Zostaliśmy oszukani

Autor wywiadu: Marcel Messing



Przedruk z miesięczników „Nieznany Świat” nr 1 do 3 z 2009 roku.


-------------------------------


Obecna walka między siłami światła i ciemności jest decydująca, gdyż żyjemy w okresie rozstrzygającym o tym, jak będzie wyglądała w przyszłości ludzka ewolucja duchowa. Są tacy, którzy stawiają sobie za cel nie tylko jej zablokowanie, lecz całkowite zniszczenie.


Publikowany przez nas wywiad jest niezwykły, zarówno jeśli chodzi o jego formę, jak i treść. Niezwykłą postacią jest zresztą sam Marcel Messing, który w europejskiej mistyce i filozofii zajmuje pozycję szczególną.

Osobom znającym wcześniejsze edycje Messinga przebieg rozmowy z nim może wydać się wybitnie zaskakujący, zwłaszcza jeśli chodzi o ostrość niektórych wniosków rozmówcy, odnoszących się do oceny obecnej rzeczywistości. Klimat jego wywiadu, podobnie jak wydanej w 2005 r. przez Messinga w Holandii książki WWW: Czy się przebudzimy?, wyraziście odbiegają od klimatu jego dotychczasowej twórczości. Hasło WWW, będące jak wiadomo, z jednej strony, sygnałem wywoławczym internetu, z drugiej zaś, skrótem tytułu wspomnianej książki (w oryginale Worden Wij Wakker?), w tym przypadku stanowi punkt wyjścia dla rozważań o władzy oraz ukrytych siłach, które odgrywają główną rolę na scenie i poza kulisami wydarzeń światowych. Zdaniem autora, problem tajnego planu działania wspomnianych sił i ich wzmagającego się panowania nad Ziemią, jest na tyle ważny, że każdy z nas powinien o tym wiedzieć i zrozumieć sens prowadzonej gry, w której istotne znaczenie mają technologia i różnorodne mechanizmy kontroli. Messing uważa, że w obecnym okresie transformacji planety i ludzkości można jeszcze wiele zmienić pod warunkiem, że się przebudzimy. Rozmowa z nim przynosi też odpowiedzi na pytania dotyczące prawdziwego duchowego przeznaczenia człowieka oraz tego, w jaki sposób możemy wzrastać w decydującym dla ludzkości i Ziemi momencie.

Udzielony w 2006 roku wywiad został sfilmowany, po czym wydany na DVD. Jest on rozpowszechniany w Holandii oraz wielu innych krajach. Pisarz nie tylko nie rości sobie do niego praw autorskich, lecz jak podkreśla, pragnie by został udostępniony jak najszerszym kręgom odbiorców. Można wykorzystać go zarówno na stronach internetowych, jak i publikować w czasopismach.

Nie sposób nie zauważyć, że niektóre stwierdzenia Marcela Messinga wydają się wybitnie kontrowersyjne – jak choćby dotyczące, bardzo zresztą zdawkowej, oceny wydarzeń w Iraku czy, trudno się oprzeć takiemu wrażeniu – bagatelizujące zagrożenie, jakim dla współczesnego świata jest terroryzm (niezależnie od tego, że walkę z nim, co bezsporne i o czym Messing mówi, wykorzystuje się do ograniczenia wolności osobistej ludzi i swobód obywatelskich).

Ze względu na obszerność prezentowanego materiału początkowo zastanawialiśmy się nad publikacją jedynie jego fragmentów. Zrezygnowaliśmy jednak z takiego zamysłu, nie chcąc narazić się na zarzut manipulacji, który w kontekście wspomnianej kontrowersyjności niektórych wywodów Marcela Messinga zapewne w takiej sytuacji by się pojawił. Dlatego ostatecznie prezentujemy pełną wersję sfilmowanej rozmowy, którą na język polski przetłumaczyła mieszkająca w Holandii Bożena Helfenrath-Porębska. Dodajmy też, że już wkrótce nakładem Wydawnictwa KOS ukaże się polskie wydanie książki Marcela Messinga WWW: Czy się przebudzimy? Redakcja


Kim jest Marcel Messing


Ten holenderski pisarz, religioznawca, filozof i poeta urodził się w 1945 roku w Hadze. Studiował i przez trzynaście lat wykładał antropologię kulturową, filozofię oraz religioznawstwo porównawcze. Następnie był pracownikiem naukowym w Biblioteca Philosophica Hermetica w Amsterdamie.

Często uczestniczy w programach radiowych. Pełni funkcję doradcy przy telewizyjnych realizacjach filmów dokumentalnych z dziedziny religii i mistyki. Napisał wiele książek, artykułów oraz tomików poezji. Jest redaktorem holendersko-belgijskiego czasopisma Inzicht oraz współpracuje przy wydawaniu holenderskiego magazynu Prana. Należy do Klubu Budapeszteńskiego i wraz z innymi wybitnymi członkami tego gremium wygłasza w różnych krajach prelekcje oraz wykłady na temat przemian zachodzących na Ziemi. Służył jako konsultant naukowy w wyprodukowanej przez telewizję holenderską serii programów Via Mystica.

W swoich książkach Messing porusza kwestie religii i duchowości na przestrzeni dziejów, prezentując i łącząc zdobycze mistyki Wschodu oraz Zachodu. Pobierał nauki m. in. od tybetańskich rinpoches.

W języku polskim ukazała się książka Las Wtajemniczenia – opowieść o wyzwoleniu i doświadczeniu mistycznego przekazu (W-wa 1996, Wydawnictwo Eneteia). W 2004 roku na rynku pojawiła się, napisana wspólnie z E. van Ruysbeekiem, Ewangelia Tomasza – zbiór nauk Jezusa opatrzonych poetyckimi i religioznawczymi komentarzami. Latem 2006 nakładem Wydawnictwa KOS została wydana książka Bezdrożny ląd – zbiór esejów odnoszących się do najważniejszych kwestii filozoficznych i duchowych nurtujących współczesnego człowieka.

W latach 1991 – 2001 Marcel Messing mieszkał z żoną Marijke we francuskich Pirenejach, poświęcając się głównie twórczości pisarskiej i prowadząc kursy na temat wewnętrznego wyzwolenia. Obecnie mieszka w Belgii, pisząc książki o sytuacji na naszej planecie oraz nadal nauczając na kursach i seminariach.

Przesłanie Messinga staje się na Zachodzie coraz powszechniejsze. W ciągu ostatnich lat nakłady jego kolejnych książek znacznie wzrosły. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych nauczał on w wąskich grupkach, natomiast aktualnie liczba słuchaczy na jego wykładach i prelekcjach sięga setek osób. Marcel Messing kieruje również holenderską fundacją Lindenhof, zajmującą się pomocą dzieciom w różnych krajach, oraz uchodźcom tybetańskim. W Indiach uczestniczyła ona m. in. w zbudowaniu szkoły dla tysięcy dzieci nie mających żadnych perspektyw na przyszłość.

Wiosną 2003 r. Messing odwiedził Polskę, gdzie oprócz udzielania wsparcia polskim fundacjom pomagającym najmłodszym wygłosił wykład Rewolucja w świadomości: transformacja na Ziemi i możliwość skoku w ewolucji ludzkości. Kolejna wizyta Messinga w Polsce w maju 2004 związana była zarówno z promocją Ewangelii Tomasza, jak i konkretną pomocą polskim dzieciom. W trakcie tej wizyty Meesing odbył serię wykładów i seminariów w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku oraz udzielił wywiadu m. in. dla TVP i Gazety Wyborczej.



Prolog


Załóż, że wszystko, co wiesz, nie tylko nie jest właściwe, lecz że są to bardzo starannie dobrane kłamstwa.


Załóż, że twój umysł wypełniony jest nieprawdą – o sobie, o historii, o otaczającym cię świecie – zaszczepioną przez wpływowe siły, aby ukołysać cię do snu samozadowolenia.


Twoja wolność jest iluzją. Jesteś pionkiem w spisku, a twoja rola, jeśli masz szczęście, ogranicza się do ubezwłasnowolnionej ofiary kłamstwa.


(Charles Paul Freund If History is a Lie: America's Resort to Conspiracy Thinking, „Washington Post”, 19 stycznia 1992.)


* * *


# Panie Messing, witam Pana w studio. Co spowodowało, że napisał Pan tę książkę?


– Tytuł w języku holenderskim: WWW: Worden Wij Wakker? (po polsku: WWW: Czy się przebudzimy?) wskazuje na internet. Nie jest to jedyny temat tej pracy. Głównym wątkiem pozostaje ukryta gra różnych sił na światowej scenie w celu nie tylko opóźnienia duchowej ewolucji człowieka, lecz nawet jej zniszczenia.


Zacząłem zastanawiać się, jak postąpić w sytuacji, kiedy ma się oczy i uszy otwarte, kiedy wiele się widzi i wie, a przy okazji rodzi się pytanie: co to wszystko znaczy? Zbiegiem okoliczności było też, że 11 września 2001 roku, podczas naszego powrotu z emigracji w Pirenejach – z Ariege, który jest moim ulubionym francuskim departamentem – do Brugii w Belgii, dotarła do nas wiadomość o zamachu w Nowym Jorku.


Natychmiast zaczęły rodzić się pytania nie tylko w moim umyśle, ale przede wszystkim – w sercu. Obserwując, zacząłem powoli odkrywać pewne wzorce, schematy, które wskazują na coś całkiem innego niż to, co chce nam udowodnić tzw.walka z terroryzmem. Badania, kontakty, literatura i różne starożytne źródła pomogły mi odkryć zupełnie inną rzeczywistość i w tym właśnie momencie zrodziło się we mnie głębokie przekonanie, że nie mogę stać z boku widząc tyle zła, cierpienia i łez.


Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie mam zamiaru popadać w dualizm i twierdzić, że tu są dobrzy, a tam źli, bo każdy dobry człowiek ma swój cień, a ten którego nazywamy złym, nosi w sobie również światło. Nigdy więc nie możemy twierdzić, że ten jest absolutnie dobry, a tamten absolutnie zły. Obecna walka pomiędzy siłami Światła i Ciemności ma swój początek w bardzo odległych epokach. Postanowiłem o tym napisać, gdyż żyjemy w szczególnym okresie – w czasach decydujących o ludzkiej ewolucji duchowej.


Pod pozorem walki z terroryzmem


# Co chciałby Pan przekazać?


– Istotą tego, co chciałbym przekazać, jest ujawnienie, iż wydarzenia z 11 września to nie tylko zniszczenie wieżowców w Nowym Jorku i walka z terroryzmem, na czym koncentruje się większość. Pragnę uzmysłowić istnienie siatki organizacyjnej, mającej na celu zwalczanie nie jakiegoś konkretnego wroga: mowa tu o wojnie przeciw ludzkości. W wojnie tej obecna jest manipulacja siłami, polaryzacja. Także religie wciągane są w tę grę. Studiowałem antropologię i religioznawstwo porównawcze, stąd też moje zainteresowanie tym tematem i chęć przedstawienia, w jaki sposób używa się poszczególnych religii do określonych celów. W trakcie badań, gdy przyglądałem się tragedii z 11 września, zrodziło się we mnie wiele pytań. Dokonałem też odkrycia, że większość panujących opinii nie odzwierciedla prawdy i dlatego wskazuje na siły, które próbują – np. drogą elektroniczną – wciągnąć ludzkość w elektromagnetyczną pułapkę, w której człowiek traci swą wolność osobistą.


Innym faktem jest istnienie planów, aby zwierzętom i ludziom wszczepić czipy w celu ich podporządkowania. Wszystko po to, żeby niewolniczo służyć wspomnianym już siłom. Temu też podporządkowane są tzw. nowe zarządzenia, ograniczające naszą wolność i prawa, stawiające sobie za cel niby zwalczanie terroryzmu. Na lotniskach jesteśmy kontrolowani przez biometryczny paszport, skan tęczówki, odcisk palca, szeroko stosuje się kamery i komputery – wszystko w celu roztoczenia pełnej kontroli. Tzw. walka z terroryzmem jest odwróceniem uwagi od faktycznego celu, jaki mają zaangażowane w to siły. A jest nim podporządkowanie ludzkości, usidlenie jej za pomocą elektromagnetycznej pułapki i poprzez promieniowanie oraz różne energie, nie wyłączając epidemii, osaczenie jej całkowitą kontrolą.


Nie do tego jednak zostaliśmy powołani jako ludzie i nie taki jest nasz prawdziwy cel. Całym sercem wiem i podkreślam, że sercem, a nie rozumem, iż człowiek jest stworzony, by realizować się duchowo, wyrazić cały swój potencjał duchowy właśnie teraz, w tej fazie ewolucji ludzkości. Natomiast siły, o których była mowa wcześniej, pragną temu zapobiec.


# Brzmi to jak horror. Dlaczego o tym nie wiemy?


– Ponieważ wiedza na ten temat nie jest udostępniana. Podczas pisania swojej pracy korzystałem z 480 źródeł. Były to książki, artykuły, cytaty i strony internetowe. Jest wiele wskazówek mówiących o świadomym uniemożliwianiu dostępu do informacji we wspomnianym zakresie. Nikogo nie oskarżam, ale należy tu wspomnieć o braku zainteresowania ze strony polityków i mediów. A jeśli już ktoś odważy się i poruszy ten temat, traktowany jest cynicznie, albo kpi się z niego i ośmiesza.


# Wygląda to na ignorancję.


– Tak. W istocie rzeczy jest to ignorancja. Na szczęście coraz więcej ludzi, niekiedy zorganizowanych w małe grupy, interesuje się tą sprawą, dostrzegając, o co tu chodzi. Jest to rzeczywiście horror podobny do powieści George'a Orwella Rok 1984, z tą różnicą, że książka Orwella wydaje się bardzo przestarzała w porównaniu z obecnymi możliwościami techniki i taktykami współczesnej elity, próbującej zapanować nad światem. Technika, którą oni operują, jest niesamowicie zaawansowana, począwszy od najnowocześniejszych cray-komputerów w Pentagonie, aż po nanotechnologie. Francuski profesor Jean Pierre Petit, jeden z najsłynniejszych astrofizyków, mówi, że nie zdajemy sobie sprawy z ich know-how, z wiedzy i możliwości tej elity.


# Jaki cel stawia sobie światowa elita? Do czego służy cała ta gra?


– Gdyby oni byli świadomi praw panujących w Kosmosie, praw harmonii, którym nie można się przeciwstawić, nigdy nie zaczynaliby tej gry. I dlatego można tu mówić o ignorancji. Przekonanie, iż arogancją jesteśmy w stanie przeciwstawić się Prawom Kosmicznym, świadczy o ignorancji, życiu w iluzji, złudzeniu, chęci panowania, absolutnej niewiedzy. Są to słowa Buddy, który nauczał, że nasza ignorancja, pożądanie i niewiedza stanowią źródło cierpienia.


Badając dogłębniej skąd bierze się początek tej elity, docieramy do Sumeru. To dzisiejszy Irak, gdzie rozgrywa się finał walki, w którą został zaangażowany cały świat. Wielu zadaje sobie pytanie: co to wszystko ma znaczyć? Irak, dawniejszy Sumer, gdzie Eufrat i Tygrys przypominają o opisanym w Księdze Rodzaju powstaniu świata, stanowi kolebkę najstarszej wiedzy ludzkości. Nawet tę wiedzę próbowano nam odebrać, bombardując muzeum w Bagdadzie. Na szczęście uratowano pewną ilość starych glinianych pojemników i tablic. Amerykanie byli zdziwieni, że znajdowało się tam aż tyle wyrobów z gliny, a ich minister przyznał: I didn't know that they had such a lot of pottery. Wspomniane tablice są starsze niż opowieści o stworzeniu, starsze nawet niż indiańskie mity o powstaniu świata.


Gliniane tablice sumeryjskie i Upadli Stróże


Wszystko o czym teraz mówimy, ma wiele warstw. Media i politycy skomentowali wydarzenia z 11 września na swój sposób i tak nam to przekazali. Trudno jest im spojrzeć na nie inaczej, ale i tam zachodzą zmiany. Zrozumiałym jest, że odkrywanie każdej następnej warstwy, głębsze spojrzenie ukazujące grę, która toczy się za kulisami wydarzeń, może przekraczać nasze wyobrażenia. Stąd też drwina i kpina dziennikarzy komentujących wiadomości o tzw. spisku. Można sobie z tego drwić, ja jednak wiem, że badałem wszystko dokładnie i rzetelnie. Uczono mnie też, aby zawsze najpierw wysłuchać, co mają do powiedzenia ludzie kompetentni w danej materii. Tak właśnie postąpiłem, badając źródła i prace wielu autorów. Wspomniane uprzednio Gliniane Tablice Sumeryjskie czy źródła hermetyczne, jak też esseńskie Zwoje znad Morza Martwego, o jakich niektórzy mówią, że nie były one esseńskie – i tu rozpoczyna się dyskusja – wszystkie te źródła wskazują na teraźniejsze wydarzenia.


Gliniane Tablice zawierają piękną opowieść Enuma Elisz, co dosłownie znaczy Ci z góry. Jest tu mowa o bogach – nie o Bogu – o bogach, którzy w nieujawnionych przez Kościół tekstach apokryficznych nazywani byli Stróżami, a później aniołami, upadłymi aniołami. Jest to określenie błędne. Oni nie upadli, oni przyszli tu z góry, od biedy więc można to też nazwać upadkiem. Mieszkańcy Ziemi określili ich zatem jako Enuma Elisz – Ci z góry, a Kościół nazwał upadłymi. Należy też przypomnieć, że nasze mózgi są porządnie wyprane, a cynizm i drwiny nie świadczą o otwartym i światłym umyśle, gdyż taki umysł bada.


Zacznijmy od faktu, iż całkowicie zapomnieliśmy, że jesteśmy dziećmi gwiazd. Oznacza to, że nasza planeta należy do większej konstelacji gwiezdnej, o czym wiedzieli też dawni astronomowie, jak Kepler, Galileusz i filozof hermetyczny, jakim był Giordano Bruno. Również współczesny naukowiec Stephen Hawking stawia tezę, że Uniwersum (Kosmos) stanowi rodzaj duchowego organizmu. Dawniej powiadano, że planety posiadają duszę, że na innych globach możliwe jest życie. Wspominał o tym też Bruno. Wszystko to zostało przekreślone przez tzw. super-racjonalizm, z punktem kulminacyjnym nazwanym Oświeceniem. Nie chodzi tu o Oświecenie, o którym mówił Budda, lecz o wywyższenie rozumu dosłownie ponad wszystko. Nas wychowano w przeświadczeniu, że aniołowie to jakieś uskrzydlone istoty, dodano do tego opowieści o diabłach i upadłych bytach. Zapomnieliśmy jednak, że Tablice Sumeryjskie zawierają przekaz o Upadłych Stróżachz planety Nibiru, a nie o upadłych aniołach.


Udowadnia to w precyzyjny sposób w swojej fascynującej książce Dwunasta Planeta Zecharia Sitchin, wielki izraelski naukowiec i erudyta. Właściwie jest ona dziesiątą planetą, nazwaną Planetą X, przy czym X oznacza też Wielka Nieznana. Sitchin pisze o tym bardzo przekonująco. A ja pytam jego krytyków: zna pan źródła? Jeśli nie, to nie mamy o czym mówić. Sitchin udowadnia w wielu swoich pracach, że zawsze istniał kontakt z innymi gwiazdami i planetami. Pisze o Nibiru, tej samej, o której jest mowa w Tablicach Sumeryjskich. Wspomina się tam o 200 Stróżach, którzy mieli plan wylądowania na górze Hermon (na Bliskim Wschodzie). Wylądowania! Ludzkość była wtedy na etapie ewolucji zbliżającej się do Homo sapiens. Antropologia zadaje sobie pytanie, w jaki sposób odbyła się mutacja czyniąca z tzw. małpo-człowieka istotę ludzką. To nie temat tej rozmowy, ale przy pomocy Tablic Sumeryjskich możliwe jest wyjaśnienie i obalenie obowiązującej teorii ewolucji, dotyczącej tego właśnie zagadnienia. Wspomniane tablice przekazują, że została dokonana genetyczna manipulacja na ówczesnych mieszkańcach Ziemi – i to dość radykalna. Ukazują one, w jaki sposób łączono plemniki z komórkami jajowymi.


# Kto tego dokonał?


– Kim oni byli? W tekstach jest mowa o „Anunnaki”, co dosłownie znaczy Ci, którzy przyszli z góry.


# Jak mam sobie wyobrazić tych przybyszów?


– To – dosłownie istoty z innych planet. Na ten temat słyszy się dużo niedorzeczności, ale istnieją też poważne badania. Były prezydent Stanów Zjednoczonych, Jimmy Carter powiedział, że nie może się w tej kwestii wypowiadać, ale dla niego te istoty istnieją, są rzeczywiste. W Księdze Rodzaju określa się je jako Synów bogów – Elohim. Elohim oznacza liczbę mnogą, a więc nie Boga, lecz właśnie bogów. W tejże Księdze opisano, że przybyli oni tutaj i współżyli z mieszkankami Ziemi. Powstała wtedy nowa rasa. Księga ta posiada pewne luki w tekście, ale brakujące informacje można odnaleźć w Tablicach Sumeryjskich. Na przykład to, w jaki sposób doszło do wspomnianej krzyżówki. Na Tablicach widoczne są probówki, w których dokonano zapłodnienia, po czym umieszczano płód w ciele kobiety.


# Wygląda to na nowoczesną technikę?


– Tak. Wszystko jest tam obecne. My jednak za wszelką cenę pragniemy zachować nasze dogmaty. Nawet świat uniwersytecki kpi z takiej możliwości, twierdząc, że tylko mieszkańcy Ziemi dysponują pewną wiedzą, co dla mnie osobiście jest raczej marnym rozumowaniem. Wielki filozof i astronom Giordano Bruno powiedział, że nie wyobraża sobie, iż pośród miriadów gwiazd mieszkańcy Ziemi są jedynymi wszechwiedzącymi istotami w całym Kosmosie. Ważny jest zatem otwarty, światły umysł, by móc uświadomić sobie, iż pomiędzy Niebem a Ziemią istnieje więcej rzeczy, niż postrzega oko. Szekspir wyraził to tak pięknie w Hamlecie słowami: There is more between heaven and hell, that you can see Horatius. Moglibyśmy wreszcie zdobyć się na odwagę i na zawsze pożegnać się z aroganckim poglądem, że jesteśmy jedynymi mieszkańcami Uniwersum i że nasza wiedza jest najwyższa.


Tablice Sumeryjskie udowadniają istnienie znacznie bardziej zaawansowanej wiedzy. Przecież na tyle pytań wciąż nie znamy odpowiedzi. Kto zbudował Baalbek? Jak powstały piramidy? Wiele idei dotyczących ich budowy bardzo łatwo obalić. Nikt jednak nie odważy się o tym mówić otwarcie. (Nie wiadomo, kogo tu ma na myśli Messing. Przecież o budowie tych piramid odważył się mówić otwarcie Alan F. Alford w książce Zagadka dwunastej planety wydanej w Polsce w roku 2001 – przyp. Z. Ch.). To kwestia prestiżu, ambicji, ważnych stanowisk, statusu. Człowiek znalazł się w pułapce, chyba najtrafniej opisanej przez Goethego, który należał do wtajemniczonych. W Fauście przedstawia on arogancję człowieka, który szuka i nie znajdując na wszystko odpowiedzi, udaje się po pomoc do szatana Mefistofelesa. Chcąc otrzymać odpowiedź, decyduje się na podpisanie cyrografu własną krwią. Prawie nikt nie wie, co to znaczy. Do podpisania paktu z diabłem potrzebna jest krew. Mówią o tym też Tablice Sumeryjskie – po prostu musisz oddać część siebie.


Pierwsze, co Upadli Stróże przekazali człowiekowi, to metody walki, magię, okultyzm. Następnie – nie stosujemy tu chronologii, ale hierarchię ważności – pojawiła się potrzeba ustanowienia monarchów. Dalsze informacje uzmysławiają nam, dlaczego monarchowie mają tak duży wpływ, taką władzę, dlaczego są tytułowani jako Wysokość – dotyczy to Enuma Elisz (Ci pochodzący z góry). Dlaczego używa się w stosunku do nich liczby mnogiej, z jakiego powodu obowiązują takie, a nie inne rytuały, dlaczego są bogaci, jeżdżą w złotych karocach, mieszkają w pałacach i mają nadal tak duży wpływ na rządy. Badając korzenie monarchii należy dodać, że z 43 prezydentów Stanów Zjednoczonych 34 miało w żyłach królewską krew. Można o tym przeczytać w książce Peerage, która zawiera informacje o pochodzeniu domów królewskich. To, że dysponują takimi wpływami, ma swe podłoże w specjalnym kodzie zawartym w DNA. O tym również informują wspomniane Tablice.


# Z którego wieku pochodzą Tablice Sumeryjskie?


– Na ten temat istnieją różne opinie. Niektórzy twierdzą, że z III – V tysiąclecia p. n. e. Być może są one jeszcze starsze. Niektórzy badacze przypisują im pochodzenie z czasów poprzedzających Atlantydę, o której pisał Platon w swoich dziełach Kritias, Timajos i Fedon. Jest to więc bardzo stara wiedza.


Tablice Sumeryjskie mówią o Upadłych Stróżach. Drugim źródłem, też już wcześniej wspomnianym, są Esseńskie Zwoje znad Morza Martwego, które opisują ostateczną walkę pomiędzy Synami – my możemy dodać, że również Córkami – Ciemności i Światła. Upadli Stróże to demony, aniołowie, którzy utracili swój cel, istoty o wielkiej mocy, które przeszczepiły się na rodzaj ludzki.


# Czy miało to wpływ na rozwój genetyczny?


– Tak. Księga Rodzaju, jak też późniejsze księgi biblijne opisują zniszczenie gigantów. Była to ingerencja z zewnątrz. Rasa ta odznaczała się fizyczną siłą i miała ogromną wiedzę, lecz zagrażała dalszej ewolucji. Opowieści biblijne więc (Biblia pochodzi od słowa bibloi i znaczy księgi) nie są alegoryczne, lecz dosłowne. Opisują one bardzo dokładnie czasy przed potopem, przed Atlantydą i po niej. Podobne informacje można znaleźć w Zwojach znad Morza Martwego, jak też w źródłach hermetycznych. W moich książkach cytuję rozmowę Hermesa Trismegistosa – jest to greckie imię egipskiego mędrca, wtajemniczonego Tehuti – z Asklepiosem. Mówi on o Upadłych Stróżach, demonach, którzy na końcu czasów wygenerują chaos. Powinniśmy się więc przebudzić i dojrzeć, uświadomić sobie, co tak naprawdę się dzieje. Chcę tu też wspomnieć szamana Zulusów Credo Mutwę – na szczęście on i jego piękne książki są coraz bardziej znane. Jedna z nich to The song of the Stars (Pieśń gwiazd). Jej autor nie tak dawno powiedział, że obecnie wszyscy powinniśmy wiedzieć to, co w dawnych czasach znali tylko wtajemniczeni. Mianowicie, że Chitauri (czyt. szitauri) tzn. Upadli Stróże, którzy przeszczepili się na rodzaj ludzki, chcą teraz zapanować nad Ziemią, nawet kosztem wyniszczenia połowy ludzkości przy pomocy techniki, różnych taktyk i praktyk, o których większość z nas nigdy nie słyszała.


Dawna wiedza a czasy teraźniejsze


Dochodzimy tu do pytania: co tak naprawdę dzieje się na Ziemi? Zawsze czułem się spokrewniony z kulturą Indian. Nie mam na myśli tylko Majów, którzy dysponują najstarszym kalendarzem, lecz także szczep Hopi, Irokezi, Seneka, Majowie, z którego pochodzi mój kolega antropolog Carlos Barrios z wtajemniczonego Klanu Orła. Podróżuje on po świecie informując, że nie uczestniczy w żadnej grze, lecz mówi o wszystkim tak, jak jest. Ludzkości pozostały najwyżej 3 – 4 lata, aby wybrać drogę Światła i Mądrości, w przeciwnym razie Ziemi grozi poważne niebezpieczeństwo. Przywódcy różnych plemion Indian, nasi Czerwonoskórzy Bracia, których niszczyliśmy i poniżaliśmy, także w literaturze; ludzie o ogromnej wiedzy i mądrości ostrzegają nas zgodnym chórem, że w najbliższych latach ludzkość i Ziemia będą przechodziły przez proces oczyszczania, którego przebieg może być chaotyczny i bolesny. Stopień oczyszczenia będzie uzależniony od naszych myśli, słów i uczynków. Czasy teraźniejsze nazywają oni Znakiem Wielkiego Niedźwiedzia z symbolem niedźwiedziej łapy, która tworzy linie bardzo podobne do kodu kreskowego, obecnego na każdym produkcie – i twierdzą, że (jeśli nie stawimy czoła niekorzystnym zjawiskom – przyp. red.), wówczas nadejdzie czas III wojny światowej. Może później powrócimy do tego tematu, aby stwierdzić, co to ma wspólnego z czipem.


Indianie o tym wiedzą, Tybetańczycy, z którymi często spotykałem się w ich klasztorach, również. Także niektóre ugrupowania chrześcijańskie zdają sobie z tego sprawę.


Spójrzmy na Apokalipsę jako na księgę wtajemniczenia, a nie własność pewnych ugrupowań, które je interpretują w sposób sektaryczny, wskazując, że ty zostaniesz uratowany, a ty nie. To nie o to chodzi. Zawiera ona mnóstwo informacji. W treści jest spokrewniona z wiedzą zawartą w hinduskich księgach Puranach (Księgi Starszych). Istnieje przypuszczenie, że Jan Apostoł (…) pozostawał w pewnej mierze pod wpływem starej wiedzy hinduskiej. Tekst ten opisuje nasze czasy. Planeta Ziemia cierpi, ma miejsce coraz więcej wojen i katastrof, nasilają się eksplozje wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami, klęski ekologiczne, wzmagają się erupcje Słońca. Jednym słowem panuje niepokój. Już Jezus, Wielki Mistrz, mówił, że na końcu cyklu, w języku greckim wyrażonym jako aion, (w języku polskim – eon) wszystkie te znaki będą widoczne, lecz ludzie, nie zważając na to, będą się weselić.


Do wszystkich wcześniej wymienionych wizji religijnych Indian, Puran i słów Jezusa chciałbym jeszcze dodać bestseller Johna Perkinsa. Perkins dawniej należał do tych, którzy decydują o losach innych. Zna strategie i taktyki ogromnych koncernów, wie, w jaki sposób niszczone są niektóre kraje, jak bogate państwa wzbogaciły się wykorzystując ubogich ludzi w innych regionach świata. Ostrzega i nawołuje,abyśmy się przebudzili, bo w przeciwnym razie może być za późno. Jednocześnie podkreśla, że możemy jeszcze dużo zrobić. W swojej książce przekazuje jednakowo brzmiące opinie Indian, aborygenów i innych pierwotnych szczepów. Wszyscy oni potwierdzają szczególny okres przemian, w jakim znajdujemy się my i Ziemia. A dlaczego?


Podobnie jak pory roku, nasza planeta przechodzi swój cykl. Dawni mędrcy zdawali sobie z tego sprawę. Pitagoras wiedział, że wszystko ma swoją miarę i liczbę. Obecny okres to zima, innymi słowy Kali yuga. Nie jest to, jak sugerują niektóre ugrupowania New Age coś, co stanie się samo, a my nie musimy nic robić, bo era Wodnika i tak nadejdzie. Nie, przemiana ta należy do szczególnych i wiele znaczy. Układ Słoneczny przechodzi przez 12 znaków zodiaku. Okres taki trwa 25920 lat, a każdy obieg przez jeden znak zodiaku to 2160 lat. Obecnie znajdujemy się w znaku Wodnika.


Jak już wspomniałem, metamorfoza ta ma charakter szczególny. Hindusi określają ją jako Maha yuga lub Kalpa, co oznacza głęboką, fundamentalną przemianę. Każdy z nas, bez wyjątku, to odczuje. Dlaczego? Bo to dla nas szansa wzrostu duchowego i przejścia Ziemi na poziom wyższej wibracji. Ewolucja człowieka – który staje się coraz bardziej świadomy, któremu nieobca jest refleksja i który rozwija swoje prawdziwe cechy, takie jak: współczucie, miłość, uczciwość, współpraca – poddana zostanie próbie, zanim postawi się ten ważny krok w ewolucji.


Obecni na naszej planecie Upadli Stróże są często przedmiotem kpin i żartów, podczas gdy mędrcy z dawnych czasów nigdy sobie z nich nie drwili. Te istoty, pod pretekstem np. walki z terroryzmem, mogą zrobić całkiem coś innego – wtargnąć do ludzkiego organizmu i wszczepić nam najważniejszy, tzw. najwyższy kamień. Posługują się one schematem piramidy, a jest nim czip. Ma się to stać w ciągu 3 lat, a celem tego jest uczynienie z człowieka niewolnika. Taka operacja – kontrolowana przez systemy satelitarne GPS i cray-komputery – będzie miała ogromny wpływ na ludzki organizm. Wszystko to wydaje się tak niewyobrażalne, iż większość nie jest w stanie tego pojąć i potraktować poważnie.


# Jaki jest cel tego niewolnictwa i komu ma to służyć?


– Istoty, które postrzegają innych jako przedmiot, nad którym można zapanować i wykorzystać go do własnych celów, same cierpią. Właśnie od buddystów nauczyłem się tego, aby żywić dla nich współczucie. Byty te nie omieszkają sprowokować nowych wojen i wyniszczyć miliony ludzi. Kiedy przyglądamy się wojnom, temu w jaki sposób do nich dochodziło i nadal dochodzi, okazuje się, że historia jest pełna kłamstw, a człowiek, być może okazuje się mniej winny, niż można by przypuszczać, i jest niesamowicie manipulowany. Wciąż na nowo wywołuje się się konflikty wojenne, nowe Pearl Harbor, aby stwarzającym te konflikty siłom umożliwić zdobycie władzy i bogactwa, przy czym wyniszczenie ludzi i przyrody wydaje się czymś dozwolonym. To według mnie rzecz niedopuszczalna. Każdy człowiek ma swój cel, choć nie mówi się o tym w szkołach ani na uczelniach. Wprawdzie istnieją jeszcze ogólnie przyjęte, przestarzałe opinie, że takie cele nie istnieją, lecz w istocie jest inaczej. I to nieprawda, że najpierw trzeba należeć do jakiegoś stowarzyszenia, grupy albo kościoła, by znaleźć swój cel. Nie, każdy może to odkryć w swojej świadomości, myśląc, zastanawiając się, badając po prostu życie. Istoty, które nie chcą, aby człowiek rozwijał się bardziej niż one same, z wymienionych wcześniej pobudek są gotowe uczynić wszystko, aby przeszkodzić w ewolucji ludzkości. Temat ten jest znany od dawna. Przypomnę opowieść z Iranu, dawnej Persji, w której Ormuzd i Aryman walczą ze sobą; czy też Augustyna, który opisuje Miasto Boga skonfliktowane z miastem Upadłych Stróżów. A w Bhagawadgicie przedstawionazostała walka pomiędzy dwoma rodami, Pandawa i Kaurawa, która trwa aż do momentu transformacji.


Osobiście nie należę do żadnego kościoła, ale uważam Biblię za źródło głębokiej wiedzy i wielkiej mądrości. Jest w niej np. mowa o lucyferze. Lucyfer to serafin, niekiedy nazywany cherubinem. Chociaż dla nas jest to materia trudna do pojęcia, stare źródła podają, iż są to istoty o ogromnych możliwościach, bardzo rozwinięte, potrafią np. tworzyć całe planety. Zostały stworzone, aby żyć i tworzyć w wolności i miłości. Jednak ta wolność umożliwia im wybór, aby pójść inną ścieżką i np. zacząć preferować władzę i odmienną drogę ewolucji.


Indianie Hopi powiadają, że pewna kategoria ludzi traci głowę i spada w przepaść. Podobnie pewien rodzaj istot gwiezdnych stracił głowę i pomyślał, że może odłączyć się od praenergii Miłości, którą oblekliśmy w obraz i dla której wybudowaliśmy kościoły, synagogi, świątynie i meczety. Według mnie, każdy ma prawo wyznawać swoją prawdę i religię, lecz praenergia Miłości – znana mistykom i przebudzonym, osobom oświeconym – jest bezosobowa, wszechobecna i wszystkotworząca. Bez niej po prostu nie można istnieć! A więc, jeśli jakaś gwiezdna istota chce się odłączyć od praenergii i iść inną drogą, realizować swoje cele, będzie to przez pewien czas możliwe, lecz ostatecznie prowadzi do katastrofy.


# Panie Messing, chciałabym jeszcze powrócić do historii Ziemi i duchowej ewolucji ludzkości, która jest z tym związana. Czy mógłby Pan coś dodać na ten temat?


– Jeżeli chodzi o Ziemię, przechodzi ona swój cykl rozwojowy i my nie mamy na to wpływu. Wiosna i lato są naturalnymi zjawiskami, a przebieg ewolucji wskazuje na znaczący skok w rozwoju. Oznacza to przejście do wymiaru duchowego, gdzie materia nie odgrywa już przewodniej roli, ale są siły, które chcą temu zapobiec. Nasuwają się pytania. Czemu nic na ten temat nie wiemy? Co dzieje się z Ziemią? Dlaczego Majowie mówią o czwartym i piątym wymiarze, a szczep Hopi o ognistym słońcu i ogromnej wodzie, które nas dotkną, aby przejść w nową fazę rozwoju?


Ci, którzy przyszli z góry. Nowe spojrzenie na historię


Chciałbym powrócić do Sumeru. Upadli Stróże przybyli na Ziemię. Okres ten opisany jest w apokryficznej księdze Henocha, odkrytej na nowo przez wolnomularza o 33 stopniu wtajemniczenia, co oznacza, że był znawcą tej materii. Jego nazwisko brzmi Bruce. Księga ta jest spokrewniona z Tablicami Sumeryjskimi.


Okazuje się, że Upadli Stróże szukali robotnika, niewolnika. Dlaczego? Ich planeta – Nibiru, opisana w Tablicach, znajdowała się w wielkim niebezpieczeństwie. Groziła jej zagłada, której jednak można było zapobiec. Jeżeli chodzi o krytyczną sytuację, która obecnie dotknęła Ziemię, słyszy się propozycje niektórych naukowców, aby krąg atmosferyczny wokół planety wypełnić sproszkowanym złotem w celu ochrony przed niektórymi kosmicznymi promieniowaniami, umożliwiając w ten sposób dalszą egzystencję. Jakbyśmy na nowo słyszeli słowa Anunnaki z Sumeryjskich Tablic, gdyż bogowie, nazwani Stróżami, mieli jeden problem: potrzebowali złota, aby je sproszkować i wypełnić nim krąg atmosferyczny wokół Nibiru, jak też do jeszcze innych celów.


# Przepraszam, że przerwę, ale znany jest fakt, że planeta Nibiru za parę lat znajdzie się bardzo blisko Ziemi.


– Jestem pewien, że Ministerstwa Obrony Narodowej wielu krajów o tym wiedzą. Uważam za niewłaściwe, że się o tym nie informuje. Dobrze byłoby mówić na ten temat otwarcie i uświadomić ludziom, że ów glob ma wielki wpływ na nasz klimat i pole magnetyczne. Tablice Sumeryjskie również wspominają o dużym wpływie Nibiru na Ziemię. Teraz jednak niewiele się o tym mówi. Jedynie Sitchin i paru innych poruszyli ten temat.


Powracam do Nibiru, co niektórzy wymawiają: Niburu. Bogowie – Stróże szukali niewolników, gdyż nie chcieli już pracować w kopalniach.


# Czynili to dla złota?


– Tak. Nie są to bowiem istoty niewidzialne, lecz zmaterializowane. Mówi też o nich Biblia. Dysponują one możliwościami zmieniania swojej postaci, w zależności od stopnia rozwoju, lecz muszą również pracować, co nie za bardzo im się podoba. Zaapelowały zatem do wyższych bogów, czy nie mogłaby zostać stworzona istota, która wykonywałaby tę pracę za nich. Postanowiono stworzyć lulu, co dosłownie znaczy istota skrzyżowana. Rozpoczęto poszukiwania na obszarze sięgającym aż dzisiejszej Tanzanii, gdzie znaleziono największą ilość szkieletów pochodzących z okresu przejścia do stadium Homo sapiens. Należy dodać, że chodzi tu właśnie o obszar przebywania Anunnaki.


# Jest on nazywany „kolebką gatunku ludzkiego” …


– Tak. Odkryto, że właśnie tam miał miejsce nagły skok w ewolucji ludzkości, znaczący rozwój świadomości człowieka, jego autorefleksji. Dotyczyło to też znaczących zmian w wyglądzie fizycznym. Wszystko to można znaleźć na Tablicach Sumeryjskich. Użyto więc istot, które były dość podobne do człowieka – antropoidów, aby skrzyżować je z plemnikami bogów. Mowa o siedmiu boginiach, które zostały zapłodnione (na Tablicach widoczne są probówki), jak też o technice umożliwiającej człowiekowi rozmnażanie się. Księga Rodzaju opisuje znaną historię Ewy, kobiety, która potrafi rodzić dzieci, wprawdzie w bólu, co nie stanowi żadnej kary. Lecz popełniono błąd, gdyż w ewolucji możliwe jest całkowicie bezbolesne rozmnażanie się człowieka. Na ten temat można by zresztą dużo powiedzieć, ale zrobimy to przy innej okazji.


Mimo że popełniono błąd, udało się ostatecznie stworzyć nową istotę, która sama potrafiła się rozmnażać, stwarzać nowe lulu. W Księdze Rodzaju opisany jest raj, ogród bogów. Podkreślam – ogród bogów; dodajmy, ogród doświadczalny bogów, w którym brakowało człowieka – robotnika, po hebrajsku szomer. W Sumerze nazywano go lulu, co dosłownie znaczy: niewolnik. Chciałbym tu nawiązać do wspaniałego DVD Brama Vermeulena, który pod koniec swojego życia odkrył i zrozumiał, w jaki sposób zostaliśmy okłamani.


# Mówi Pan o programie zatytułowanym „Na Początku”?


– Tak. Niestety autor już nie żyje, a chciałbym z nim na ten temat porozmawiać. Nie wspomniał on np. o prawdziwym celu pierwotnego człowieka, który został użyty do wspomnianej już krzyżówki. Ta istota antropoidalna miała wysokie przeznaczenie, które powinno rozwijać się na drodze stopniowej ewolucji. Została ona jednak uszkodzona, przerwana. Jak już wcześniej wspomniałem, motyw ten można znaleźć w źródłach wszystkich starych tradycji, a to oznacza, że nasze DNA i nasza przyszłość są w niebezpieczeństwie.


A więc lulu się udał. Należy jednak pamiętać …


# To my jesteśmy „lulu”?


– Taki był plan, lecz na szczęście przebudzamy się. Powstała całkiem nowa rasa – rasa niewolników. W całej historii ludzkości mamy do czynienia z fenomenem podbijania ludów i tworzenia z nich poddanych. Nie dotyczyło to tylko czasów kolonialnych. Ciągle jest w nas coś, co chce sobie podporządkować innych, lecz – zaznaczam – nie jest to integralny element naszej pierwotnej natury. Coś z nami uczyniono.


Stare teksty mądrości mówią, że Wszechtworząca Siła próbuje doprowadzić całe stworzenie do początkowej harmonii, która została zakłócona przez Upadłych Stróżów. Oznacza to walkę. Zostaliśmy stworzeni, aby w drodze równomiernej ewolucji wykonać skok do wymiaru duchowego. Proces ten pięknie opisano w starych źródłach Indii, Puranach – w Bhagawadgicie, co oznacza Pieśń Pana. Kriszna naucza tam, jaki jest nasz prawdziwy cel, jeśli ukończymy cykl ewolucji biologicznej, która teraz częściowo została zakłócona, a walka ta trwa już od wielu, wielu lat.


# Czy to oznacza, że obecnie są podejmowane próby wywierania wpływu na naszą biologiczną ewolucję i hamowania dalszej ewolucji duchowej?


– Tak! Dochodzimy teraz do najważniejszego problemu. Dziedzicami Anunnaki pozostają obecne rody królewskie, co wcale nie oznacza, że wszystkie one są złe. Istnieje jednak pewna linia opisana na Tablicach Sumeryjskich, która próbuje na nowo uczynić z ludzi niewolników, podobnie jak za dawnych czasów. Wspomniałem już na początku naszej rozmowy, że 34 prezydentów Stanów Zjednoczonych miało pochodzenie królewskie; byli oni spokrewnieni nawet z brytyjskim Domem Królewskim. Widać tu tzw. karmiczne, dotyczące przyczyny i skutku, powiązania między Stanami Zjednoczonymi a Britannia rules the waves, angielskim Domem Królewskim. Prezydent Bush jest 13 kuzynem królowej Elżbiety. Powiązania genetyczne są więc bardzo stare.


Wiadomo, że istnieje 13 linii pokrewieństwa. Ta liczba ciągle się powtarza. Buddzietowarzyszyło 12 najbliższych uczniów, Jezus był otoczony 12 apostołami, król Artur 12 rycerzami, w Średniowieczu Krystian Rosenkreuz miał 12 wtajemniczonych. Istnieje tu związek z energią 12 znaków zodiaku. A tych trzynaście, można by powiedzieć, przeciwstawnych rodzin tworzy siłę, która próbuje powstrzymać trzynastostopniową ewolucję człowieka. Ogólnie przyjmuje się, że liczba 13 przynosi nieszczęście. Prawda jednak wygląda tak, że jest ona liczbą szczęśliwą, tylko że istnieją siły przeciwstawne, które próbują temu przeciwdziałać. Za przykład mogą tu posłużyć choćby Himmler i Hitler – obaj byli otoczeni 12 magami.


Używane są więc siły przeciwne w celu zakłócenia trzynastostopniowej ewolucji, która umożliwia nam wzniesienie się ponad dwanaście znaków zodiaku. Dlaczego? Dwanaście energii kosmicznych ma wpływ na ludzkie ciało, jesteśmy otoczeni aurą z dwunastoma otworami, w Apokalipsie opisano Jeruzalem z 12 bramami – to jest nasze ciało – posiadamy 12 nerwów mózgowych, w organizmie Homo sapiens funkcjonuje wiele dwunastostopniowych kodów, a my mamy przejść na poziom trzynasty. W gnozie mówi się w takich przypadkach o aionie (eonie), który funkcjonuje ponad czasem/przestrzenią, a więc uwalniamy się od czasu/przestrzeni. W chrześcijańskim misterium nazywa się to siłą Chrystusa, mocą, która jest w nas, w naszym sercu. Przy pomocy tej trzynastej siły możemy przetransformować nasze ciało i uwolnić się od biologicznej ewolucji. Tym samym uwalniamy się od DNA, wszczepionego nam przez Upadłych Stróżów. Oni o tym wiedzą. Są świadomi, że w momencie, gdy człowiek się rozwinie, dotrze do wymiaru duchowego i będzie żył miłością, wzniesie się ponad nich.


# Stracą władzę nad nim?


Tak, nie będą już mogli panować. Co się robi w takim przypadku? Można wykorzystać np. walkę z terroryzmem i poza kulisami błyskawicznie przeprowadzić swój plan.


Jest rok 2006. Załóżmy, że jeśli Majowie i inni prorocy nie zajmowali się przepowiadaniem głupstw, choć niektórzy mogą tak myśleć, to do oczekiwanego przełomu pozostało tylko 6 lat (w tym momencie są to niespełna cztery lata – przyp. red.). Co więc można zrobić, by nie doszło do przepowiedzianej transformacji? Aby zapobiec realizacji planu, stosuje się najwyższą część piramidy, która widoczna jest na dolarze. Proszę przyłożyć lupę i powiedzieć, czy miło się pani zrobi od obrazu tego wszechwidzącego oka. W dzisiejszych czasach elektronika jest tak dalece zaawansowana, że trudno to sobie wyobrazić przeciętnemu laikowi. Ukoronowanie tego – wszechwidzące oko – widoczne jest nie tylko na dolarze, lecz także we wszystkich systemach kontroli. Realizuje się bardzo podstępny plan. Niekiedy mam wrażenie, że ci, co go wymyślili, myślą o ludzkości, jakby była ona ślepa lub upośledzona i nawet nie zauważy, co w istocie się dzieje. Wszystko zostało dokładnie zaprojektowane. Towary i zwierzęta muszą być oznaczone czipem wg. tzw. metody RFID. Unia Europejska już o tym zdecydowała poza naszymi plecami.


Jaką wartość ma w tym przypadku demokracja? Tak często mówi się o możliwości wpływu mieszkańców na decyzje Unii – a o tym nikt nie słyszał. Plan został ustalony. Następny krok znają tylko wtajemniczeni, bo jest to otoczone wielką tajemnicą. A chodzi o to, aby wszczepić ludziom czipy i ponownie uczynić ich niewolnikami, którzy będą wykonywać różne brudne roboty. Patrząc na to wszystko, współczuję snującym takie plany, a niekiedy, bo nie udaje mi się to zawsze, potrafię poczuć do nich miłość, gdyż czyny te wspierają się na fundamentach głębokiej niewiedzy i ignorancji. Nie można działać przeciwko uniwersalnej Miłości. Nie można też pokonać ludzi, którzy podążają drogą Światła i żyją Nim. Nie posługują się walką, działają przez uświadamianie i ukazywanie tego, co się obecnie dzieje.


# Kim oni są?


– Na całym świecie jest wielu pięknych ludzi i ugrupowań, nawet nie związanych z jakąś religią. Ludzi ujawniających kłamstwa, chroniących przyrodę, zdecydowanych współpracować, aby umożliwić transformację, nawołujących innych do przebudzenia się z letargu. Dla mnie WWW znaczy Worden Wij Wakker? (Czy się obudzimy?). Nie poddajmy się strachowi, lękowi. WWW world wide web ma też swe dobre strony. Ja podkreślam przede wszystkim wartość przebudzenia się, bo nie zostało nam już zbyt dużo czasu. Słucham takich ludzi jak np. Retyi z Węgier, który jest współpracownikiem obserwatorium astronomicznego lub płaczącego Credo Mutwy, czy Davida Icke'a i dr. Andreasa van Bulow – byłego ministra technologii z Niemiec, który jako jeden z pierwszych zaczął ostrzegać przed tym, co dzieje się za kulisami wydarzeń. Mam również na myśli profesora religioznawstwa Davida Griffina oraz innych religioznawców i filozofów, którzy znają ukryty plan całej gry i zwracają uwagę na ten temat. Wtedy myślę, że są to przecież ludzie trzeźwo myślący, którzy zbadali ten problem, są świadomi sytuacji i nie kierują się pobudkami egoistycznymi czy ambicją. To właśnie oni nas gromko ostrzegają. Dodam do tego grona jeszcze wspomnianego wcześniej Johna Perkinsa, który kiedyś był częścią światowej elity, a teraz nawołuje: Pozostało jeszcze tylko parę lat, ale jesteśmy w stanie dużo zmienić. Ja też jestem o tym przekonany, w innym przypadku bym milczał.


# A więc powinniśmy się przebudzić?


– Tak, przebudzić się.


# Aby nie ulec ciemnym siłom, chcącym ponownie nas powstrzymać …


– ...przed uczynieniem tego skoku i stania się tym, kim w istocie jesteśmy. Musimy tylko zrozumieć naukę Chrystusa, który mówi w Ewangelii Tomasza: Królestwo Niebieskie jest w was. W logionie 50 mowa jest o naszym prawdziwym pochodzeniu. Przybyliśmy ze Światła. A profesor Fritz Albert Popp powiedział, że każda komórka naszego ciała to potencjalne światło i taniec światła. Znaleźliśmy się jednak w materii i zapomnieliśmy o tym. Teraz mamy możliwość przetransformowania naszego ciała fizycznego na ciało świetlne. Choć wydaje się to bajkowe, bajki wciąż tworzy się po to, aby stały się rzeczywistością. My przyszliśmy ze Światła, takie jest nasze pochodzenie i żaden Upadły Stróż nie będzie w stanie tego odebrać człowiekowi żyjącemu Miłością. Może odebrać mu jedynie jego ciało fizyczne, bo Miłości nie da się powstrzymać.


Nowy Porządek Świata


W mojej książce mówiłem o dehumanizacji (odczłowieczeniu). Chciałbym zacząć od Roku 1984 Orwella. Jest tam mowa o Ministerstwie Prawdy, które w rzeczywistości powinno nosić miano ministerstwa kłamstwa. Wolność okazuje się niewolnictwem i kłamstwo wydaje się być najlepszym środkiem, aby to niewolnictwo zrealizować. Wszechwidzące oko u Orwella to ekran, który kontroluje każdego tak, że nikt nie może wykorzystywać swojego potencjału twórczego.


Kiedy przyjrzymy się Nowemu Porządkowi Świata, automatycznie widzimy to wszechwidzące oko, wszystko kontrolujące oko, dosłownie big brother is watching you. Czy to nie zastanawiające, że po 11 września w błyskawicznym tempie uchwalono nowe ustawy i zarządzenia ograniczające osobistą wolność człowieka (privacy)? Nikt się nawet nie zorientował, jak szybko zostały one podjęte, a wszystko to działo się pod hasłem: dla waszego bezpieczeństwa. Drugie, niemniej oszukańcze stwierdzenie brzmi: Jeśli nie masz nic do ukrycia, to nie musisz niczego się obawiać. Oficjalnie mówi się o transparentnym człowieku, a robi wszystko, aby człowieka sparaliżować. W międzyczasie instaluje się kamery, gdzie się tylko da, żeby o każdym można było się wszystkiego dowiedzieć. Londyn jest najlepiej zabezpieczonym miastem, jeżeli chodzi o kamery. Czy uchroniły one przed atakiem terrorystycznym? Nie. Stany Zjednoczone wprowadziły paszporty biometryczne, produkowane przez ogromne i wpływowe koncerny, które są ściśle powiązane z przemysłem zbrojeniowym. Zmusiły też Europę do zastosowania biometrii w paszportach, na lotniskach i w bankach informacji.


To naprawdę szokujące, kiedy czyta się o już zrealizowanych planach. Zastanówmy się, co oznacza ten Nowy Porządek Świata. Przyglądając się dokładniej stwierdzimy, że stanowi on próbę przeciwstawienia się naturalnemu porządkowi, istniejącej harmonii, która buduje fundament całego stworzenia. Właściwie można tu mówić o próbie zniszczenia przy pomocy demonicznych sił naturalnego porządku istnienia. Da się to najszybciej zrealizować odbierając człowiekowi jego człowieczeństwo, a jak już wspomniałem, służy do tego czip.


Przypomnijmy tu, iż wynalazcy czipa byli idealistami. Myśleli, że swoimi wynalazkami pomogą ludzkości – umożliwią połączenia uszkodzonych nerwów lub wspomogą osłabiony słuch. Tak działo się do momentu, kiedy Karl Sanders, który pracował dla CIA, odkrył plany dotyczące wszczepienia czipów każdemu człowiekowi. Podobnie, jak prof. Petit, odkrył on cel tzw. Nowego Porządku Świata i również twierdzi, że jest nim dehumanizacja człowieka i wykreowanie przy pomocy czipa nowego niewolnika.


Dotychczas były znane czipy wielkości ziarenka ryżu. Obecnie jednak najnowocześniejsza technologia, tzw. nano-technologia, jest w stanie wyprodukować czipa wielkości jednej miliardowej części metra (a póki co produkowane są nowoczesne czipy wielkości połowy ziarnka piasku – przyp. Z. Ch.). W porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi wynalazkami, takimi jak telefon, telewizja, komputer, internet, samoloty, rakiety – nano-technika stanowi prawdziwą rewolucję. Będzie ona miała wpływ na całe życie człowieka. Stworzony został już mikroskopijny płynny nano-czip.


Proszę sobie wyobrazić plan odczłowieczenia człowieka. W Europie trwają prace nad ustawą – nikt nie przygląda się jej detalom, wydrukowanym często małymi literkami – która zakłada, że w przypadku pandemii, każdy obowiązkowo musi zostać zaszczepiony. Nie wspominam nawet o bardzo szkodliwych konsekwencjach stosowania szczepionek. Potwierdzające to dowody można odnaleźć w gruntownych badaniach przeprowadzonych przez profesora Horowitza. Robi się jednak wszystko, abyśmy się o tym nie dowiedzieli. Prof. Petit z Francji, człowiek o wielkim autorytecie, uważa, że istnieją gotowe do realizacji plany, aby każdą szczepionkę wyposażyć w mikroskopijny, płynny nano-czip. I nikt się w tym nie zorientuje. Natomiast na pewno to odczuje, gdyż przy pomocy systemu GPS (Global Position System) w połączeniu z cray-komputerami w Pentagonie, Brukseli czy gdzie indziej, będzie można każdego wziąć pod lupę i zbadać.


# Czyli mieć na niego wpływ.


– Dokładnie. Człowiek nie ma już wtedy nic do powiedzenia, przestaje być właścicielem swojego ciała. Nasz układ hormonalny jest całkowicie uzależniony od wibracji i energii. Jeśli można mieć na niego wpływ, np. przy pomocy czipa, powstanie człowiek-robot. Są już naukowcy, którzy otwarcie o tym mówią. Na przykład Kavin Warwick z Anglii, który – wspierany przez wielkie firmy internetowe – otwarcie propaguje stworzenie skrzyżowanej istoty człowieka-robota, w którego przypadku czip i komputer odgrywałyby ważną rolę. Coraz częściej przedstawia się to w filmach i grach wideo jako świetlane perspektywy i możliwości.


Projekt TIA


Gdy mówię o Nowym Porządku Świata, organizacji uformowanej na wzór piramidy, a dokładnie o jej wierzchołku z wszechwidzącym okiem, który usiłuje uczynić z ludzi niewolników, spontanicznie przychodzi mi namyśl projekt TIA. T I A – to skrót od słów Total Information Awareness. Zauważmy, że słowo total związane jest z tragiczną przeszłością Europy. Ten projekt wiceadmirała Johna Poindextera, później ważnego doradcy prezydenta USA (za kadencji Busha – przyp. red.), poddano krytyce. Jego symbolem była okazała piramida z umiejscowionym na szczycie wszechwidzącym okiem, a wokół niej napis po łacinie: wiedza to władza. Krótko mówiąc, plan ten już istnieje i jest w toku realizacji, a jego główny cel to pełna kontrola nad mieszkańcami całej Ziemi. Używa się do tego wielu technik, ja sam w mojej książce wymieniłem ich ok. 30 – 40. Przypuszcza się, że plan ten zostanie zrealizowany w ciągu dwóch lat. Wywodzi się on z Biura Badań w Pentagonie. W taki sposób zostaniemy ogarnięci całkowitą kontrolą. Już teraz służą temu banki informacji, system GPS, kamery, sensory, paszport biometryczny oraz dziesiątki innych technik i taktyk. One już funkcjonują.


Pomyślmy np. o face control (kontroli twarzy). My możemy – oni używają zawsze słowa MY – sfilmować twarze wszystkich stojących w korkach drogowych. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że każdy detal jego oblicza jest rejestrowany. Przy pomocy najnowszych technik można odtworzyć i określić wszystkie dane: kto jest winny – niewinny, podejrzany – poza podejrzeniem. Podejrzane jest noszenie brody, podejrzani są wegetarianie, czytanie Koranu itp. Zbliżamy się do zastraszającego systemu społecznego. Odczuwam to każdą komórką ciała. Przypomina to faszyzm, państwo totalitarne.


Wielu zauważyło nieludzki charakter projektu TIA z wszechwidzącym okiem – i poddano go krytyce. W wyniku tego zmieniono słowo total, które kojarzyło się z Total Krieg Hitlera, na terror i nowa nazwa brzmi Terrorism Information Awareness. Zasugerowano więc, że chodzi o terrorystów. Próbowałem rozszyfrować i ukazać tę siatkę organizacyjną, ponieważ wspomniany proces odczłowieczenia jest wprost niewyobrażalny.


Powyższe plany mają już kontynuatora, a jest nim prawie nikomu nieznane przedsięwzięcie LIFELOG. Łączy ono dziesiątki ogromnych banków informacji na całym świecie i wszystko, dosłownie wszystko rejestruje – zakupy w sklepie, karty klientów, rachunki bankowe, odwiedziny internetu. Wszystko, co wysyła sygnał, jest rejestrowane przez Echelon (czyt. eszelon), instrument NSA (National Security Agency), najbardziej tajemniczej organizacji na świecie, która zatrudnia ok. 60 000 pracowników, zajmujących się tylko i wyłącznie kontrolowaniem całej planety.


A więc jedynym celem projektów TIA i LIFELOG jest całkowita kontrola ludzi, aby na koniec wszczepić im nano-czipy. W międzyczasie pojawią się nowe ofiary. Jezus przepowiadał, że na końcu cyklu będą miały miejsce wojny, katastrofy, choroby, terror. W języku greckim phoibos znaczy strach, lęk, ale też terror. Wszystko to stanowi instrumenty skierowane przeciw ludzkości, które mają uniemożliwić jej tak ważny skok ewolucyjny. David Rockefeller powiedział, że Nowy Porządek Świata nastąpi bez trudności, jeśli tylko wybuchnie jakaś ogromna katastrofa. David Spangler, członek ONZ-u, stwierdził: – ...jedno jest pewne, nikt nie będzie brał udziału w Nowym Porządku Świata, jeśli nie przejdzie przez lucyferyczne wtajemniczenie. To nie są moje słowa, to są jego słowa.


Znajdujemy się więc w sytuacji, gdzie z jednej strony mamy wszechwidzące i wszystko kontrolujące oko, które próbuje opanować całą planetę elektromagnetyzmem ich negatywnej siły. Z drugiej zaś strony – Siłę Miłości, która do nas dociera, ale przede wszystkim jest w nas, właśnie w nas. No i siły z zewnątrz, które chcą temu przeszkodzić. Jestem jednak pewien – w innym przypadku nie pisałbym książek i milczałbym, nie mówiłbym nic na ten temat – że ta walka nie może się zakończyć zwycięstwem sił, które chcą sobie nas podporządkować. Ale chcę też być uczciwy i przyznaję, że mogą one spowodować ogromne cierpienie, łzy i katastrofy, jeśli się błyskawicznie nie przebudzimy.


Powinniśmy zrozumieć, że światło jest inteligencją. Światło nie jest martwą siłą, docierającą do nas ze Słońca. Badania naukowe potwierdzają, że jest to inteligentna siła. Spójrzmy więc na światło jako na wszechobecną, inteligentną Siłę Miłości. Okazuje się, że pomiędzy cząsteczkami światła działa siła wzajemnego przyciągania, która nazwano LOVE – energią Miłości. W momencie, kiedy podejmowane są próby złamania tej siły, ma się do czynienia z niewidzialnym poziomem naszego istnienia. Także na tym poziomie dochodzi do walki i wywierania wpływu na ludzi.


Światło jednakże okazuje się wszechobecne, jest fundamentem całego Wszechświata, nie jest związane z jakąkolwiek formą. Ono wszystko przenika, stanowi więc pryncypialnie energię Miłości. Konsekwencją przeciwstawienia się tej wszechobecnej energii Miłości, kiedy chce się coś wymusić na siłę, są katastrofy. Już w mitologii znano opowieść o Pandorze. Koniec takiej akcji jest jednak znany – wszystko zwróci się przeciw temu, kto ją zapoczątkował.


Księga Apokalipsy mówi o nierządnicy Babilonu, która zostanie pokonana. Proszę sobie wyobrazić, że tajemna nazwa Nowego Porządku Świata to Babilońskie Braterstwo, ujęte w symbol smoka. Apokalipsa, objawienie, dzieje się więc dosłownie. Babilońskie Braterstwo, smok, ognisty smok, który jest symbolem wielu koncernów elektronicznych, zostanie pokonany, to znaczy, że energia Miłości, sama z siebie tworząca harmonię, całą tę budowlę przeniknie i tym samym zburzy ją od wewnątrz. Nie jest to zatem coś, co stanie się przez ingerencję z zewnątrz, choć i to jest realne, że otrzymamy, zresztą już otrzymujemy, pełną Światła pomoc z Kosmosu. Jest to przede wszystkim siła wewnętrzna, prawo kosmiczne powodujące to, że światło rozprasza ciemność od wewnątrz.

Oni o tym wiedzą. Stąd ten pośpiech, aby spowodować jak najwięcej szkody. Ważne jest, abyśmy się zjednoczyli w przeciwstawianiu się tej sile. Posłużę się przykładem. Jedna z największych tajnych organizacji, której członkiem było wielu prezydentów Stanów Zjednoczonych – Skull& Bones – liczy, według. prof. ekonomii Suttona, ok. 3000 członków. A nas jest 6 miliardów. Gdyby 1 miliard ludzi postawiło ten ważny krok i uświadomiło sobie kim są (albo choć 100 milionów lub 1 milion), to dokonają wielkich rzeczy.


Podzielę się z panią teraz czymś bardzo nienaukowym. Przecież człowiek nigdy nie jest stuprocentowym naukowcem, lecz raczej mieszaniną uczuć, myśli, poezji, filozofii, prostoty, arogancji. Wszystko to jest w nas. Sztuką jest znalezienie w tym wszystkim drogi mądrości. Czuję też, wiem, że Światło cały czas nas wspiera, pomaga nam. Ważne w tym wszystkim jest to, aby się jednoczyć w działaniu. Firma,Rotschild wyraziła to tak: ich 5 synów ujęto symbolem 5 strzał otoczonych łukiem. Oznacza to: jesteśmy nie do złamania, niezłomni. Jeśli 5 osób podziela jedną ideę, to razem są o wiele silniejsi niż każdy z nich z osobna. Jeśli 500 lub 5000 osób żyje energią Miłości, to są niezłomni, nie do pokonania!


Człowiek stoi teraz przed egzaminem: Czy jestem do tego gotowy? Czy chcę współpracować? Jeśli pozostaniemy rozproszeni, a każdy z nas będzie działał osobno – na co oni liczą, to jesteśmy bardziej podatni na wszelkiego rodzaju propagandę i strach. Sam sposób wypowiadania słów War on terror brzmi tak nieludzko, że trzeba podejść do tego z humorem, żeby to znieść. Cała ta walka z terroryzmem służy po to, aby siać strach i niepokój (teza bardzo, ale to bardzo dyskusyjna – przyp. red.). Podobnie, jak też wszystkie wiadomości o bombardowaniach i zamachach – wszystko to służy jednemu celowi, który znany był już cesarzom - "dziel i rządź". Zjednoczeni energią Miłości nie będziemy ich zwalczać, ale nawoływać: Porzuć bracie to szaleństwo, gdyż szkodzisz również sobie. To Miłość panuje, a nie strach, nie nienawiść, nie ciemność i czarna magia. Być może chwilowo tak się dzieje, co może oznaczać nadejście trudnych lat. Lecz my naprawdę jesteśmy w stanie postawić ten ważny krok ku transformacji, wznieść się ponad biologiczną ewolucję i po raz pierwszy stać się istotą, o której stare księgi mądrości mówią, że aniołowie się radują, gdyż narodził się Człowiek. Żyjemy naprawdę w bardzo ważnym okresie.


# Skąd wzięło się powiedzenie: „Jesteś światłem w świetle”?


– Słowo "Chrystus" było i jest często używane i nadużywane do różnych celów. Zostało ono sobie zawłaszczone przez różne grupy, kościoły i instytuty. Dla mnie Chrystus to Światło przenikające całe Uniwersum (Wszechświat). Przekazy dotyczące początku stworzenia mówią: na początku było Światło, Słowo – w Indiach znane jako pradźwięk AUM.


Ewangelia wg. św. Jana mówi, iż na początku było Słowo, a początkiem jego była Cisza. Słowo znaczy też, że w momencie, kiedy pradźwięk tworzy Uniwersum, uczestniczy w tym Światło.


Kiedy z chaosu, jeszcze czegoś niewidzianego, co nie ujrzało Światła, powstaje Kosmos, wtedy rodzi się też porządek, Światło. Chrystusem chciałbym nazwać Światło, które jest inteligencją przenikającą cały Kosmos. Jest ono także nazywane Synem.


Ojciec jest prasiłą objawiającą się przez Światło, poprzez Chrystusa, Syna nazywanego też Synem Człowieczym. Każdy jest tym Światłem, każdy jest więc tym synem lub córką, bo nie chodzi tu o płeć, lecz o ukazanie pokrewieństwa, pochodzenia. Ojciec jest siłą dającą życie, a Syn, Światło jest manifestacją stworzenia.


Matka, niekiedy nazwana Sofią lub Mater, to materia. Materia jest więc siłą żeńską. Lao Tsy określił ją jako Matkę tysiąca rzeczy, poprzez którą objawia się Tao.


Mamy więc Ojca, Syna i Matkę, określaną także jako Duch święty. Pojęcie to też jest nadużywane i niewłaściwie rozumiane. Często myśli się o gołębicy, która sobie gdzieś tam fruwa. Przyznaję, że to piękny symbol, gdyż ta latająca gołębica uosabia wszechobecność duchowej energii w materii.


Dla przykładu weźmy słowo informacja, które zawiera człony in i forma. W formie zawarte jest światło, inteligencja, świadomość, siła duszy. Całe stworzenie jest oparte na sile energii duchowej, inteligencji i Świetle, oparte jest na Miłości.


W momencie, kiedy znajdujemy się w chaosie, lub kiedy mamy do czynienia z Upadłymi Stróżami, kiedy jesteśmy w coś wciągani, ponosimy nadal odpowiedzialność za nas samych. Zawsze możemy powiedzieć naszym żądzom: dosyć!. W momencie, kiedy gubimy się i dajemy się wciągnąć w wir, zapominamy, kim jesteśmy.


Od pradawnych czasów gnoza zadaje następujące pytania: Skąd pochodzisz? Gdzie jesteś? Dokąd podążasz? Pytania te zadaje nie tylko zachodnia, czy wschodnia gnoza. Są one obecne we wszystkich kulturach - u Indian, u Aborygenów, u Tybetańczyków, w islamie...


Pochodzimy od światła


Stare mądrości mówią: pochodzisz od Światła, jesteś księżniczką, księciem, jesteś dzieckiem gwiazd i zapomniałeś, dlaczego się tutaj znalazłeś. Jesteś w drodze, odkrywasz, zostajesz wtajemniczany. Napotykasz też na przeszkody. Na przykład. na działanie Upadłych Stróżów. Ponieważ nie znamy i nie mamy wglądu w całość istnienia, nie wiemy, jaka jest ich ostateczna rola. Być może okaże się na końcu, że ich działanie było pomocną siłą w zrobieniu tego ważnego kroku.


Jesteśmy ograniczeni i nie jesteśmy w stanie widzieć całości. Powinniśmy więc być ostrożni z dzieleniem ludzi na całkowicie dobrych i całkowicie złych. Wszystko jest od siebie uzależnione, należy więc szukać złotego środka, drogi, która poprowadzi nas z powrotem do Światła.


W filozofii chrześcijańskiej – nie mam tu na myśli tradycji Kościoła – w gnozie centralne miejsce zajmuje Światło, nazywane też Chrystusem w nas. Wiadomo, że w naszym ciele, dokładnie w naszym sercu, a dokładniej u szczytu prawej komory serca, obecne jest skoncentrowane światło. Można by powiedzieć, że serce jest czakramem słońca. To skoncentrowane światło czeka na to, aby ogarnąć sobą całe ciało, rozpłynąć się po nim. Bardzo ważną rolę w procesie tym odgrywają hormony. W momencie, kiedy nasza grasica (thymus) uaktywnia się, może ona przekazywać, transportować światło po całym ciele. Jeśli proces ten napotyka na przeszkody np. wskutek działania HAARP, niewłaściwego odżywiania się lub istnienia siatki elektromagnetycznej, hormony wówczas nie mogą służyć Światłu. Pierwiastek Chrystusa w nas, w prawej komorze serca, nazywany też wewnętrznym Betlejem, (w języku hebrajskim bethellehem dosłownie miejsce, gdzie otrzymuje się pokarm), jest Światłem i rozprowadza go. Wszystko to dzieje się po to, aby w sposób naturalny, przy pomocy Światła, Chrystusa w nas, nasze ciało fizyczne przetransformować na ciało świetlne.


Nawet w bajkach jest mowa o tym. Czerwony Kapturek musi najpierw przejść przez skórę zwierzęcia, wilka, aby na nowo, na innym poziomie powrócić do życia. Królewna Śnieżka została uśpiona w materii, w szklanej skrzyni, w języku greckim kibotos tzn. w ciele. Śpisz, aby zostać obudzonym przez pierwiastek Światła, księcia w tobie, przebudzić się dzięki pocałunkowi i podążać dalszą drogą ku gwiazdom. W opowieściach Mandejów, gnostyckiej grupy z Bliskiego Wschodu, jest mowa o księciu i księżniczce. Podróżują oni w materii i zapomnieli skąd pochodzą. Żyją w przekonaniu, że to, co widzą to jest wszystko, aż do momentu, kiedy dociera do nich wiadomość od ojca: – człowieku przebudź się i przypomnij sobie kim jesteś. To samo słyszymy w przypowieści o synu marnotrawnym. Jego pobyt wśród świń doskonale wyraził Hieronim Bosch.Na jego obrazie, syn marnotrawny ma na jednej nodze but, tzn. jedna noga stoi, jest jeszcze w świecie, w materii, a na drugiej nodze ma pantofel, co oznacza chęć powrotu do domu. Obecność świń uzmysławia nam, jak głęboko jesteśmy związani ze światem materialnym.


Największym misterium, o którym mówi gnoza, jest to, że człowiek – bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz poprzez klonowanie, czy też zmiany dokonywane na DNA w laboratoriach - nosi w sobie, w szczycie prawej komory serca, najwyższą tajemnicę. W Mundaka Upaniszad z Indii powiedziane jest dosłownie: w komorze serca mieszka Brahman, Absolut.


W momencie uaktywnienia tej energii ulegają zmianie wszystkie procesy hormonalne i cała nasza świadomość. Prawa i lewa półkula mózgu krzyżują się i łączą w czaszce, miejscu nazywanym Golgotą (gulgulta znaczy w języku aramejskim czaszka i miejsce czaszki). Tam dochodzi do integracji, scalenia w świadomość Chrystusa. Powstaje wtedy z grobu starego ciała nowy człowiek, pełen światła. Ten nowy człowiek nosi, według filozofii hermetycznej, kaduceusz z dwoma wężami, gdyż przez kanał kręgowy przechodzi układ nerwowy w kształcie podobnym do dwóch wężów, który łączy kość krzyżową (sacrum) z częścią międzymózgowia (thalamus), zwaną komnatą nowożeńców. Ta część mózgu spełnia niezmiernie ważne funkcje i ma wpływ m. in. na rytm serca i temperaturę ciała. W tradycji Katarów wyrażano ten proces porównaniem przeobrażenia gąsienicy w motyla. Święty Paweł, który też był wtajemniczonym, pisał do Koryntian, iż ta zmiana zachodzi w jednym momencie.


Proszę to sobie wyobrazić. Częstotliwość Ziemi wzrasta, częstotliwość pasa fotonowego Plejad wzrasta i wysyła ogromne prądy świetlne w naszym kierunku, erupcje Słońca przekazują nam ogromne ilości energii duchowej, człowiek żyje zdrowo, próbuje nie jeść mięsa, żyć świadomie, w równowadze emocjonalnej, stara się jak najmniej myśleć negatywnie. Wszystko to ma ogromne konsekwencje dla ciała i ducha. Odkrywamy fundament naszego bytu, o którym mówił Jezus, Budda i wielu innych świętych i proroków. Ja nazywam to najczęściej pierwiastkiem Chrystusa w skali makro, czyli kosmicznej i w skali mikro - w naszym sercu.


Katarowie, nazywani także tkaczami, gdyż w okresie prześladowań ukrywali się u prostych tkaczy, tłumaczyli znaczenie tkania ciała świetlnego. Ciało to nazywali też świetlistą lub gwiezdną szatą. Przepowiedzieli oni, że powrócą za 700 lat i nie tylko na nowo zazieleni się drzewo laurowe, lecz powróci też gnoza i wiedza o pochodzeniu człowieka, o możliwości postawienia tego najważniejszego kroku i wzniesienia się ponad biologiczną ewolucję. Człowiek z gąsienicy stanie się motylem.


Proszę się przyjrzeć gąsienicy. Kiedy komuś, kto nigdy nie słyszał o przepoczwarzaniu się, powie się, że z tej gąsienicy powstanie motyl, to trudno mu będzie uwierzyć. Tak samo trudno jest nam uwierzyć, kim jesteśmy, a ja całym sobą wiem, że to jest nasz prawdziwy cel. Różne siły próbują ten proces zahamować, bo jeżeli zakończy się on sukcesem, nie będą one już miały wpływu na nas, będziemy ponad nimi. Nie ma tu jednak mowy o żadnej hierarchii. Takie myślenie jest błędne. Dla żyjącego Miłością, hierarchia, a tym samym schemat piramidalny, nie istnieje. Nikt więc niczego nie musi się obawiać. W czasie tego programu mówiłem o pewnych wydarzeniach i osobach, ale nie w celu zaszkodzenia komukolwiek, lecz po to, aby uświadomić, ujawnić, co się obecnie na Ziemi dzieje.


Optymalnie i najpiękniej byłoby, gdybyśmy stawiając ten ważny krok w ewolucji, wykonali go wspólnie z tymi, którzy dotychczas temu chcą zapobiec. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy będziemy próbowali to uczynić prawdziwie i szczerze oraz żyjąc Światłem. Światło przyciąga światło, a ciemność przyciąga ciemność. Światło ma to do siebie, że zakorzenia się w ciemności i rozjaśnia ją od środka.


Ewangelia wg św. Jana mówi, że Światło przyszło do ciemności, lecz ciemność jeszcze go nie pojęła. Ciemność nie widzi jeszcze, co się dzieje, nie widzi, że Światło mówi: chodź za mną. Każdy ma jednak wolność wyboru. Może powiedzieć: nie.


Ja jednak życzyłbym każdemu, aby powiedział: tak. To umożliwia transformację, która jest przed nami wszystkimi. W historii ludzkości jest to wyjątkowa możliwość: dojrzeć i zrozumieć, że mamy cel i możliwość realizacji tego, kim jesteśmy - istotami Światła.


Chrystus mówił: Nie lękaj się. A więc – nie lękaj się. Wcześniej czy później musimy pożegnać się z ciałem, z powodu choroby czy też starości. Idźmy więc drogą Światła.


Chciałbym jeszcze dodać, że nasz krok ma także wielkie znaczenie dla zwierząt, które obecnie tak bardzo cierpią. Wszystko, wszystko nosi w sobie potencjał Światła-Miłości. My, istoty ludzkie, jesteśmy zdolni do refleksji, uświadomienia sobie tego. Zwierzęta stoją pomiędzy człowiekiem a światem minerałów, który też nosi w sobie ten potencjał. Możemy tego doświadczyć dotykając ich.


Mind Control – kontrola umysłu


Wróćmy raz jeszcze do przemysłu farmaceutycznego. Przyglądając się bliżej grze, o jakiej mówiłem wcześniej, napotyka się ciągle te same nazwiska. Pewne rodziny mają wszystko w swoich rękach. Spotykamy ich zarówno w przemyśle farmaceutycznym jak i zbrojeniowym. Budda mówił o głodnych duchach. Jeśli ktoś marzy o milionie, to być może stanie się milionerem. Ale często jest to niewystarczające i pragnie się zostać multimilionerem, a potem miliarderem i nie ma temu końca. Prawdziwy pokój nastaje wtedy, gdy stajemy się szczęśliwi tylko z racji tego, kim jesteśmy, a nie ile posiadamy. Widzimy więc, że wszystkie te ogromne i wpływowe koncerny farmaceutyczne, przemysł zbrojeniowy, czy przemysł spożywczy, zdominowane są przez kilka rodzin, które próbują osłabiać człowieka szkodliwymi produktami żywnościowymi czy też ideami, albo praniem mózgu. Docierają one do nas przez media, bo i media, coraz częściej są własnością paru, ciągle tych samych nazwisk. Wszystko po to, aby uniemożliwić ludzkości przebudzenie się.


# Mówi Pan o kontroli umysłu (Mind control)?


– Tak, jest to kontrola umysłu. Jeśli zbada się media w Stanach Zjednoczonych, to okazuje się, że są one w rękach trzech - czterech nazwisk. W Holandii jest jeszcze trochę więcej wolności, są też odważni dziennikarze, którzy nie dają się przekupić. Europa jednak zaczyna się upodabniać do Stanów Zjednoczonych czy Rosji, gdzie media są prawie całkowicie w rękach wielkich magnatów. Tak powstaje kontrola umysłu.


Proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy człowiek uświadomi sobie kim i czym jest, oraz po co istnieje. Można temu zapobiec za pomocą kontroli umysłu i materialistycznej nauki o ewolucji człowieka. Naucza się go wtedy: pochodzisz od małpy, nie masz żadnego celu. Naucza się go o big bangu i czarnych dziurach w kosmosie. Przemilcza się w tym wszystkim obecność Twórczej Energii Miłości, albo dawkuje się mu egzystencjalną filozofię absurdyzmu, lub Jean-Paula Sartre'a, czy też Proudhona. Proudhon powiedział otwarcie: usuń Boga z tronu, gdyż jest to twój największy wróg. Czyniąc to jednak, zatracasz siebie, gdyż Boskość jest twoim prawdziwym fundamentem, jest twoim istnieniem. Zwalczać Boga to zwalczać siebie.


Mind control, pranie mózgu działa nie tylko poprzez idee, ale także żywność. Jest coraz więcej ustaw, utrudniających produkcję naturalnych środków leczniczych. Wpływ na to mają właściciele ogromnych koncernów i firm finansowych. Ich nazwiska są powszechnie znane. Robi się wszystko, aby uniemożliwić nam dostęp do zdrowej żywności i niekonwencjonalnych sposobów leczenia. Drwi się np. z wegetarianizmu, homeopatii, wykorzystując do tego tytuły i prestiż naukowy. To wszystko są zagrywki, aby zniweczyć czystość obecną w człowieku i nie pozwolić się jej rozwijać.


Wszystkie tabletki mogłyby być zbędne w naszym życiu. Budda nauczał, że kiedy idziemy drogą dharmy życia, to owocuje to dobrym zdrowiem, siłą ciała, ducha i duszy. A jako, że Upadli Stróże przeszczepili się na człowieka, osłabiło go to bardzo. Jedynym ratunkiem jest więc szybkie przebudzenie się i przejrzenie tej gry. Dla mnie oznacza to walkę bez broni w ręku i pokazanie tego, co się obecnie dzieje na Ziemi. Wszelką inną walkę odrzucam, odrzucam z całą stanowczością. Nie chodzi tu o kreowanie wroga, lecz o ukazanie rzeczywistej sytuacji, ujawnienie faktów. Jest to jedyna szansa, aby zapobiec ogromnemu cierpieniu.


Atlantyda


# Co Pan może powiedzieć o Atlantydzie?


– Atlantyda to temat dość wrażliwy. Nie dla mnie osobiście. Zauważyłem, że nawet w kręgach naukowych mówi się o tym z drwiną. Przypominam wówczas, że pisał o niej jeden z najbardziej znanych filozofów – Platon. Na Atlantydzie odbywała się niesamowita walka, która obecnie powtarza się, a może nawet jest ona teraz spotęgowana. Platon opisuje, że istoty żyjące na Atlantydzie w ostatnim okresie jej istnienia, uważały się za piękne, a w rzeczywistości były bardzo brzydkie, nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim duchowo. Bogowie więc – nie Bóg, lecz bogowie, w Biblii nazwani Elohim – postanowili zgładzić całą Atlantydę. Kultury Tolteków i Majów, jak też inne źródła, przekazały nam o niej wiele informacji. Nie wspominam już o możliwości odkrycia tych wiadomości w nas samych, gdyż jest to jeszcze dla większości naukowców wielkie tabu. Powracam jednak do starych źródeł. We wszystkich kulturach znajdujemy temat potopu – w Indiach, u Majów, u aborygenów, w Biblii, w Iranie – wszędzie wspominana jest Atlantyda. Także tam było ścieranie się sił Światła i Ciemności. Dzisiaj można by powiedzieć, że jest to walka Upadłych Stróżów, którzy dążą do opanowania całej planety przeciw istotom rozwijającym się, skierowanym ku Światłu.


Był to ogromny konflikt. Nauka stała wtedy na niewyobrażalnie wysokim poziomie, podobnie zresztą jak w dzisiejszych czasach. Wspomnę tu o fizyku Nicoli Tesli. Był on zaprzyjaźniony z Einsteinem i dokonał wspaniałych wynalazków w dziedzinie medycyny. Niestety zostały one zakazane, gdyż pilnująca swych interesów elita nie mogła dopuścić, aby ujrzały one światło dzienne. (Ludzie o jakich mowa – przyp. red.) nie mogliby już robić interesów, kiedy znane byłyby metody leczenia Światłem lub niezmiernym źródłem Miłości. Rozpadłaby się wtedy potęga koncernów farmaceutycznych, nie można też byłoby robić interesów na manipulowanej żywności. Tesla miał dostęp do technik znanych też na Atlantydzie i niewielu o tym wie, że jest on wielkim współtwórcą projektu HAARP, demonicznego instrumentu, który stoi na Alasce.


HAARP


# Chciałabym jeszcze powrócić do projektu HAARP. Jaki jest jego cel?


– HAARP jest to chyba najbardziej demoniczna broń, jaką kiedykolwiek stworzono na Ziemi. Tak demoniczna, że przekracza ona wszelkie ludzkie wyobrażenie. Zbudowano ją na podstawie osiągnięć Tesli i paru innych wybitnych naukowców w miejscowości Gakona na Alasce. Składa się z 360 anten ustawionych w rzędach i widocznych na zdjęciach z satelity.


# Jest to pole?


– Pole usłane antenami. W przeszłości został podpisany przez wiele krajów pakt o jonosferze - za wyjątkiem Stanów Zjednoczonych. Podobnie zresztą stało się w Kioto.


Jonosfera ma duży wpływ na klimat, jest też bardzo ważna dla komunikacji! Wszystko związane z nowoczesnymi mediami: telewizja, telefon, specjalna komunikacja, którą posługuje się armia odbywa się właśnie w jonosferze. Należy ona do najważniejszych warstw atmosferycznych. Te 360 anten służy temu, aby wysyłać do jonosfery wibracje, energie z mocą 10 miliardów megawatów - przechodzi to nasze ludzkie wyobrażenie! – nazywane falami ELF. Są to fale o estremalnie niskiej częstotliwości. Oficjalnie mówi się, że HAARP to projekt naukowy, stworzony w celu dokładniejszego zbadania klimatu itp. Nie zdajemy sobie sprawy, że służy on także innym celom. HAARP znaczy Hhigh frequency Aactive Auroral Research Project, co sugeruje badanie sfer atmosferycznych i ich oddziaływanie na Ziemię. Przyglądając się jednak patentom i poważnym publikacjom, dochodzi się do wniosku, iż mamy tu do czynienia z demoniczna bronią, która za jednym zamachem może zniszczyć całe elektromagnetyczne pole naszej planety lub jest w stanie umieścić stożek nad jakimś krajem. Jonosfera służy jako zwierciadło i maszt nadawczy zarazem. Wybiera się kraj i bombardując pewnymi częstotliwościami fal można wyciąć kawałek jonosfery, odwrócić i bombardować tą częstotliwością fal wybrany kraj lub obszar.


# I miasta?


– I miasta.


# Aż tak dokładnie?


– Tak dokładnie, że można w ten sposób mieć wpływ nawet na rdzeń kręgowy konkretnego człowieka. Możliwe jest też połączenie HAARPa z internetem. Bill Gates jest zaprzyjaźniony z Billem Clintonem. Znane są ścisłe stosunki Billa Gates'a z Białym Domem. Na kongresie w Davos proponował on nawet darmowy Internet, aby cały świat objąć jego siecią. Ten sam Internet można zastosować jako instrument projektu HAARP do wysyłania pewnych tonów, których nie damy rady usłyszeć naszym słuchem.


Jak już powiedziałem, jedną z możliwości HAARPa jest wpływ na nasz rdzeń kręgowy, tak ważny w procesie transformacji. Przez kanał kręgowy nazywany też Kaduceuszem Merkurego lub Hermesa, w Indiach nazywany Kaduceuszem Bramanandy, przemieszczają się bardzo ważne wibracje, mające wpływ na nasz układ hormonalny, na czakramy (koła światła), które mają wpływ na rozwój naszej świadomości. Tak więc przy pomocy HAARPa można mieć wpływ na umysł człowieka, kontrolować go, jak też na pole elektromagnetyczne i cały Układ Słoneczny.


# Co się wtedy dzieje z człowiekiem?


– Prowadzi to do całkowitej dysharmonii. W sąsiedztwie instalacji HAARPa w Gakonie zarejestrowano u mieszkańców wzrost zachorowań na nowotwory, depresje, utratę orientacji. Dotychczas nie wykorzystywano HAARPa aktywnie, ale jeśli do tego dojdzie, to jest się wtedy całkowicie w ich rękach. Kiedy prześle się pewne wibracje przez czipa, którego nosi w sobie człowiek, wtedy ma się nad nim całkowitą kontrolę. Staje się on niewolnikiem. Jednak, w pewnym momencie rozwoju człowieka, w pewnej fazie rozwoju świadomości, można te wpływy w sobie rozpoznać i nie dać się zniewolić. Niestety większość ludzi, którzy nic na ten temat nie wiedzą i tego nie odczują, znajdą się w pułapce.


Prof. Petit mówi, że taki nano-czip może się umiejscowić w naczynku krwionośnym. Daje też przykład, w jaki sposób HAARP może mieć wpływ na nano-czip np. w układzie krwionośnym. Jednostka taka czuje się kompletnie zdezorientowana. Przeprowadzono już próby na zwierzętach. Traciły one kontrolę nad sobą i nie mogły się opanować. W Wietnamie, kiedy jeszcze HAARP nie istniał, stosowano tzw. Rambo-czip, który pobudzał agresje, seks, lęk, osamotnienie. W ten sposób człowiek był całkowicie kontrolowany. Dawniej nikt nie odważyłby się nic na ten temat powiedzieć, żeby nie straszyć ludzi.


Mam nadzieję, że zostanę należycie zrozumiany, bo nie chodzi tu o zastraszanie ludzi, lecz o uświadomienie, co się dzieje. My musimy o tym wiedzieć. Rządy krajów powinny stawiać pytania na ten temat, dociekać. Powinniśmy rozmawiać z naszymi amerykańskimi współobywatelami i pytać: Co robicie?. Powinniśmy też prosić o wyjaśnienie spraw i o dostęp do dokumentów. Ludzie, którzy w przeszłości zadawali takie pytania, narazili się na wiele przykrości, grożono im nawet śmiercią. Znaczy to, że naprawdę się coś ukrywa.


W ezoteryce znana jest książka Patrycji Cori, która ukazuje wszystkie kłamstwa serwowane ludzkości. Chciałbym zaznaczyć, że należycie użyta ezoteryka może być godna zaufania. Wszystko, co ona opisuje, pokrywa się z faktami naukowymi i uzmysławia nam, w jaki sposób tego typu narzędzia zagrażają ewolucji ludzkości. Patrycja Cori także apeluje do ludzkości, odwołując się do wyższych sfer Światła: Pozostało wam tylko parę lat, powstańcie, macie wszelkie możliwości, aby odnieść sukces. Używa ona słowa wy, co dla mnie oznacza, że sama jest już uwolniona. Ja też jestem przekonany, że potrafimy, że uda nam się. To tylko kwestia organizacji, zaufania, wiary, i zadawania pytań. Dlaczego, w jakim celu chip w moim paszporcie? Czemu ma służyć skan tęczówki? Skąd pan/pani o mnie tyle wie? Dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej? Najlepiej występować jako grupa, a nie indywidualnie. Przy czym, należy zawsze czynić to uprzejmie, bez arogancji, i nigdy nie prowokować. Wtedy oświecimy od wewnątrz całą tę organizację, to wszechwidzące oko, o którym tak doskonale pisał Tolkien w swej książce, która została sfilmowana.


# We "Władcy Pierścieni"?


– Tak. We "Władcy Pierścieni" widzimy wszechwidzące oko, kontrolujące cały świat. Tolkien był wtajemniczonym i wiedział. Napisał tę powieść jako przestrogę: człowieku popatrz, co cię czeka. My jesteśmy hobbitami. Nie dosłownie, ale jeśli nabierzemy odwagi i się zjednoczymy, a każdy z nas stanie się Gandalfem, to odniesiemy sukces. Zresztą nie mamy innego wyjścia, gdyż alternatywa nie wróży nic dobrego. Jednoczmy więc siły i przebudźmysię.


Medytacja


# W jaki sposób powinniśmy się więc zachowywać?


– W swojej książce podałem parę przykładów. Każdy, według swoich możliwości, może codziennie lub parę razy w tygodniu zarezerwować czas na wyciszenie, na medytację. Niekoniecznie w pozycji lotosu, lecz tak, jak każdemu odpowiada, w dowolnym miejscu, w domu, na krześle, na łonie natury. W każdą niedzielę i środę około 19-ej tysiące ludzi na całym świecie bierze udział w medytacji Światła – Miłości. Wystarczy na to poświęcić parę minut – samemu lub wspólnie. Oczy mogą być otwarte lub zamknięte. Koncentrując się tylko na oddechu, robimy głęboki wdech, aż do brzucha i wypowiadamy świadomie wewnątrz siebie słowo: Światło. Kiedy to uczynimy, to możemy odczuć energię światła nazywaną w Indiach praną. Przy wydechu, z głębokości brzucha, wypowiadamy słowo Miłość. Może to trwać 5 – 10 minut. Bez dogmatów i przymusu, każdy według własnych możliwości. Biorąc w tym udział można dostrzec, że jest się podłączonym do ogromnego potencjału pola energetycznego, nie jakiegoś ekskluzywnego pola, lecz wszechobecnego pola Światła - Miłości. To nas wspomaga, podobnie jak zdrowe odżywianie, pozytywne myślenie i zdrowe życie emocjonalne. Próbujmy zachować równowagę w emocjach. Nie oznacza to jednak neutralności.


# … czy obojętności, życia bez uczuć.


– Nie, nie o to chodzi. Wielu tzw. uduchowionych twierdzi, że nie mogą się zezłościć, a złość ich aż rozsadza, nie mogą powiedzieć złego słowa, a wewnątrz złorzeczą. Każdemu się to przydarza. Kto twierdzi, że jemu się to nie zdarza – kłamie. Przecież można niekiedy być autentycznie oburzonym, ale obserwując, można zauważyć, że jest to proces odbywający się w nas i świadomi jesteśmy wtedy tego, a nie bierzemy udziału w walce za i przeciw. Kiedy to dostrzegamy, stajemy się świadomi naszych myśli i emocji. W ten sposób powstaje równowaga, harmonia. Należy dodać do tego zdrowe odżywianie i głębokie życzenie, aby wznieść się ponad codzienną ewolucję. Choć wszelkie życzenia w pewnym momencie same wygasną, to na początku są nam pomocne w dążeniu do celu, jak też pytania: Kim jestem? Jaki jest cel mojego życia?


Nasze ciało świetlne, nasz boski potencjał, jest ponad czasem i przestrzenią, śmierć go nie dotknie. Możemy wznieść się ponad śmierć. Zbędne jest laboratorium, aby to odkryć. Wiemy to w swoim wnętrzu i na tym powinniśmy się koncentrować. Posłużę się przykładem. Jeżeli cała nasza uwaga w życiu koncentrować się będzie na czerwonym Porsche, np. stoimy przed salonem spragnieni tego samochodu i w tym momencie umieramy na atak serca, to zabieramy tę myśl ze sobą. Natomiast, jeśli koncentrujemy się na pytaniu - Kim jestem? Jakie są moje możliwości? - żyjąc i pracując nad tym – to umierając, zabieramy ze sobą tę myśl. Co siejemy, to zbieramy. Jeśli nasze życie jest wypełnione czerwonym porsche, to ono obdarzy nas nim. W pewnym momencie i to nam zbrzydnie. Ważne jest więc, co spożywam, kim jestem, moje myśli i emocje, umiejętność postrzegania, bycia uważnym, ćwiczenie cnót, uprzejmość, cierpliwość. Mamy więc pełne ręce roboty.


# Są to reguły naszego życia?


– Tak, ale nie tak, jak w niektórych organizacjach i kościołach - na papierze.

Dzieje się to w nas. Sam oceń, co możesz, czego chcesz, bądź tego świadomy. Za każdym razem zauważymy postęp, a jeśli podwinie się nam noga, po prostu wstajemy i idziemy dalej. Każdemu się to przydarzy. Jeśli się jednak staramy, dostrzeżemy zmiany, transformacje.


KONIEC wywiadu.


-----------------------------------------------



Komentarz Zbigniewa Chorążego


Nie podważam intencji lub starań Marcela Messinga, ponieważ w wielu miejscach mógł mieć na myśli trochę coś innego, niż czytamy w tekście. Taka sytuacja może być również efektem niezbyt dokładnego tłumaczenia na język polski. A więc „enuma elisz” to akadyjskie słowa na początku poematu i znaczą po polsku: „gdy w górze”, „gdy na wysokości”, „gdy wysoko”. Te słowa zaczynają poemat w takim sensie: „Gdy w górze niebo nie zostało (jeszcze) nazwane...”. A więc „enuma elisz” to nie określenie Stróżów, które rzekomo stały się „upadłymi aniołami”. Mieszkańcy Ziemi nie mogli tych Stróżów nazywać Enuma Elisz, gdyż nie wszyscy posługiwali się językiem akadyjskim. Tych Stróżów Sumerowie nazywali din-gir,Egipcjanie – neferu, Żydzi – nefilimami, w Indiach – marutami, w Ameryce – kaczynami. Ci Stróże wzmiankowani są w Księdze Daniela (która nie jest apokryfem) w rozdziale czwartym. Co prawda nazwani są Czuwającymi, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że Czuwający to również Stróż. Dalej szanowny Messing wyraża zarzut, że Kościół nie ujawnił tekstów apokryficznych. Nie wiadomo dokładnie jakie teksty apokryficzne autor miał na myśli, ale zarzut zupełnie niesłuszny. Kościół Rzymski w pierwszych wiekach naszej ery dokonał opracowania kanonu pism chrześcijańskich, czyli tekstów niezbędnych do rozwoju religii katolickiej. Kościół dlatego stworzył kanon pism, aby kapłani tego kościoła nie zajmowali się apokryfami, czyli tekstami nieprzydatnymi dla religii. Teksty apokryficzne mogą być tylko obiektem zainteresowania i odpowiednich badań pewnej grupy uczonych zajmujących się historiąreligii.

Dalej Marcel Messing mówi o Anunnakach i również wyjaśnia, że to słowo oznacza „ci którzy przyszli z góry”.Prawda wygląda nieco inaczej. Anunnaki to synowie i córki boga Ana. Ten sumeryjski bóg An (nazywany w Babilonii – Anu i w Asyrii – Aszur) był królem bogów i panem nieba. Można przyjąć, że Anunnaki od czasu do czasu pojawiali się na ziemi wśród ludzi, co znaczy, że przybywali z góry. Najczęściej jednak decyzje bogów z „niebios” wdrażali na Ziemi wśród ludzi ich wysłannicy, nazywani din-gir, to znaczy wspomniani już Stróże.

Marcel Messing sugeruje, że dopiero za życia inteligentnych ludzi Upadli Stróże dostrzegli potrzebę ustanawiania monarchów. Chyba tak wcale nie było. Wiemy już dokładnie, że zanim zaczął panować Atab, pierwszy człowieczy król mezopotamskiego miasta Kisz, na długo przed nim monarchami tego miasta (a także innych) byli nefilimowie, czyli królowie spoza Ziemi.

Messing mocno przesadził, jakoby słowo Wysokość odnoszące się do monarchów ziemskich pochodziło znów od Enuma Elisz. Pierwsi człowieczy królowie miast-państw mezopotamskich nosili tytuł lu-gal, co oznacza tylko wielki człowiek.Ten tytuł początkowo określał prawdziwą wielkość fizyczną króla (król był dwa razy wyższy od swoich poddanych). Z czasem ten tytuł stał się tytułem tradycyjnym. Wzmiankowany tytuł władcy „wasza wysokość” jest dużo, dużo późniejszy i nie ma żadnego związku z enumaelisz.





Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów