Ósmy cud świata

Autor tekstu: Przemysław Nowakowski                           ilustracje z internetu



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 4 z 2008 roku.


----------------------------------------------


Legenda głosi, że Stonehenge wznieśli w Irlandii giganci, którzy przetransportowali kamienne bloki aż z Afryki. Potem Merlin przeniósł megality do Albionu, aby spoczęły w miejscu, w którym tkwią do dziś. Tymczasem na amerykańskiej Florydzie jeden człowiek zbudował ze skał koralowych kompleks znacznie przekraczający łączną masę legendarnego Stonehenge. Co więcej, powtórzył domniemany wyczyn arturiańskiego maga, przemieszczając swe dzieło na dystansie 11 kilometrów! Leedskalnin z pewnością nie należał do mocarzy. Przy wzroście około 150 cm ważył niecałe 50 kilogramów. A jednak jego Coral Castle wzniesiony przed kilkudziesięciu laty i położony przy autostradzie wiodącej do Miami, budzi do dziś uzasadniony podziw. Rodzi również wiele ważnych pytań.




Edward Leedskalnin przyszedł na świat 10 sierpnia 1887 roku w Rydze. Przełomowym wydarzeniem w jego życiu stały się zerwane w przeddzień ślubu zaręczyny z młodszą o 10 lat Agnes Scuffs. Wówczas to zrozpaczony 26-letni Łotysz wyemigrował do Kanady w nadziei, że ukochana Sweet Sixteen zrozumie kiedyś swój błąd i do niego dołączy.


Posiadając wyniesione z domu doświadczenie w pracy kamieniarskiej, zaczął parać się różnymi pracami. Po kilku latach tułaczki zawędrował na Florydę, która odpowiadała mu ze względów zdrowotnych, ponieważ w tym czasie odkrył u siebie pierwsze oznaki gruźlicy.


I w tym właśnie miejscu w 1919 roku Leedskalnin rozpoczyna budowę niezwykle tajemniczych obiektów.


Wykorzystując znajdujące się w pobliżu skały koralowe, dzień po dniu wykuwa gigantycznych rozmiarów pałac. Jednak to, co wzbudza największe niedowierzanie, związane jest z metodami, jakich użył. Trzeba bowiem pamiętać, że konstruktor był w posiadaniu jedynie kilku narzędzi, sporej ilości złomu oraz drewna i nigdy nie korzystał z niczyjej pomocy. Nikt też nie widział go przy pracy. Mimo to w ciągu kolejnych 18 lat udało mu się wznieść kompleks o łącznej masie przekraczającej 1100 ton.


Pierwszy powstał dom mieszkalny. Zaraz po nim budowniczy otoczył się wysokim na 2,5 metra murem z koralu, aby nikt nie mógł widzieć, jak wyrąbuje ogromne bloki, przenosi je i ustawia w określonym miejscu. W tym celu zainstalował system zabezpieczeń, który informował go o każdej próbie zbliżenia się kogokolwiek do jego posiadłości.



Kolejne cuda, które pojawiły się za ogrodzeniem mogły przyprawić o zawrót głowy.


Jeden ze wzniesionych w tamtym czasie obelisków liczył 8 metrów wysokości i ważył około 30 ton (!), a więc dwa razy więcej niż kamienie użyte do budowy Wielkiej Piramidy w Gizie, jak też megalitów w angielskim Stonehenge. Obok stanął m. in. 23-tonowy koral przedstawiający Jowisza i niewiele mniejsze wyobrażenie Saturna, zaopatrzone w pierścień. Nie zabrakło też koncentrycznych kręgów odwzorowujących Układ Słoneczny.


W ciągu 28 lat Leedskalnin wyrzeźbił ogromny stół w kształcie Florydy, pokój wyposażony w dziecięce łóżeczka i kołyskę (na wypadek gdyby Sweet Sixteen zechciała jednak przybyć) oraz bujane krzesło o wadze trzech ton, które można było wprawić w ruch jednym palcem! Niedaleko usytuował ośmiometrowy teleskop, przez który obserwowano Gwiazdę Polarną oraz spiralne schody prowadzące do podziemnej lodówki. W innym miejscu znajdował się działający z dokładnością do dwóch minut zegar słoneczny, który wyznaczał zimowe i letnie przesilenie. A wszystko to zostało własnoręcznie wyciosane, oszlifowane i wzniesione z koralu, ważącego setki i tysiące kilogramów!


Jednak najbardziej imponującym dziełem łotewskiego imigranta była z pewnością brama wejściowa, znajdująca się w murze od strony wschodniej. W dziewięciotonowej płycie konstruktor wyciął dwuipółmetrowy otwór, idealnie zsynchronizowany ze środkiem ciężkości bloku, po czym zamocował tam drzwi dopasowane tak, że szczelina pomiędzy nimi a skałą wynosiła ok. pół centymetra, a otworzyć mogło je małe dziecko, używając jednego paluszka.



Jak obliczono, nawet współcześni inżynierowie przy użyciu zaawansowanej technologii komputerowej i laserowej mieliby kłopot z powtórzeniem dokonań Leedskalnina. Gdy próbowano wyekstrahować kamień ze skały koralu za pomocą zakończonej diamentami piły o mocy 600 koni mechanicznych, udało się wyciąć kawałek o wiele mniejszy od tych użytych przy budowie kompleksu. Tymczasem wielbiciel słodkiej szesnastki przy swojej pracy nie korzystał z jakichkolwiek cudów techniki ani pomocy postronnych osób, a ważył – jak już powiedzieliśmy – niecałe 50 kilogramów.


Zdumienie wśród naukowców i amatorów zagadek budzi jeszcze jedna historia. W 1936 roku okazało się, że w pobliżu Rock Gate Parku – domostwa wynalazcy – ma stanąć kilka nowych domów. Wówczas strzegący swojej prywatności Leedskalnin nieoczekiwanie powziął decyzję o przeprowadzce. W tym celu skorzystał z pomocy jednego z sąsiadów, który użyczył mu ciągnika do przetransportowania całego dobytku. Konstruktor poprosił jednak farmera, aby w żadnym razie nie podglądał go, gdy będzie ładował bloki na zainstalowane w przyczepie specjalne szyny. W ten sposób jedyny potencjalny świadek mogący posiąść tajemnicę łotewskiego kamieniarza został pozbawiony tego przywileju.



Jak umieszczono koralowe skały na platformie oraz w jaki sposób je stamtąd zdjęto, nigdy nie udało się ustalić. Wiele osób widziało traktor przewożący tony kamieni, ale samego momentu załadunku nie zaobserwowano. Tymczasem Leedskalnin przeniósł się 11 kilometrów dalej, do Homestead i wybudował od podstaw kompleks, który nazwał Coral Castle (Koralowy Zamek).


Co ciekawe, po ukończeniu budowy uczynił to miejsce atrakcją turystyczną, pobierając za wejście na teren swej posesji opłatę w wysokości 10 lub 25 centów.


Wielu świadków do dziś wspomina, jak podstarzały konstruktor raz w tygodniu jeździł rowerem 6 kilometrów do miasteczka po zakupy. Przez pozostały czas nie opuszczał azylu. Może wciąż czekał na swą wielką niespełnioną miłość? Wieść niesie, że gdy Agnes dowiedziała się o powstaniu Coral Castle (a była już wtedy szanowaną czterdziestokilkuletnią kobietą), stwierdziła, że nadal nic nie jest w stanie wzbudzić w niej zainteresowania łotewskim emigrantem.


Christopher Dunn w pracy Zagadka Coral Castlezamieścił interesujące zestawienie parametrów tego kompleksu z innymi budowlami megalitycznymi. Jeśli założymy, że Leedskalnin wyrzeźbił obiekty o masie 1100 ton w okresie 28 lat, to 5273834 ton kamieni użytych do budowy najsłynniejszego cudu starożytnego świata wymagałoby pracy 4794 niewolników.


Tymczasem – w zgodnej opinii historyków – przy Wielkiej Piramidzie w Gizie pracowało 20 000 do 100 000 osób!


Wyrzeźbiony przez Leedskalnina symbol Księżyca i planet. Za pomocą prostych narzędzi i wyposażenia potrafił stworzyć niezwykłe artefakty


Co więcej, nie od dziś wiadomo, że działania zespołowe zwykle przynoszą lepsze efekty niż samodzielne, a to z racji możliwości asekuracji, użycia wspólnej siły ramion i sensownego podziału pracy. Uzyskany przez Dunna wynik okazałby się zatem jeszcze bardziej spektakularny.


Raz po raz dociera do nas informacja, że jacyś odkrywcy bądź egiptolodzy ustalili wreszcie, w jaki sposób wzniesiono piramidy. Jeden z nich, Mark Lehner zrealizował nawet film, na którym grupa robotników za pomocą lin i dźwigni postawiła konstrukcję z kamieni o wadze nie przekraczającej dwóch i pół tony. Można jedynie żałować, że nie obejrzeliśmy podobnego show w wykonaniu konstruktora z Rygi. Prześledzenie narodzin megalitu o masie dwunastokrotnie większej niż dzieło Lehnera byłoby niezapomnianym przeżyciem.


W porównaniu z Coral Castle równie blado wypada kwestia wzniesienia tajemniczych rzeźb z Wysp Wielkanocnych. Thor Heyerdahl w czasie jednej ze swych wypraw własnoręcznie erygował posąg, by udowodnić, że dzieło to było tworem rąk tubylców. Jednak jak zaznacza Christopher Dunn, podróżnikowi pomagali okoliczni mieszkańcy, a z takim wsparciem wyrzeźbienie, przeniesienie i ustawienie kamiennej głowy stało się o wiele prostsze. Co więcej, Heyerdahl korzystał z systemu dźwigni i rolek, których Leedskalnin nigdy nie używał.



W jaki zatem sposób emigrant z Rygi stworzył ósmy cud świata? Na ten temat konstruktor wypowiadał się rzadko i enigmatycznie, co przyczyniło się do narodzin wielu wersji wyjaśnień. Nie zabrakło też mało wiarygodnych świadków, którzy jakoby podpatrzyli budowniczego przy pracy. I tak jeden z sąsiadów widział ponoć, jak Leedskalnin kładł na kamieniu ręce, po czym … śpiewał, a głazy unosiły się i lewitowały! Powiedzmy w tym miejscu, że istnieje wiele hipotez dotyczących magii dźwięku. W kulturze żydowskiej wierzy się np., że za pomocą słów Bóg powołał do istnienia cały Wszechświat. Podobne teorie nieobce są badaczom wyznającym zasadę, że drgania fal dźwiękowych determinują całokształt wydarzeń na świecie, zachowanie się organizmów i związków organicznych, takich jak np. woda. Wiele właściwości muzyki nie jest znanych do dziś, jednak w przypadku Coral Castle tezę tę należy uznać za wątpliwą, gdyż kierowca ciągnika z pewnością usłyszałby melodyjne dźwięki wydobywające się z krtani sąsiada. (autor artykułu już zapomniał, że wcześniej wspomniał o wymuszonej przez Leedskalnina obietnicy, że sąsiad nie będzie podglądał. Z tego wynika bez cienia wątpliwości, że Leedskalnin wypożyczył od sąsiada ciągnik i sam go obsługiwał – przyp. Z. Ch.).


Inne wyjaśnienie podał amerykański magazyn Fate. Podobno kilku nastolatków ominęło zabezpieczenia i podejrzało z ukrycia budowę Coral Castle. Stwierdzili oni, ze widzieli unoszące się w powietrzu kamienie przypominające balony wypełnione wodorem. W tym samym czasopiśmie własną teorię przedstawił Frank Joseph, który napisał, że Leedskalnin w jakiś sposób posiadł wiedzę o siatce prostych, tożsamych z liniami ley, które opasują cały glob, a w punktach przecięcia wytwarzają niezwykle silną energię płynącą z samej Ziemi. Według niego taka moc pozwoliłaby z pewnością na lewitację koralowych bloków. Tezę tę poparł kapitan nowozelandzkich sił powietrznych, J. Cathie, który uznał, że pomiary pozycji Coral Castle z punktami przecięcia południków 0 i 90 stopni z równikiem oraz Biegunem Północnym wskazują ewidentnie, iż posiadłość Leedskalnina stanowi idealne miejsce kumulacji ziemskiej energii mogącej wywołać pole antygrawitacyjne, odpowiedzialne w jego opinii również za fenomen UFO.



Kilka tropów prowadzących do wyjaśnienia zagadki Coral Castle pozostawił sam jego twórca. W swoim życiu napisał zaledwie pięć krótkich tekstów, z których jeden poświęcony był moralnym kwestiom wychowania i edukacji, a pozostałe teoriom dotyczącym magnetyzmu. Łotewski wynalazca stwierdził, że poznał i zrozumiał prawa dotyczące wag, miar i zastosowania dźwigni. Zaznaczył też, że posiadł sekret budowniczych piramid i odkrył, jak wznoszono starożytne budowle w Peru, na Jukatanie i w Azji, gdzie przy pomocy prymitywnych narzędzi ociosywano i umieszczano w danym miejscu wielkie skalne bloki.


Leedskalnin krytykował współczesną naukę, uważając, że błądzi. W jego ocenie obraz Natury jest prosty. Cała materia składa się z pojedynczych magnesów, podzielonych na trzy rodzaje: o biegunie północnym, południowym oraz neutralnym.


Ich ruch wewnątrz przedmiotów i w przestrzeni wytwarza znane nam zjawiska, takie jak magnetyzm i elektryczność. Idea ta zakłada ścisłą relację istniejącą pomiędzy Ziemią a Boskim Porządkiem. Interesujące jest to, że podczas badań konstruktor dostrzegał ponad przedmiotami promienie światła, które uznał za przejaw magnetyzmu Natury i siły życiowej utożsamianej z energią chi lub praną. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby podobnego fenomenu nie postrzegali niezależnie od siebie inni wynalazcy: Keely, Schauberger, Rychnowski oraz Reich. I tak jak i ich pracami, dziełem rąk Leedskalnina również zainteresował się w końcu amerykański rząd.



W trzech pracach twórcy Coral Castle pojawiła się wzmianka o stworzeniu przez niego urządzenia określanego jako perpetuum mobile, składającego się z namagnesowanej końskiej podkowy, której końce zostały połączone cienkim paskiem żelaza. Gdy do tego urządzenia dociera pojedyńczy impuls elektryczny, energia krąży w zamkniętym układzie przez tygodnie lub nawet miesiące, dopóki obwód nie zostanie przerwany. Proste? Cóż, jak dotąd nikomu nie udało się powtórzyć tego doświadczenia.


Więcej światła na działalność Leedskalnina rzucił cytowany już Christopher Dunn. Zaintrygowany niezwykłymi budowlami, które ujrzał w Koralowym Zamku, a także zestawem narzędzi jego twórcy, postanowił dokładniej zbadać, w jaki sposób udawało się przemieszczać potężne bloki kamienne bez użycia dźwigu. Kluczem do wyjaśnienia – zdaniem Dunna – okazało się zjawisko antygrawitacji.



Uznał on, że określenie to można zastosować do wszystkiego, co likwiduje przyciąganie grawitacyjne i pozwala na swobodne unoszenie się obiektów. Do grupy zachowań antygrawitacyjnych zaliczył on nie tylko lot rakiety, ale nawet poranne wstawanie z łóżka! Takie rozumowanie doprowadziło go do zadania sobie pytania: co by było, gdyby okazało się, że grawitacja nie istnieje? A może materia rzeczywiście składa się z indywidualnych magnesów? Czy ich właściwości nie wystarczą, żeby wyjaśnić zjawisko lewitacji?

Jak wiadomo, magnesy o podobnych biegunach odpychają się. Gdy znajdują się w odpowiedniej odległości, usiłują przekręcić się, by umożliwić przyciąganie. Gdyby jednak większy magnes umieścić nad mniejszym na tyle blisko, by uniemożliwić mu odwrócenie się, a z drugiej strony oddalenie – uzyskamy zjawisko antygrawitacji. Przy czym, jeśli założymy, że rolę większego magnesu spełnia planeta Ziemia, wystarczyłoby sprawić, aby duże obiekty, jak choćby koralowe skały, były zwrócone ku niej przeciwnym potencjałem – wówczas mogłyby bez problemu lewitować. Jeśli w Coral Castle rzeczywiście znajdowało się miejsce mocy, o którym wspominali Joseph i Cathie, taka operacja stałaby się możliwa.


Pozostaje pytanie, w jakim sposób udałoby się wówczas uzyskać jednakowe pole magnetyczne obiektu usytuowanego tuż nad ziemią. Dunn twierdzi, że jednym ze sposobów mogłoby być użycie przedmiotu, który stworzył w zamku Leedskalnin –perpetuum mobile. Sam konstruktor wielokrotnie podkreślał, że wykorzystał to urządzenie po to, by uzyskać światło w żarówce, gdyż nie miał dostępu do elektryczności. Utrzymywał przy tym, że musiał cały czas kręcić kołem zamachowym, aby przyrząd poprawnie funkcjonował. Według Dunna, nie trzeba go było jednak napędzać mechanicznie, gdyż po dostarczeniu impulsu tworzył się namagnesowany układ zamknięty.





Nie da się wykluczyć, że Ed wybudował „zamek” używając klasycznych środków. Na zdjęciu lewym widać go pracującego przy wciągniku wielokrążkowym. Na zdjęciu prawym prezentuje elektryczny generator, który zaprojektował i stworzył. Było to jedyne źródło zasilania dla jego odbiornika radiowego i innych sprzętów.


Aby utwierdzić się w tym przekonaniu, autor Zagadki Coral Castle kupił magnes i tak wyposażony zjawił się w dawnej pracowni Leedskalnina. Nabyty przedmiot umieścił w pewnej odległości od koła zamachowego, po czym zaczął wprawiać je w ruch. Wraz z pojawiającą się rotacją Dunn czuł wpływ na zachowanie magnesu w dłoni. Gdy przestał kręcić kołem, zauważył, że niektóre przedmioty, zwłaszcza druty miedziane zmieniły swoje położenie.


Trudno przesądzić, czy nauce kiedykolwiek uda się rozwiązać tę zagadkę. Do dziś można natomiast oglądać Koralowy Zamek i na własne oczy przekonać się o jego bajkowym istnieniu.


W latach osiemdziesiątych zafascynowany historią miłosną Łotysza Billy Idol nakręcił w Coral Castle klip do słynnego przeboju Sweet Sixteen. W ten sposób dzieło Edwarda Leedskalnina stało się częścią kultury masowej, choć tak naprawdę wciąż pozostaje niedocenione.


7 lipca 2007 roku ludzie na całym świecie wybrali siedem cudów współczesności. Jednym z nich jest Tadż Mahal, cudowne mauzoleum z marmuru, które Szachdżachan wzniósł dla swej przedwcześnie zmarłej żony. Nad jego budową przez 20 lat pracowały rzesze robotników.


W XX wieku jeden człowiek w niewiele dłuższym okresie wzniósł inny pomnik dla miłości. Użył do tego 1100 ton skały koralowej. Jak tego dokonał, nikt nie wie. Nie może więc dziwić, że zdaniem wielu osób właśnie jego dzieło stanowi ósmy cud świata.


Leedskalnin zmarł z niedożywienia w roku 1951, w wieku 64 lat. (Z całą pewnością konieczne byłoby w tej sprawie śledztwo dziennikarskie. Dzisiaj z wielu źródeł już wiadomo, do czego zdolny był i jest światowy przemysł energetyczny w obronie własnej racji bytu. Zupełnie możliwe że Leedskalnin został otoczony przez określone „lokalne siły” swoistym embargo na żywność, (jednak bardziej prawdopodobną przyczyną śmierci była gruźlica – przyp. Z. Ch.). Do końca życia nikomu nie zdradził, jak stworzył swe opus magnum, które zachwyca kolejne pokolenia. Czym było zagadkowe światło, o którym mówił? Jakąż to tajemnicę budowniczych megalitów posiadł? Czy Dunn zbliżył się do prawdy w swoich doświadczeniach? A może słuszna jest teoria o nieznanych właściwościach dźwięku?


Dziś coraz większą popularność zyskuje teza, że umysł i materia są stworzone z tej samej transcedentalnej esencji. Gdyby tak było, siła muzyki mogłaby oddziaływać również na przedmioty.


Na razie pozostają domysły. Po śmierci twórcy Coral Castle nad jego łóżkiem znaleziono napis: Sekret Wszechświata to 7129 / 6105195.


Jakie to proste...

-------------------------------


Zobacz też http://en.wikipedia.org/wiki/Homestead,_Florida ----- i tu kliknąć na Coral Castle

-------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów