Hyksosi: potomkowie Atlantów?

Autor tekstu: Ryszard Winer



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 8 z 2008 roku.


-------------------------------

Przed czym tym razem Obcy ochronili ludzi, zabierając ich po raz kolejny na pokład lądownika?

Oficjalna nauka ma niewiele do powiedzenia na temat mega-katastrofy z końca III tysiąclecia. Nie da się jednak ukryć, że już pod koniec I połowy III tysiąclecia klimat na świecie stawał się coraz bardziej suchy, a około 2500 roku p. n. e., a więc dokładnie po upływie 4000 lat od poprzedniego okresu żaru, znów zrobiło się bardzo gorąco. Na przykład średniowieczne temperatury powietrza na Grenlandii, sięgające przy ziemi zaledwie kilku stopni poniżej zera, były wówczas najwyższe od ponad 10 tys. lat. Gorąco zrobiło się też na południowych rubieżach Europy. Gdy lodowce i czapy polarne na biegunach roztopiły się i zwiększyły ilość wody w rzekach oraz oceanach, poziom morza podniósł się.

Około 2000 r. p. n. e. a więc w ciągu zaledwie kilku stuleci, nastąpiło nagłe, dramatyczne zalanie dawnego wybrzeża, np. w Galveston Bay w Zatoce Meksykańskiej. Według Johna B. Andersona – geologa morza z Rice University chodzi tu o jeden z trzech epizodów w ciągu ostatnich 10 tys. lat, kiedy poziom morza nagle się podniósł. Natomiast poziom wód w jeziorach Europy i Afryki drastycznie opadł. Żyzne niegdyś obszary świata, takie jak Sahara, równina wokół Morza Martwego czy północne Indie, przemieniły się w pustynie.

Duże ilości pyłów uwięzionych w lodzie lodowca Kilimandżaro świadczą o tym, że ogromna susza w Afryce trwała trzy stulecia – prawdopodobnie od 2200 do 1900 roku p. n. e. Jej zasięg był jednak nieporównywalny i przyjmuje się, że 300-letnia susza okazała się największą na Ziemi na przestrzeni 10 tys. lat.

Wielki kataklizm sprzed 4 tysięcy lat.

Archeolog i specjalista od insektów z Uniwersytetu w Sheffield w Anglii Eva Panagiotakopulu w egipskich papirusach datowanych na 2500 r. p. n. e. znalazła teksty opisujące śmiertelną chorobę nękającą ludzi. Jej objawy były identyczne z symptomami dżumy. Jedna z hipotez głosi, że podczas corocznych wylewów żyjące w pobliżu szczury podchodziły bardzo blisko ludzkich osiedli i pasożytujące na nich pchły mogły przenosić się na człowieka. Mniej więcej w tym czasie ogromny pożar zniszczył mezopotamskie miasto Ugarit.

Jednocześnie przed rokiem 2300 p. n. e. miała miejsce erupcja wulkanu Hekla 4 na Islandii, którego popioły wyrzucone do atmosfery mogły spowodować pewne ochłodzenie klimatu. Na wyspie Andros leżącej na Morzu Egejskim w archipelagu Cyklad na przylądku Plaka archeolodzy odkopali pozostałości dużego miasta, którego początki sięgają schyłku epoki kamienia (5300 lat p. n. e.), zaś rozkwit przypadł na epokę brązu (około 4000 lat p. n. e.). Budynki noszą ślady kilkakrotnych trzęsień ziemi, jakie miały miejsce w tej okolicy w drugiej połowie III tysiąclecia p. n. e. Spowodowały one ostatecznie opuszczenie tego miejsca.

Około 2300 r p. n. e. zostały porzucone miasta położone nad Morzem Martwym, które istniały tu od roku 2800 p. n. e. Prawdopodobną przyczyną ich opuszczenia przez mieszkańców było również trzęsienie ziemi.

W osadzie Numeria po stronie jordańskiej spod gruzów domu odkopano trzy szkielety mężczyzn sprzed 2350 r p. n. e. noszące ślady licznych złamań i urazów. Około 2200 r p. n. e. na dzisiejszej granicy Syrii z Turcją wybuchnął wulkan, który pokrył okoliczne ziemie warstwą popiołu, którą można rozpoznać w terenie pod postacią jego pięciomilimetrowego osadu. Mniej więcej w tym czasie gwałtowny pożar zniszczył całkowicie duże miasto Ebla w Syrii. Leżący nad Morzem Śródziemnym port Byblos, pełniący rolę znaczącego ośrodka handlowego, całkowicie podupadł.

Większość Palestyny została kompletnie zniszczona i wyludniona na przeciąg stuleci, co można uznać za skutek strasznej suszy, która trwała właśnie 300 lat. Pozostawiła ona po sobie 20 – 50-centymetrową warstwę naniesionego przez wiatr i burze piasku, w której znajdowały się resztki zniszczonych przez czas i siły przyrody murów opuszczonych miast oraz domostw (m. in. Szekny, obecnie Tell Leilan). W warstwach tych nie znaleziono natomiast śladów działalności dżdżownic, co świadczy, że panowała tam wówczas susza.

Zmusiła ona rolników północnej Mezopotamii do porzucenia dotychczasowego zajęcia. Ponieważ to od nich zależał byt miast, brak wystarczającej ilości pożywienia spowodował, że ich mieszkańcy opuścili swoje domy i wyemigrowali na południe. Napływ dużej liczby ludzi z północy tak nadwyrężył zasoby południa, że osłabione państwo Akadu z jego tajemniczym, na wpół mitologicznym królem Sargonem, padło ofiarą najazdów dzikich i okrutnych górali Gutów, którzy na przeciąg ponad 50 lat stali się panami całej Mezopotamii. Niszczące skutki inwazji Gutów odczuły nawet państewka kananejskie. Również tam obok suszy i głodu zapanowały śmierć i chaos.

W tym czasie nastąpiło też wyludnienie setek osad położonych na terenie Ziemi Świętej. Ślady zniszczeń przez ogień odnaleziono również w osadzie Lerna znajdującej się na Peloponezie (Grecja) oraz w innych miastach na tym terenie, pochodzących z końca tzw. okresu wczesnohelladzkiego II (ok. 2200 r. p. n. e.). Warstwy popiołu oraz inne ślady gwałtownych kataklizmów spotyka się również w całej Anatolii.

Około 2205 r. p. n. e. silne trzęsienia ziemi, susze, a w końcu i powodzie nawiedziły także odległe Chiny (również leżące na 30 równoleżniku szerokości geograficznej północnej). Przeszły one do legendy jako potop za czasów cesarza Ju – założyciela dynastii Hia rządzącej Chinami do roku 1767 p. n. e. Ślady wspomnianej powodzi odkryto też poza granicami Chin. Już w roku 1894 Rosjanin niemieckiego pochodzenia Schwarz dowodził, iż około roku 2297 p. n. e. w Azji Środkowej znajdowało się w głębi lądu Morze Mongolskie, które miało cztery tysiące kilometrów długości i tysiąc czterysta kilometrów szerokości, a jego głębokość wynosiła dwa tysiące metrów. Miało ono powstać w wyniku trzęsienia ziemi, zaś wody tego morza po obfitych deszczach przedarły się później do Chin.

Pod koniec długiego panowania Pepi II (2279 – 2219 r. p. n. e.) Nil przestał wystarczająco wylewać. Powtarzało się to przez kolejne lata i doprowadziło do wyczerpania rezerw ziarna. Ludzie wywodzący się z niskich warstw społecznych popadli w biedę. Złą sytuację gospodarczą kraju pogłębiało zaniedbywanie kanałów nawadniających. Wraz z głodem i licznymi chorobami zjawili się grasujący na drogach wygłodniali zbójcy. Państwo zaczęło się wyludniać. Zamarły wszelkie dotychczasowe kontakty handlowe z obcymi krajami. Plądrowano groby. Zbuntowała się Nubia, a koczownicy wtargnęli do Delty.

Według uczonych taki stan trwał około 200 lat (2216 – 2025 r. p. n. e.). Wyodrębnili oni tzw. pierwszy okres przejściowy (wojna domowa). Natomiast według Manetona, egipskiego arcykapłana w Heliopolis, żyjącego w III wieku p. n. e., od od którego wywodzi się przyjęty powszechnie podział królów panujących w Egipcie na 31 dynastii, chodzi tu o co najmniej 500 lat.

Wspomniany okres charakteryzował się upadkiem państwa i jego administracji. W całym kraju wybuchały zamieszki. Wszyscy walczyli ze wszystkimi. Anarchia osiągnęła taki stopień, że większość ziem uprawnych leżała odłogiem, a ludność cierpiała głód. Szalała zaraza. Kraj się wyludnił, a ofiarami chaosu padły piramidy i grobowce.

Według inskrypcji z grobu gubernatora Anktipi na południu Egiptu panował głód, ludzie zjadali własne dzieci. Zdaniem Fakhry chodzi tu nie o legendę, lecz opis rzeczywistych wydarzeń. W 1996 roku na północy Egiptu w delcie Nilu prof. Dounat Redford odkopał około 9000 ciał z okresu 2200 - 2000, przy których brak było darów grobowych, co świadczy o panującej w tym czasie nędzy.

Rozpadło się państwo i więzi społeczne, a proces ten musiał przybrać apokaliptyczne rozmiary.

Popiół z wulkanów na Islandii docierał daleko na południe, co było efektem przemieszczania się gór lodowych. W efekcie klimat ochłodził się.