż zapewne mieli świadomość, że musieliby wśród Kananejczyków zabijać też własnych krewniaków, potomków Jakuba-Izraela.


W rozdziale szesnastym Księgi Rodzaju dowiadujemy się o kłopotach Saraj, której Bóg odmówił potomstwa z Abramem. To rzeczywiście dziwne. Skoro Bóg zaplanował świetlaną przyszłość potomków Abrama, tworzących zręby narodu wybranego, to dlaczego zwlekał z decyzją o narodzeniu ich syna?

Kiedy Bóg zawierał przymierze z Abramem w Kanaanie, związek Abrama z Saraj trwał już około 32 lat według ziemskiej rachuby. Ponieważ patriarcha rodu w owych czasach musiał mieć prawowitego następcę, prawo i obyczaje mezopotamskie stworzyły ciekawe rozwiązanie na wypadek niepłodności małżonki patriarchy. Mężczyzna płodził potomstwo z niewolnicą swojej żony i to potomstwo było uznawane za prawowite potomstwo męża i jego żony. Saraj dała więc Abramowi niewolnicę Hagar. Urodziła ona Abramowi syna i nadano mu imię Izmael. Zgodnie z obyczajami Sara powinna być usatysfakcjonowana, natomiast Hagar nie powinna rościć żadnych praw do swego macierzyństwa. Stało się jednak inaczej. Między Saraj i Hagar zaczęły się ustawiczne waśnie. Czy Hagar, będąc niewolnicą, mogłaby pogardzać swoją panią (Rdz 16/4)? Czy zatem biblijna opowieść jest prawdziwa? Pozabiblijne przekazy mówią, że Hagar nie była niewolnicą Sary, lecz drugą prawowitą małżonką Abrama. Miała w sobie królewską krew faraonów, pochodziła bowiem z rodu Boetosa, podobnie jak matka Sary, Tohwait. Abram poślubił Hagar wówczas, gdy Saraj przebywała w haremie faraona. W tej sytuacji zupełnie zrozumiałe były kłótnie między żonami Abrama. Hagar chciała zająć miejsce pierwszej żony Abrama, będąc matką jego pierworodnego syna Izmaela.

Kiedy urodził się Izmael, Abram miał 86, a Saraj 76 lat ziemskich. Bóg obiecał Hagar, że jej syn będzie protoplastą wielu narodów. Zapewne miał na myśli narody arabskie. Bóg Abrama, współcześnie oceniany przez Świadków Jehowy jako bóg miłości i pokoju, a ponadto bóg prawy, roztoczył przed Hagar taką przyszłość Izmaela (Rdz 16/12):


A będzie to człowiek dziki jak onager, będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy przeciwko niemu, będzie on utrapieniem swych pobratymców.”

Okazuje się, że Bóg przewidział i dopuścił do trwającej do dzisiaj narodowej nienawiści Arabów i Żydów, potomków Izmaela oraz Izaaka, dwóch synów Abrahama. Trudno się jednak dziwić. Ten Bóg, „Wielki Wojownik”, jak go z uwielbieniem nazywa KR w publikacjach, zawsze potrzebował rozlewu krwi, zabijania i mordowania. Drażnił go spokojny i szczęśliwy byt rodu ludzkiego.

Kiedy Izmael miał już trzynaście lat, Bóg zawarł z Abramem drugie przymierze. Pierwsze przymierze dotyczyło potomka Abrama i przyszłości wybranego narodu. Ale powody drugiego przymierza nie są zbyt zrozumiałe. A to dlatego, że w rzeczywistości było tylko jedno przymierze. O „pierwszym” mówi źródło J, a o „drugim” źródło P. Według źródła P Bóg po raz pierwszy ujawnił Abramowi swoje imię El-Szaddaj (Rdz 17/1). Na znak tego przymierza Bóg ustanowił zwyczaj obrzezania. Biblijny przekaz sugeruje, że ten zwyczaj zaistniał po raz pierwszy w rodzie Abrama. Tymczasem badacze ujawnili, że ten zwyczaj nie był pomysłem boga Hebrajczyków. Znany był u wielu pierwotnych ludów na całej Ziemi. Przed czasami Abrama praktykowali go już Egipcjanie, a przejęli go wcześniej od Etiopów. Byłoby co najmniej dziwne, aby Egipcjanie o kulturze starszej i wyższej, mogli ten zwyczaj przejąć od prymitywnych Hebrajczyków, którymi przecież jawnie pogardzali.

Skutek tego przymierza był jeszcze inny. Bóg zmienił imiona Abrama i Saraj na Abrahama i Sarę. Jest to informacja tylko źródła P. Biblijni egzegeci tłumaczą, że nowe imiona przydawały Abramowi i Saraj większego splendoru. Nie jest to przekonujące, gdyż "ab-ram" oznaczało "ojca najwyższej wiedzy". Słowo "ram" w Egipcie, Indiach, Tybecie, oznaczało wysoki stopień wszechstronnych uzdolnień. Ci, którzy w swoim imieniu nosili miano "ram", uznawani byli za mistrzów wiedzy kosmicznej.

Abraham dokonał obrzezania wszystkich mężczyzn w swoim otoczeniu oraz 13-letniego Izmaela. Ten fakt stał się rzekomo podstawą arabskiej tradycji obrzezywania chłopców w trzynastym roku życia. Jednakże Koran, święta księga Arabów, obyczaj ten pomija milczeniem. Badacze tematu traktują obrzezanie jako akt magiczny, mający symbolizować ofiarę składaną bóstwu.

Z tekstu biblijnego wynika, że Sara była niepłodna aż do wieku 89 lat. Nierealnie brzmi też wątpliwość Abrahama (Rdz 17/17) w kwestii swoich zdolności rozrodczych w wieku 99 lat. A przecież w trzy lata po śmierci Sary, Abraham mając 140 lat poślubił Kananejkę Keturę. Według Rdz 25/1 - 2 spłodził z nią jeszcze sześciu synów, a zmarł dopiero w wieku 175 lat. Ta informacja sprzeczna jest z bożym ograniczeniem życia ludzkiego do 120 lat. Ale przestaje być sprzeczna, gdy weźmiemy pod uwagę podróże Abrahama i Sary do królestwa bożego w Kosmosie. W rzeczywistości Abraham, Sara i Izaak byli biologicznie dużo młodsi niż podaje Księga Rodzaju, uwzględniająca tylko ich lata ziemskie.




wiek Abrahama

wiek Sary

wiek Izaaka


p.n.e.


biol

ziemski

biol

ziemski

biol

ziemski


1753

narodziny Abrama








1743

narodziny Saraj

10

10






1738

podróż kosmiczna z Terachem

15

15

5

5




1708

powrót

15

45

5

35




1700

Abram poślubia Saraj

23

53

13

43




1698

Abram w Charanie

25

55

15

45




1698

podróż kosmiczna

25

55

15

45




1678

powrót

25

75

15

65




1678

Abram w Kanaanie

25

75

15

65




1667

narodziny Izmaela

36

86

26

76




1653

narodziny Izaaka

50

100

40

90




1643

podróż kosmiczna

60

110

50

100

10

10


1628

powrót

60

125

65

115

10

25


1628

ofiarowanie Izaaka

60

125

65

115

10

25


1627

podróż kosmiczna

61

126

66

116

11

26


1617

powrót

61

136

76

126

21

36


1616

śmierć Sary

62

137

77

127

22

37


1613

Abraham poślubia Keturę

65

140



25

40


1578

śmierć Abrahama

100

175



60

75

Sara miała tylko 17 lat biologicznych, kiedy została zabrana do haremu faraona, a Izaaka urodziła mając 40 lat. Natomiast Abraham dożył tylko do stu swoich lat biologicznych.


Dogmatem Świadków Jehowy, konsekwentnie głoszonym jest teza, że bóg Jahwe nigdy i nikomu nie ukazał się. Taki pogląd nie ma jednak żadnej podstawy w pismach hebrajskich. Wynika on dopiero z greckich pism chrześcijańskich J 1/18, Dz 7/38 i 1 Tm 6/16:


Boga nikt nigdy nie widział.”

Należy jednak mieć świadomość, że autorzy tych pism greckich, mówili tak o Bogu, duchowym ojcu Jezusa, a nie o starohebrajskim bogu Hebrajczyków. Pisma Starego Testamentu wielokrotnie mówią o osobistych kontaktach Boga z wybranymi ludźmi. Przekaz biblijny wyraźnie określa, kiedy z człowiekiem rozmawia Bóg, a kiedy jego wysłannik. Starożytne przekazy, nie tylko biblijne, opisują bogów jako postacie cielesne. Biblia w Rdz 6/3 (BNŚ) też daje temu wyraz:


Potem Jehowa rzekł: Duch mój nie będzie bez końca oddziaływał na człowieka, bo jest on też ciałem.”

W tym wypadku tłumacz BNŚ wiernie (wyłączając imię Jehowa) przetłumaczył tekst hebrajski. Słowo „też” świadczy, że boskie istoty były cielesne. Podobnie tłumaczy ten werset Artur Sandauer:


I rzekł Bóg: Nie będzie duch mój wadzić się z człowiekiem na wieki, jako że i on jest ciałem...”

W tej sytuacji również dosłownie należy odczytywać Rdz 1/26 (BT):


A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.”

Takich zwrotów używa się wyłącznie wobec zjawisk fizycznych, które można widzieć ludzkim okiem. Nie ma wątpliwości, że w bardzo dawnych czasach żyły na Ziemi istoty cielesne z pozaziemskiej cywilizacji. Ukształtowały one na Ziemi nową rasę gatunku ludzkiego zdolną do życia w ziemskich uwarunkowaniach. Dzisiejsza wiedza w zakresie genetyki pozwala zrozumieć realność takich działań. Z powodu tak wysokiej wiedzy Istot z Nieba, ludzie nazwali ich bogami. Okres ich życia był o wiele dłuższy niż okres życia ziemskich ludzi, ale nie byli oni nieśmiertelni. Po upływie długiego czasu te boskie istoty prawdopodobnie powymierały, chociaż nie jest to takie pewne. Istnieje możliwość, że te istoty dzięki swej wiedzy uzyskały nieśmiertelność i żyją do tej pory, ale już nie ujawniając się. Ziemski człowiek, nie mając już kontaktu z tymi istotami, zmuszony był je uduchowić, ale również „obdarzyć” nieśmiertelnością. W ten skrótowy sposób powstały religie, dzięki którym przetworzona pamięć o bogach nigdy już nie zanikła.

Dokładnie w roku 1654 p.n.e., kiedy Abraham siedział przed swoim namiotem w dąbrowie Mamre koło Hebronu, przybyli do niego trzej mężczyźni (Rdz 18/1 - 2). Z opisu tego zdarzenia nie wynika, że było to senne widzenie Abrahama. Wszystko działo się realnie. Ci mężczyźni zapowiedzieli, że za rok narodzi się Abrahamowi i Sarze Izaak. Czy Abraham i Sara zdziwili się widokiem przybyszów? Absolutnie nie. Oni już ich znali. Wcześniej odwiedzali ich siedziby w Kosmosie. Według Abrahama był to Bóg z dwoma nefilimami (Rdz 18/22 i 19/1). Był to El-Eljon, znany Abrahamowi pod imieniem El-Szaddaj. Jednym z nefilimów mógł być Melchizedek, którego Abraham już wcześniej odwiedził w Salem (Rdz 14/18).

Bóg rozpoczął rozmowę z Abrahamem o mieszkańcach Sodomy i Gomory. Stwierdził, że „wielki rozlega się krzyk przeciwko tym miastom i grzech ich jest bardzo ciężki.” Nigdy nie dowiemy się, kto tak głośno krzyczał i kto piętnował grzechy tych miast. Lot, który mieszkał z rodziną w Sodomie nie narzekał. Gdyby Lotowi działa się krzywda, mógłby opuścić Sodomę i zamieszkać znów w namiotach. Zapewne jest to historia wymyślona przez późniejszych redaktorów żydowskich. Popełnili oni podczas redakcji fatalny błąd. Boga El-Szaddaja zamienili na Jahwe. Jahwe nie mógł być sędzią i katem dla Sodomczyków, gdyż ci takiego boga nie znali. Nie ma wątpliwości, że bóg Jahwe miał prawo karać Izraelitów na Synaju. Tu Izraelitom ogłosił prawo i zawarł z nimi przymierze. Niczego takiego nie zrobił wobec Kananejczyków.

Paweł w pismach Nowego Testamentu jasno wyłożył rozumienie Prawa. Według niego grzech istniał zawsze. Ale nie mógł być nazwany grzechem, póki nie zostało ogłoszone Prawo, które ten grzech definiowało. A póki nie było Prawa, nie mogła być orzeczona kara. Prawo boga Jahwe ogłosił Mojżesz 420 lat później. Nie można zatem przyjmować, że karę zniszczenia Sodomy orzekł bóg Jahwe w oparciu o późniejsze Prawo. Stałby się bogiem niesprawiedliwym i niewiarygodnym. Przecież nie potępił i nie ukarał ojca Mojżesza, Amrama, za kazirodczy związek z ciotką Jokebed (Wj 6/20, Lb 26/59). Amram nie popełnił jednak grzechu, gdyż prawo zakazujące takich związków (Kpł 18/12) było dużo późniejsze.

W Rdz 19/30 - 38 mamy ciekawą i zarazem dziwną opowieść o Locie i jego dwóch córkach. Tuż przed zagładą Sodomy i Gomory, Lot razem z rodziną uciekł do Soaru, a potem w góry. Zamieszkali w bezludnej okolicy. Córki Lota, pozbawione innej możliwości upiły ojca i podstępnie uzyskały z niego potomstwo. Można wyliczyć, że Lot miał wówczas 54 lata, a jego córki 26 i 28 lat. Nie był więc tak stary, aby nie móc pójść choćby do Hebronu, aby znaleźć córkom mężów. Jedynym realnym wyjaśnieniem takiej sytuacji mogła być psychiczna choroba Lota po zagładzie Sodomy i śmierci żony. Biblia nie potępiła tych kazirodczych związków, gdyż nie było jeszcze Prawa. Tak spłodzeni synowie Lota stali się protoplastami Moabitów i Ammonitów. Według Biblii bóg Jahwe zaakceptował te narody, mimo że czciły innych bogów. Nie pozwolił Izraelitom walczyć z nimi, gdyż nazwał ich braćmi Izraelitów.




Użyte w artykule skróty:


BNŚ

Biblia Nowego Świata


BG

Biblia Gdańska


BT

Biblia Tysiąclecia


KR

Komitet Redakcyjny Strażnicy


E

Źrodło elohistyczne, Elohista


J

Źrodło jahwistyczne, Jahwista


P

Źródło kapłańskie, Kapłan


Zbigniew Chorąży, listopad 2006


Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów