Słodka choroba

Autorka tekstu: Elżbieta Bielańska



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 6 z 2008 roku.

-------------------------------


Cukrzyca staje się jedną z najpowszechniejszych chorób współczesnego świata. To schorzenie tak drastyczne jak różnego typu nowotwory, zawały czy udary. Ze względu na swój przewlekły przebieg nie budzi też wielkiego zainteresowania mediów. Tymczasem jest to cichy, podstępny i bardzo niebezpieczny zabójca, mogący spowodować uszkodzenia niemal wszystkich głównych narządów ludzkiego organizmu, a nawet doprowadzić do śmierci.


Cukrzyca jako jednostka chorobowa została po raz pierwszy odnotowana w papirusie Ebersa z około 1550 roku p. n. e., znalezionym w Tebach w roku 1872. Inne wzmianki o diabetes mellitus pochodzą z dawnych Chin, Indii oraz starożytnej Grecji. Największy wskaźnik zachorowalności przypada jednak na dzisiejsze czasy, a według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) liczna diabetyków na świecie w 2025 roku przekroczy 300 milionów.


Z medycznego punktu widzenia za bezpośrednią przyczynę cukrzycy uważa się niedobór lub brak aktywności insuliny – hormonu wytwarzanego w wyspach trzustkowych. Bierze ona udział w regulacji procesów przemiany materii zachodzących w organizmie człowieka, a także zapewnia stały dopływ substancji odżywczych do wszystkich komórek ciała. Działanie jej jest wzmożone po spożyciu posiłku, kiedy nadmiar cukru musi być w miarę szybko zagospodarowany.


Aby dobrze spełniać swoje funkcje, każda z komórek potrzebuje odpowiedniej ilości materiału energetycznego, czyli paliwa. Insulina umożliwia magazynowanie go (głównie w mięśniach i wątrobie) w taki sposób, żeby organizm miał z czego wytwarzać energię również w chwilach głodu. Stanowi ona jakby klucz otwierający drzwi do komórki, przez które do jej wnętrza wnikają cząsteczki glukozy. Przy braku insuliny, albo w przypadku jej nieprawidłowego działania komórki nie mogą wykorzystywać glukozy, w związku z czym wzrasta stężenie tego hormonu we krwi, co powoduje inne, stopniowo narastające objawy choroby.


W wielu przypadkach powody zapadania na cukrzycę pozostają nieznane. Mogą to być ostre i przewlekłe schorzenia trzustki, nadużywanie alkoholu, efekt działania niektórych leków, albo niewłaściwe odżywianie się. Współczesna cywilizacja, szczególnie w krajach bogatego Zachodu, sprzyja większemu spożywaniu pokarmów, a z drugiej strony, nie wymaga od człowieka aktywności ruchowej, co także jest czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia schorzenia.


Zjawisko podwyższonego poziomu cukru we krwi przypisuje się też czynnikom genetycznym. Przypuszcza się, że dotyczy to ludzi, których przodkowie w przeszłości musieli przetrwać długie okresy głodu, dlatego wytworzyły się u nich mechanizmy ochronne.


W pewnych warunkach geny wywołujące cukrzycę okazywały się korzystne. Peter Hien w pracy Cukrzyca. Krótki kurs diabetologii zauważa, że matki z taką konstelacją genetyczną mogły dłużej karmić dzieci, gdyż w ich organizmie odkładały się większe zasoby cukru, szczególnie przydatne w czasie niedoboru pożywienia.


Podręcznikowym przykładem masowego występowania diabetes mellitus jest plemię Indian Pima ze stanu Arizona w USA, gdzie diabetycy stanowią około 35 % populacji. Istnieją także inne społeczności mające predyspozycje do tej choroby, na przykład Hindusi mieszkający w mieście Durban w południowej Afryce lub Latynosi i Afroamerykanie w USA. Cukrzyca typu 1 jest częstsza wśród przedstawicieli rasy białej niż czarnej, czy też innych mniejszości etnicznych. Ten typ cukrzycy występuje również częściej w krajach europejskich, takich jak Finlandia czy Szwecja – informuje Maria Collazo-Clavell z Kliniki Mayo


Do niedawna nie znano przyczyn wspomnianych różnic etnicznych. Próby wyjaśnienia tajemnicy podjął się neurogenetyk Sharon Moalem z Kanady, który na początku 2007 roku opublikował książkę pod przewrotnym tytułem Survival of the Sickest (Przetrwanie najbardziej chorych). Stawia w niej tezę, iż cukrzyca typu 1 powstała w wyniku nagłego ochłodzenia klimatu w Europie przed około 12 tysiącami lat, kiedy to wysoki poziom glukozy we krwi ułatwiał organizmowi produkowanie ciepła, a w konsekwencji – przeżycie.


Kanadyjski naukowiec uważa, że choć nieleczona cukrzyca może prowadzić do śmierci, to – z drugiej strony – stanowi korzystną adaptację do niesprzyjających warunków klimatycznych. Kilkanaście tysięcy lat temu średnia życia ludzkiego w Europie wynosiła tylko 25 lat. Było to stanowczo za krótko, aby rozwinęły się niekorzystne objawy choroby. Dzięki temu diabetycy przetrwali, mieli szansę rozmnażać się i doczekać potomstwa. Taka hipoteza tłumaczyłaby, dlaczego wśród mieszkańców północnej Europy oraz ich potomków najbardziej rozpowszechniona jest właśnie cukrzyca typu 1.


Objawy tej groźnej przypadłości mogą być prozaiczne. Na początku pojawia się ciągłe pragnienie, a w konsekwencji – częste oddawanie moczu. Chorzy zwykle bywają głodni. Niektórzy pacjenci, mimo pochłaniania wielkich ilości jedzenia, wcale nie tyją, lecz chudną. Inni odwrotnie: przybierają na wadze bez wyraźnego powodu.


Poza tym są stale zmęczeni, senni i rozdrażnieni. Niektórzy cierpią z powodu apatii, swędzi ich skóra i odczuwają mrowienie w stopach.


Zachorowałam w połowie sierpnia. Myślałam, że zatrułam się jedzeniem. Byłam bardzo słaba i, co mnie dziwiło, coraz słabsza. Z wielkim trudem, odpoczywając po drodze, pokonywałam odległość około 1 km dzielącą nasze mieszkanie od sklepu. Piłam bardzo dużo, wszystko, cokolwiek można było dostać. Ledwie jednak odstawiałam szklankę, znów chciało mi się pić. Wszelkie napoje „przelatywały” przeze mnie jak przez rurkę. Kiedy próbowałam pić tylko tyle, co normalnie, miałam koszmarne sny o uciekającej przede mną wodzie. Jeść nie mogłam, wciąż było mi niedobrze. (…) Najprostsze czynności wymagały heroicznych wysiłków woli. Poszłam do lekarza, przytrzymując się ścian domów po drodze – tak wyglądały dramatyczne początki choroby u jednej z pacjentek, przytoczone w poradniku dla cukrzyków autorstwa Jana Tatonia. Okazało się, iż kobieta zgłosiła się do poradni w ostatniej chwili. Po zdiagnozowaniu lekarz z miejsca wysłał ją do szpitala, ostrzegając, iż grozi jej śpiączka ketonowa.


175 milionów diabetyków i co z tego wynika

Zdaniem lekarzy z Kliniki Mayo (USA) na Ziemi egzystuje już około 160 milionów diabetyków w różnym wieku. WHO szacuje tę liczbę na 175 milionów ludzi. W ciągu roku w całych Stanach Zjednoczonych z powodu cukrzycy i jej powikłań umiera około 200 tysięcy osób. W naszym kraju na chorobę tę zapadło około 1 milion 200 tysięcy osób, to jest 3 % Polaków. U 25 % chorych stwierdza się powikłania cukrzycowe.

Cukrzyca częściej pojawia się u kobiet niż u mężczyzn. Cierpi na nią nieomal co 10 kobieta mająca 65 lat lub więcej i co 12 – 15 mężczyzna z tej samej grupy wiekowej. Możliwość zachorowania w przypadku obu płci wzrasta wraz z wiekiem.

Diabetes mellitus nie da się zarazić, natomiast schorzenie można odziedziczyć. Dotyczy to zwłaszcza cukrzycy typu 2. Jeśli choruje matka, prawdopodobieństwo zachorowania jej dziecka wynosi aż 19 %. W przypadku ojca predyspozycje te sięgają 14 %. Gdy cukrzykami typu 2 są oboje rodzice, potomek takiej pary ma jedną czwartą szans na odziedziczenie schorzenia. Jeszcze gorzej rysuje się możliwość zapadnięcia na cukrzycę, gdy diabetykiem jest jedno z rodzeństwa, nie wspominając o bliźniakach.

Choroba ta dopadła między innymi Giacomo Pucciniego, pisarza Ernesta Hemingwaya, aktorkę Elizabeth Taylor, reżysera George'a Lucasa oraz wioślarza Stevena Redgrave'a, a ze słynnych Polaków m. in. Lecha Wałęsę.


Czasem mogą pojawić się jeszcze inne symptomy cukrzycy: nieostre widzenie, zapalenia dziąseł lub pęcherza, nadmierna skłonność do powstawania siniaków oraz drażliwość psychiczna. Wszelkiego rodzaju zranienia źle się goją. Panowie miewają problemy z erekcją, a panie drożdżakowe zapalenie pochwy.


Aby tego uniknąć, osoby z grupy wysokiego ryzyka, tj. mające krewnych chorujących na cukrzycę, kobiety, które urodziły dziecko ważące ponad 4 kilogramy, a także ludzie z nadwagą, wysokim poziomem cholesterolu oraz cierpiący na nadciśnienie tętnicze (140/90 mmHg lub więcej) raz na rok powinny się badać. Co więcej, zaleca się aby raz na trzy lata poziom cukru sprawdzał każdy, kto przekroczył 45 rok życia.


Nie wykryta na czas cukrzyca może być przyczyną wielu nieprzyjemnych powikłań zagrażających zdrowiu i życiu. U diabetyków aż 20-krotnie wzrasta ryzyko niewydolności nerek, a 4-krotnie udaru mózgu, utraty wzroku, albo zawału serca. Ta ostatnia przypadłość może być bezbolesna, wskutek czego trudna do zdiagnozowania. Bardzo niebezpieczna jest też kwasica ketonowa, która bezpośrednio zagraża życiu. Brak insuliny zmusza organizm do rozkładania tłuszczów i powiązanego z nim powstawania ciał ketonowych, które przenikają do krwi i moczu chorego. Objawami mogą być: odwodnienie, głęboki i szybki oddech, często bóle brzucha, nudności oraz senność. Kwasica ketonowa prowadzi do wstrząsu i śpiączki. Powrót do zdrowia umożliwia tylko szybkie podjęcie leczenia.


Ogromnym problemem są rozmaite neuropatie cukrzycowe dające nietypowe objawy, między innymi utratę siły mięśni lub problemy z chodzeniem. Co dziesiąty diabetyk cierpi na niezwykle niebezpieczny zespół stopy cukrzycowej. Schorzenie to przejawia się zaburzeniami czucia i zniekształceniem dolnych partii nóg. W okolicach kostki odczuwa się mrowienie, a nawet palenie skóry. Z czasem stopa deformuje się, gdyż powoli zanika w niej chrząstka stawowa. Podczas 40 Kongresu Europejskiego Towarzystwa Diabetologicznego, który odbył się w 2004 roku w Monachium, zaprezentowano dane, z jakich wynika, że w samych tylko Niemczech stopa cukrzycowa jest przyczyną 28 tysięcy amputacji rocznie!


W początkowym stadium choroby, gdy zastosowanie diety, ćwiczeń fizycznych i relaksacji jest jeszcze w stanie zatrzymać jej postęp, ci którzy cierpią na bardziej zaawansowaną postać cukrzycy, powinni na tyle oswoić schorzenie, by potrafić umiejętnie z nim żyć.


Cukrzyca a otyłość

Bardzo długo naukowcy sądzili, że tendencja do tycia oraz cukrzyca zapisane są w znanych nam genach. Wydawało się, że oba te schorzenia to efekt ich nieszczęśliwej kombinacji.

W kwietniu 2007 roku magazyn Science opisał badania uczonych z Peninsula Medical School w Exeter i University of Oxford. Zespół naukowców porównał materiał genetyczny dwóch tysięcy chorujących na cukrzycę typu 2, związaną z otyłością, z materiałem genetycznym trzech tysięcy osób zdrowych.

Okazało się, że uczestniczący w analizach diabetycy mają w komórkach niezbadany dotąd gen, który nazwano FTO. Zaczęto mu się przyglądać i porównywać go z genami 37 tysięcy innych osób z Wielkiej Brytanii oraz Finlandii. Z badań wynikało, że człowiek może dziedziczyć FTO w dwóch wariantach. Jedna opcja jest nieszkodliwa, druga natomiast powoduje nadwagę. W porównaniu z ludźmi, którzy nie mieli tej odmiany FTO – ci, którzy legitymowali się jednak jej kopią, wykazywali 30 % więcej szans na to, że rozwinie się u nich otyłość. W przypadku nosicieli dwóch kopii ryzyko to wynosiło aż 70 %!

Co ciekawe, związek pomiędzy otyłością a zapadalnością na cukrzycę stwierdzono też u zwierząt, m. in. u szczura pustynnego, chomika chińskiego oraz pewnych odmian myszy.



Przed odkryciem insuliny jedynym sposobem leczenia, jakie proponowano cukrzykom, była niemal głodowa dieta bezwęglowodanowa. Aby nie cierpieć, nierzadko trzeba zmienić styl życia, przejść na dietę i więcej się ruszać (co jest wskazane również w przypadku osób całkowicie zdrowych). Najlepiej uprawiać sport, który się lubi, albo spacerować przynajmniej godzinę dziennie. Dieta musi być odpowiednio dopasowana do masy ciała i rodzaju uprawianej aktywności fizycznej. Powinna też zostać oparta na tablicach przeliczeniowych. Posiłki zaleca się kaloryczne, choć stosunkowo ubogie w składniki węglowodanowe i tłuszczowe, natomiast obfite w białka. Należy wyłączyć szybko przyswajalne węglowodany, takie jak cukier, miód, słodycze, marmolada, słodkie owoce oraz napoje. Diabetycy nie powinni pić alkoholu na czczo, zaś po jedzeniu jedynie w niewielkiej ilości. Zaleca się też, by palacze chorzy na cukrzycę rzucili nałóg, ponieważ zwiększa on ryzyko miażdżycy naczyń.


Ważnym elementem profilaktyki jest odpowiednia pielęgnacja stóp. To jeden ze sposobó zapanowania nad rozwijającą się chorobą. W tym celu trzeba zwracać uwagę na zmiany w barwie i temperaturze tych części ciała, jak też ich wielkości i kształtu. Warto również pamiętać, by unikać chodzenia boso oraz przebijania czy przecinania pojawiających się na stopach pęcherzy.


Łatwo zauważyć, że codzienna egzystencja diabetyków jest poważnie utrudniona i narażona na rozmaite cierpienia. Dlatego tak wielkie znaczenie ma wiedza o tym schorzeniu, jego właściwe rozpoznanie i leczenie oraz zaakceptowanie choroby przez pacjenta. Co prawda jest ona nieuleczalna, jednak wcześnie rozpoznana i odpowiednio prowadzona wcale nie musi czynić z ludzi inwalidów. Wielu cukrzyków prowadzi latami aktywne życie, pracuje, podróżuje, uprawia rozmaite sporty.


Domowy test na cukrzycę

Obecnie, aby wykluczyć u siebie cukrzycę, nie trzeba koniecznie iść do lekarza. Wystarczy kupić prosty test paskowy do wykonania w domu i przekonać się, jaki mamy poziom cukru. Może to być na przykład zestaw typu Betachek rekomendowany przez Komitet Ekspertów Amerykańskiego TowarzystwaDiabetologicznego.

W opakowaniu znajdują się dwa testy do oznaczania glukozy we krwi, tyle samo nakłuwaczy jednorazowego użytku oraz ulotka informacyjna. Badanie przeprowadzamy na czczo, wcześnie rano. Od ostatniego posiłku musi minąć około 12 godzin. Najpierw starannie myjemy palec (niektóre poradniki podają, że odkażenie go spirytusem może zaburzyć wynik), po czym nakłuwamy, wyciskamy kropelkę krwi i nanosimy ją na poduszeczkę diagnostyczną. Gdy upłynie pół minuty, wycieramy krew chusteczką. Po kolejnych 30 sekundach możemy odczytać wynik przy pomocy skali wykresu kolometrycznego. Jeśli różowy lub niebieski obszar jest jaśniejszy niż norma, wynik należy uznać za nieprawidłowy i niezwłocznie udać się do lekarza.



Przykład zdyscyplinowanego i świadomego swej choroby diabetyka opisuje w książce Cukrzyca Aleksander Dawidowicz, późniejszy pacjent profesora Meythalera, a prywatnie – wiejski listonosz, codziennie przejeżdżający rowerem około 25 kilometrów. Autor w następujący sposób relacjonuje swoje przeżycia, gdy znajduje się w stanie niedocukrzenia:


Spotkałem przyjaciela i wstąpiłem z nim do kawiarenki. W pewnej chwili odczułem gwałtowną, niepohamowaną potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. Działając jak w transie, wsypałem do filiżanki z kawą maksymalną ilość cukru i wypiłem ją w mgnieniu oka. Za chwilę tak samo postąpiłem z drugą filiżanką kawy stojącą na stoliku. W następnym momencie zauważyłem kupione przez przyjaciela winogrona. Jeszcze moment i zawartość torebki zostałaby przeze mnie błyskawicznie zjedzona. Dopiero wówczas zauważyłem wyraz najwyższego zdziwienia zarówno na twarzy przyjaciela, jak też osób siedzących przy najbliższych stolikach.


Aleksander Dawidowicz w 1951 roku poddał się eksperymentalnemu zastrzykowi insuliny w warszawskiej klinice kierowanej przez Jakuba Węgierkę. Po wyjściu z kawiarni czuł się całkiem dobrze, ale przechodząc na drugą stronę ulicy Marszałkowskiej dostrzegł nagle po obu stronach przejścia dla pieszych mnóstwo niewypałów wystających ponad powierzchnie ulicy. Później okazało się, że były to pozostałe tam jeszcze z czasów przedwojennych mosiężne płytki oznaczające przejście przez jezdnię.


Zamroczenie, senność, zaburzenie widzenia, drżenie rąk i inne objawy związane ze stanem niedocukrzenia mają szczególne znaczenie w przypadku cukrzyków prowadzących samochód. Z reguły takie osoby dobrze znają swój organizm. Statystyki bynajmniej nie wykazują, by diabetycy powodowali więcej wypadków niż inne osoby. Jednak czasami zdarzają im się przykre zdarzenia związane z faktem, iż funkcjonariusze służb publicznych nie dysponują wymaganą wiedzą o tej chorobie i jej objawach. W styczniu 2007 roku w Bydgoszczy 49-letni mężczyzna wracał właśnie z poradni diabetologicznej, kiedy poczuł się źle i zjechał na pobocze. Policjanci,którzy podeszli do wozu chcąc skontrolować kierowcę, uznali że prowadzący auto jest odurzony alkoholem albo narkotykami. Wyciągnęli go z samochodu, skuli kajdankami i zawieźli do komendy, by poddać rutynowym testom. Mężczyzna spędził tam aż cztery godziny, tyle bowiem czasu zajęło ustalenie, że nie jest ani pijany, ani naćpany, tylko przechodzi atak choroby i potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej.


Czułem,jak słabnę z każdą minutą. Bałem się, że umrę, momentami traciłem przytomność – zwierzał się pechowy pacjent na łamach lokalnej gazety.


W końcu policjanci zdecydowali się wezwać pogotowie. Lekarka podała choremu glukozę i zabrała do szpitala. Nikt go nie przeprosił. Aby uniknąć tego typu nieporozumień i wpadek, warto wiedzieć, że nie każdy, kto dziwnie się zachowuje, musi być pijakiem, narkomanem czy też szaleńcem, bo przy bardzo niskim stężeniu cukru diabetyk może chwiać się na nogach, a nawet bełkotać.


Wiedza na temat cukrzycy jest niezbędna nie tylko choremu, ale wszystkim jego bliskim oraz osobom, z którymi styka się na co dzień. Diabetyk powinien mieć przy sobie stosowny dokument informujący o chorobie, aby w razie nagłego wypadku przechodnie mogli udzielić mu pomocy. Generalnie zaś nikomu nie zaszkodzi zapoznanie się z informacjami na temat diabetes mellitus, gdyż nigdy nie możemy przewidzieć, czy na naszej drodze nie spotkamy cukrzyka albo, co gorsza, czy schorzenie to nie stanie się naszym udziałem. Uzbrojeni w wiedzę możemy z pewnością żyć spokojniej.


------------------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów