Domowy program antygrypowy

Autorka tekstu: Stefania Korżawska



Przedruk z miesięcznika „Nieznany Świat” nr 3 z 2010 roku.


----------------------------------------------


Boimy się grypy, i słusznie, bo to poważna choroba i nie wolno jej lekceważyć. Złudne jest jednak mniemanie, że wystarczy zaszczepić się przeciwko grypie i wszystko będzie w porządku. Będzie w porządku, jeśli dopadnie nas taki wirus, na jaki zostaliśmy zaszczepieni; gdy natomiast okaże się, że wirus jest inny (mieliśmy już do czynienia z grypą ptasią, świńską, może zaś być również w przyszłości np. barania, bycza czy jakiś inny mutant), nie pozostanie nam wówczas nic innego, niż bezradnie czekać na wyprodukowanie kolejnej szczepionki. W tym czasie zaś grypa zbierze już swoje żniwo.


Dlatego opracowałam specjalny program antygrypowy z myślą o tym, by do trudnego egzaminu dobrze się przygotować za pomocą metod naturalnych.


Przede wszystkim powinniśmy wzmocnić nasz system odpornościowy. W tym celu rozgrzewamy organizm ziołowymi herbatkami i energetycznym pożywieniem. Jeśli bowiem stworzymy mu odpowiednie warunki, skutecznie rozprawi się on z każdymi złośliwymi bakteriami i wirusami. W silnym organizmie żadna grypa nie będzie mogła się rozwinąć.


Gdy przychodzimy zmarznięci do domu i nogi mamy żimne, należy przede wszystkim wykonać ich szybką kąpiel z dodatkiem soli kamiennej! To ważne, gdyż od nóg do nerek droga krótka. Jeśli wychłodzimy nogi, wychłodzone będą również nerki, a zimne nerki to katastrofa dla całego organizmu. Następnie nogi należy posmarować wódką.

Wódka i sól wyciągają z organizmu wilgoć, a przed wojną dr S. Breyer rozpowszechnił nalewkę z wódki i soli kamiennej, którą polecał do smarowania chorych wychłodzonych części ciała. Nic więc dziwnego, że szczególnie pomocna była ona przy przeziębieniach i bólach reumatycznych.


Przepis: Pół szklanki soli kamiennej wsypać do ciemnej butelki, wlać pół litra wódki. Postawić w kuchni, codziennie wstrząsnąć. Sól nie rozpuści się. Po 10 dniach można nieco nalewki odlać i smarować nią chore części ciała. Zabieg powtarzać codziennie, aż stan zdrowia poprawi się.


Dopiero gdy nogi mamy już ciepłe, przygotowujemy rozgrzewającą herbatkę. Dlaczego nie zwykłą herbatę z cytryną? Bowiem ta wychładza organizm. Właśnie dlatego nasze babcie piły herbatkę z cytryną w czasie upałów. My tymczasem musimy rozgrzać organizm.


Do tego celu nadaje się herbatka z macierzanki lub lipy, a także kwiatu bzu czarnego. Wszystkie zioła można wymieszać w równych częściach i 3 - 4 łyżki wsypać do czajniczka z sitkiem. Następnie zalać wrzącą wodą, zaparzyć kilka minut i popijać bardzo ciepłą herbatkę w ciągu dnia. Warto też do niej dodać soku malinowego, porzeczkowego albo z żurawiny. W ten sposób organizm otrzyma dodatkowe wsparcie w postaci witamin i mikroelementów.


Rekomenduję też herbatkę z majeranku, który praktycznie jest pod ręką w każdej kuchni. W XVII wieku medycy zgodnie powtarzali, że majeranek to gorąca krew, a przed wojną pani Piłsudska herbatkę z majeranku z dodatkiem łyżeczki miodu polecała dzieciom w przedszkolach, by się nie przeziębiały. Ze swej strony spopularyzowałam ją w audycjach radiowych red. Tadeusza Sznuka.


W czasie, gdy herbatka się zaparza, wrzucamy do garnka z wodą garść macierzanki. Po jej zagotowaniu, przykręcamy ogień. Wówczas w całym mieszkaniu ulatniają się wonne olejki eteryczne z macierzanki. Popijając pyszną herbatkę, jednocześnie wdychamy ciepło i radość ziołowej polany.


Macierzanka to kochanka słońca. Niczym tancereczka wesolutko biegnie po organizmie i przekazuje mu radość, siłę, chęć do życia. Nie ma mocnych na to zioło!


Polska ambrozja, antyprzeziębieniowa! Tak tę aromatyczną herbatkę nazwała królowa Ludwika Maria, żona króla Władysława IV, a następnie jego brata Kazimierza. Gdy przyjechała ze słonecznej Francji, polski siarczysty mróz nieco ją przeraził. Tylko trochę zresztą, bowiem ta niezwykle piękna, ale też bystra i przebiegła kobieta nie z takimi trudami życia musiała sobie radzić. Szybko znalazła więc, lekarstwo na dokuczliwe zimno. Otóż jedna z polskich dwórek doradziła jej popijać herbatkę z następujących ziół: 50 g kwiatu lipy, 50 g kwiatu bzu czarnego, 50 g owocu jarzębiny i 50 g ziela macierzanki.


Przepis: Zioła wymieszać. 4 łyżki wsypać do garnka, wlać 4 szklanki wody, zagotować, naciągać pod przykryciem 15 minut. Przecedzić, dodać tyle miodu lub soku malinowego, aby napój był słodki. Ponownie zagotować i wlać do termosu. Taką gorącą herbatkę można pijać w pracy, w podróży, a nawet na przystanku autobusowym, gdy mocno zmarzniemy. Jej łyk przywróci ciepło i radość życia. W domu można dodać do niej nieco spirytusu. Po wypiciu kładziemy się do łóżka, a rano – po spożyciu doskonałej ambrozji z polskich ziół – całkowicie zapomnimy o przeziębieniu.


Król Jan III Sobieski popijał niezwykle skuteczny ziołowy eliksir, gdy zmęczenie odbierało mu siły do pracy, a przeziębienie nie pozwalało wykonywać codziennych obowiązków.


Przepis: 4 łyżki owoców dzikiej róży, 5 łyżek owoców jarzębiny, 3 łyżki ziela nawłoci i 5 łyżek ziela kurdybanka lub przytulii wsypać do garnka. Później wlać do niego 3 butelki wina wina białego, gronowego, wytrawnego. Gotować około 20 minut, przecedzić. Do wywaru dodać laseczkę wanilii, jedną łyżeczkę cynamonu, kilka goździków i 5 łyżek miodu. Ogrzewać na małym ogniu około 5 minut. Przelać do butelek.


Eliksir najlepiej dodawać do ziołowej herbatki jak sok. Dobra jest również energetyczna kawa. Kawę naturalną polecam gotowaną – szczególnie od jesieni do wiosny, kiedy na dworze jest pochmurno i zimno. Rozgrzeje organizm, szczególnie zaś wzmocni nerki oraz jelito grube. Nie powoduje pobudzenia nerwowego i niepokoju serca, nie wypłukuje magnezu ani witaminy B.


Przepis: 2 łyżeczki zmielonej kawy naturalnej wsypać do metalowego kubka, dodać 2 pokrojone drobno plasterki świeżego imbiru, wlać półtorej szklanki wody, gotować minimum 2 minuty, a pod koniec dodać szczyptę cynamonu i jedną łyżkę miodu. Całość zagotować, przecedzić, wypić ciepłą.


Najlepiej żołądek i wątrobę rozgrzewa zupa na dobrym mięsie. W całym organizmie pojawi się wówczas przyjemne ciepło. Zupa jest lepsza niż drugie danie z wychładzającą surówką. Jeszcze zdrowszy okazuje się rosół z kaszą jaglaną. Takim rosołem od wieków nasze babcie i prababcie leczyły ciężko chorych. To najcenniejszy eliksir zdrowia, potwierdzony badaniami naukowymi, przeprowadzonymi m. in. przez amerykańskiego profesora Irwina Zimenta (to zalecenie muszą darować sobie wegetarianie, których wśród Czytelników jest niemało – przyp. red.). Natomiast kasza jaglana to złoto polskiej ziemi. Rozgrzewa organizm, jest też naturalnym antybiotykiem, o czym w dobie sztucznych antybiotyków całkowicie zapomnieliśmy.


Dlaczego zaś nie surowe soki, jogurty i owoce cytrusowe? Bo wychłodzą i tak już wychłodzony, osłabiony i podatny na wirusy organizm. Wtedy możemy tylko czekać na kolejne szczepionki. Szczegółowy program zdrowego odżywiania znajduje się w mojej książce Prosta droga do zdrowia.


Kąpiel Kleopatry to kąpiel w mleku, która rozprasza wilgoć w organizmie. Do gotującego mleka dodajemy macierzankę, ewentualnie również trochę cynamonu i kardamonu. Z takiej kąpieli korzystała ponoć królowa Kleopatra, co zapewniało jej nieskazitelną urodę i zdrowie.


Gdy grypa już nas dopadła, najskuteczniejszym lekarstwem na nią jest herbatka z omanu wielkiego. Mogą zawieść ogólnie dostępne środki antygrypowe – oman wielki nie zawiedzie. Jest on bowiem istotnie wielki w działaniu i swojej mocy. Herbatka z niego jest gorzka, niesmaczna, ale jeśli już choroba niszczy nam organizm, trzeba się przemóc.


Jeszcze szybciej podziała rosół z omanem, który podawano ciężko chorym. Sposób ten był znany w wielu krajach, nie tylko w Polsce. Warto spożywać go w czasie choroby, a później jeszcze przez kilka dni, by organizm po chorobie zregenerował się. Przepis na rosół z omanem znajduje się w mojej książce Od depresji do życia.


Najskuteczniej temperaturę ciała obniży krwawnik. Można połączyć kwiat krwawnika z rumiankiem, dzięki czemu dodatkowo wyciszymy chory organizm.


Przepis: 50 g kwiatu krwawnika i 50 g kwiatu rumianku. Wymieszać, zalać ich jedną łyżkę jedną szklanką wrzącej wody, zaparzyć i przecedzić. Herbatkę wypić ciepłą, można posłodzić miodem. Warto również podawać ją dzieciom, tyle że słabszą: jedną łyżeczkę ziół na jedną szklankę wrzątku. Może być popijana zamiast zwykłej herbaty.


Winko królowej Bony rozgrzewa organizm, niszczy wirusy, nie dopuści do kolejnej choroby. Warto więc przez cały okres zimowy dodawać to winko do herbatek ziołowych.


Gdy król Zygmunt Stary pewnej zimy zachorował na grypę, królowa Bona podawała mu właśnie winko z macierzanki. Chcąc przy tym wzmocnić działanie słonecznego zioła, dodała do niego babkę lancetowatą – ta zaś potrafi rozprawić się nawet z groźnymi wirusami.


Przepis: 6 łyżek macierzanki i 4 łyżki babki lancetowatej wsypać do garnka, wlać 6 szklanek wina białego, gronowego, wytrawnego. Zagotować i na małym ogniu podgotować około 15 minut, przecedzić. Dodać jedną laseczkę pokruszonego cynamonu, jedną łyżeczkę zmielonego kardamonu, 5 łyżek miodu. Ogrzewać około 5 minut, rozlać do butelek. Popijać kilka razy dziennie po 2 – 3 łyżki, najlepiej dodawać do herbatki ziołowej.


Dodajmy, że ku zdziwieniu medyków Zygmunt Stary szybko pokonał ciężką chorobę, a wieść o cudownym działaniu królewskiego zioła, które leczyło wszelkie jesienno-zimowe dolegliwości, rozeszła się po całym kraju.


Od redakcji: Stefania Korżawska jest znaną popularyzatorką ziół i medycyny naturalnej, autorką licznych książek oraz gościem audycji radiowych poświęconych tej tematyce. Jej szczegółowy biogram zamieściliśmy w nr 11 przy publikacji Pospolite ruszenie przeciw nowotworom i innym chorobom.


Sposób na grypę rekomendowany przez nestora polskich radiestetów, inżyniera Zbigniewa Kowalczuka


Pasta profilaktyczno-lecznicza

Składniki:

0,5 kg czosnku

0,5 kg cebuli

0,5 kg miodu

2 paczki pokrzywy ekspresowej

Czosnek i cebulę przepuścić przez maszynkę do mięsa. Masę połączyć z pokrzywą i zmiksować. Po dodaniu miodu zmiksować ponownie. Przechowywać pastę w chłodziarce w zamkniętych słoikach. Profilaktycznie łykać raz dziennie jedną kopiastą łyżeczkę rano pod koniec śniadania (przez 30 dni). Leczniczo przyjmować po posiłkach 2 – 3 razy w ciągu dnia, popijając małą ilością płynu. W razie potrzeby po 10-dniowej przerwie kurację można powtórzyć.

Pasta chroni przed atakami bakteryjnymi i wirusowymi – szczególnie jesienią i wiosną. Posiada działania bakteriobójcze, bakteriostatyczne. Likwiduje stany zapalne, grypy, anginy, katary. Poprawia krążenie i morfologię krwi, usuwa cholesterol z naczyń oraz wątroby, a z organizmu szkodliwe toksyny. Usprawnia funkcjonowanie układu odpornościowego. Okazuje się również pomocna w leczeniu i profilaktyce nowotworowej.                          Kontakt ze Zbigniewem Kowalczukiem: tel. 607-654-340


---------------------------------------------



Powrót do strony tytułowej


Powrót do listy artykułów